Sąsiedzi Daniela M. próbowali pomóc jego żonie. "Zawsze wzywaliśmy policję"
Kiedy Daniel M. krzyczał na żonę, wrzaski słychać było na całej klatce schodowej. Na złość sąsiadom, potrafił wyjechać z garażu z rykiem silnika sportowego samochodu i piskiem opon. Na zwrócenie uwagi reagował agresją, pyskował i groził pobiciem.