Szpieg z MON raz utknął na Białorusi. Bo rząd zamknął granicę
Podejrzany o szpiegostwo pracownik MON miał dostęp do informacji z klauzulą "tajne". Fascynował się też Białorusią i jeździł tam na urlopy. Raz utknął w kraju Alaksandra Łukaszenki, gdyż polski rząd zamknął granicę.
We wtorek rano w Ministerstwie Obrony Narodowej zatrzymano wieloletniego pracownika cywilnego resortu. Mężczyzna podejrzany jest o współpracę z obcym wywiadem. Sprawą zajmuje się Prokuratura Wojskowa.
Władysław P. miał być obserwowany przez SKW od kilku miesięcy. Jak podaje Radio Zet, stosowano wobec niego wszystkie dostępne środki operacyjne, w tym podsłuchy. W ostatnim czasie nagrano rozmowę ocenioną jako "bardzo niepokojącą z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa". Wtedy zdecydowano o jego zatrzymaniu.
Według radia mężczyzna miał dostęp do informacji niejawnych z klauzulą "tajne". Poświadczenie było odnawiane, ostatnim razem w 2021 roku. Był też wtedy prześwietlany, ale niczego niepokojącego nie wykryto.
Na urlopie utknął na Białorusi. Wysłał wniosek do MON
Niezalezna.pl podaje, że mężczyzna wykazywał fascynację Białorusią i jeździł tam na urlopy.
Podczas jednej wyprawy - we wrześniu 2025 roku - rząd niespodziewanie zamknął granicę polsko-białoruską "w związku z coraz większą liczbą prowokacji ze Wschodu". P. wystosował wtedy wniosek do MON o wydłużenie urlopu ze względu na problemy z przekroczeniem granicy.
Źródło: Radio Zet, niezalezna.pl