Rosyjski atak na blok w Charkowie. Wśród ofiar dzieci
Co najmniej siedem osób, w tym dwoje dzieci, nie żyje, a 10 jest rannych po tym, jak Rosjanie ostrzelali rakietami balistycznymi wieżowiec w Charkowie. W miejscu, gdzie doszło do ataku, wciąż pracują służby, które szukają pod gruzami zaginionych. Prezydent Wołodymyr Zełenski zaapelował do partnerów o reakcję na "brutalne ataki na życie". "Wsparcie musi być kontynuowane. Inicjatywa PURL musi nadal działać równie aktywnie" - oznajmił.