Szlifowanie "planu B" do SAFE. Kulisy rozmów
Są nowe pomysły na to, jak obejść weto prezydenta. Wirtualna Polska poznała szczegóły tych prac. Na teraz cel jest taki, by jednak zapewnić dostęp do unijnych pożyczek także służbom podległym MSWiA i na projekty infrastrukturalne. Problem polega na tym, że jakiekolwiek działanie musi być możliwe bez kolejnej ustawy. Inaczej koalicji znowu grozi weto.
Od czasu zawetowania przez Karola Nawrockiego ustawy dotyczącej sposobu pozyskiwania i dystrybucji pożyczek zbrojeniowych z SAFE, w rządzie trwają intensywne rozmowy o tym, jak te pieniądze pozyskać - zwłaszcza że i polski rząd, i Komisja Europejska wciąż zamierzają podpisać umowy w tej sprawie (pożyczkową i operacyjną), a to może stać się na przełomie marca i kwietnia. Wtedy - jak przewidują nasi rozmówcy - pierwsze 15 proc. środków z SAFE trafiłoby do Polski w kwietniu.
Przypomnijmy, jaki problem w SAFE wywołało prezydencki weto. Jego skutkiem jest niemożność powołania do życia nowego funduszu, poprzez który pieniądze byłyby wydawane.
Najpewniej więc rząd zrobi to poprzez już istniejący Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, przewidziany w Ustawie o obronie Ojczyzny (przyjętej za czasów PiS). Tyle że z tego źródła nie da się finansować projektów infrastrukturalnych, takich jak strategicznie ważne drogi i linie kolejowe (projekty w SAFE łącznie wyceniane są na ok. 9 mld zł) czy wzmocnienie i modernizację służb, takich jak Policja czy Straż Graniczna (ok. 7 mld zł).
Kolejne pomysły
Do tej pory słychać było o jednym sposobie obejścia sprzeciwu prezydenta. Założenie było takie, że skoro nie da się wykorzystać pieniędzy z SAFE na infrastrukturę i służby, to aby ich nie stracić, lepiej wydać je na dodatkowe uzbrojenie. Z kolei powstałą wyrwę dałoby się zapełnić środkami pochodzącymi z przesunięć w budżecie państwa (MON i tak częściowo zrealizowałby swoje plany pieniędzmi z SAFE).
Przesunięcia można byłoby zrealizować albo w tym roku w drodze nowelizacji budżetu (wtedy jednak istnieje ryzyko weta), albo w przyszłym, poprzez uwzględnienie zmian w ustawie budżetowej na 2027 r. (której Nawrocki nie mógłby już zawetować, a co najwyżej skierować do TK).
Tyle że im dłużej trwają rządowe dyskusje na ten temat, tym więcej sceptycznych opinii słychać o tej koncepcji. Przede wszystkim związane są z kosztami tego rozwiązania dla samego budżetu (być może pojawiłaby się konieczność sięgnięcia po rezerwy) oraz z koniecznością czekania być może do przyszłego roku do uruchomienia środków.
Stąd pojawiają się inne pomysły. W rządzie słychać m.in., że z propozycją wyszła minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, by do częściowej obsługi pieniędzy z SAFE wykorzystać powołany niedawno Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności (FBiO). To fundusz, do którego "wykrojono" ok. 22 mld zł pożyczek z KPO "na wsparcie potencjału obronnego Polski, ochronę ludności i nowe miejsca pracy". Ale ta koncepcja - jak słyszymy - "nie chwyciła".
- Problem jest taki, że w FBiO, podobnie jak w całym KPO, mamy rozliczenia między Brukselą a beneficjentami tych środków. W przypadku SAFE te relacje są między Brukselą a państwem członkowskim, któremu udziela tej pożyczki. Tak więc FBiO konstrukcyjnie tu nie pasuje - tłumaczy rządowy rozmówca.
SAFE jednak dla służb
W jakim więc kierunku idą prace? Na teraz słyszymy o trzech założeniach. Po pierwsze, rząd szuka rozwiązań niewymagających ustawy. Po drugie, po wecie prezydenta nic się nie zmienia w relacji z KE, tzn. dalej aplikujemy o 43,7 mld euro pożyczek z SAFE i nie zmieniamy planu inwestycyjnego. Po trzecie, służby i infrastruktura mają być podpięte pod SAFE.
- Dalej szukamy drogi do pieniędzy z SAFE dla MSWiA i resortu infrastruktury. Chodzi o to, że SAFE-owskie zakupy są dokonywane bez VAT. Dlatego chcemy ich podpiąć pod ten SAFE - przyznaje rządowy rozmówca.
Wskazuje, że już z uchwały rządu o programie "Polska Zbrojna" - przyjętej tuż po prezydenckim wecie - wynika, że potrzeby służb mają być obsłużone poprzez SAFE.
- Chcemy jak najszybciej opracować "plan B". Zwłaszcza że MSWiA ma wszystkie swoje kontrakty przewidziane do końca maja (czyli w okresie, gdy państwa członkowskie mogą dokonywać samodzielnych zamówień, po tym czasie możliwe będą tylko zakupy wspólnie z innymi krajami członkowskimi - red.), a służby podległe MSWiA nie mają jednej, zbiorczej agencji obsługującej ich potrzeby, tak jak w przypadku armii, która ma Agencję Uzbrojenia - wyjaśnia nasz rozmówca.
Pytanie oczywiście brzmi, jak zapewnić służbom i infrastrukturze dostęp do SAFE bez opracowywania nowej ustawy (narażonej na weto prezydenta)? Tu nasi rządowi rozmówcy zgodnie milkną.
- Rolą polityków jest wyznaczanie kierunków. A ten został wyznaczony - ma być kasa z SAFE dla służb. To rolą naszych różnych doradców jest teraz wypracowanie mechanizmu, który będzie do zaakceptowania - ucina rozmówca z koalicji.
Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że w rozmowy nad docelowym rozwiązaniem wprzęgnięty jest Bank Gospodarstwa Krajowego, co może sugerować, że bank może odegrać podwójną rolę w SAFE - z jednej strony operatora Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, przez który pieniądze z SAFE trafią na armię, a z drugiej - kierującego strumień pieniędzy z SAFE przeznaczonych na infrastrukturę i wzmocnienie służb.
Nieoficjalnie słyszymy też, że za znalezienie formuły wsparcia służb politycznie odpowiedzialny jest szef MSWiA Marcin Kierwiński. - To on jest głównym zainteresowanym w tym temacie, bo chodzi o miliardy dla podległych mu służb. Dlatego kieruje nieformalnym zespołem, mającym wypracować rozwiązanie - słyszymy od rozmówcy znającego kulisy sprawy.
Pałac Prezydencki: Nie ma opcji, by coś się nie wywróciło
Jak widać, w rządzie trwa etap przerzucania się pomysłami na to, jak najefektywniej rozdzielić pożyczki z SAFE i podpiąć pod nie służby i projekty infrastrukturalne. Być może rząd spróbuje zawalczyć o jeszcze jedną rzecz związaną z SAFE, tym razem na gruncie międzynarodowym. Chodzi o termin do końca maja na inwestycje typu single procurement, czyli samodzielne zamówienia państw członkowskich (po tej dacie zamówienia będą mogły być wyłącznie wspólne z innymi państwami).
Jako że wypłaty z SAFE już się lekko opóźniają, a w Polsce wynikły dodatkowe komplikacje po wecie prezydenta, pojawiają się wstępne rozważania o ewentualnym lobbowaniu za przedłużeniem tego terminu. - W ramach single procurement chcemy wydać nawet trzy czwarte kasy z SAFE. Choć ta podziałka się przesuwa w zależności od tego, czy niektóre kontrakty nie zaczną nam się przekwalifikowywać na common procurement, czyli wspólne zakupy - tłumaczy rozmówca z obozu władzy.
- Na ten moment nie tylko w Polsce, bo jeszcze niedawno "wisiały" plany zakupowe Francji, Czech czy Węgier. A założenie KE było takie, że umowy wszystkie państwa podpisały mniej więcej w tym samym czasie. Jeśli więc zbierze się grupa państw, można spróbować powalczyć o przedłużenie tego terminu do końca maja na single procurement - dodaje rozmówca Wirtualnej Polski.
Co na to wszystko Pałac? Z jednej strony zapowiada walkę o to, by koalicja podjęła się prac nad ustawą prezydenta o "SAFE 0 proc." (choć w koalicji słyszymy, że nie ma na to szans), a z drugiej strony z niedowierzaniem patrzy na plany rządu dotyczące unijnego SAFE.
- Agencja Uzbrojenia podpisuje średnio rocznie 30 umów, tu ma do zrobienia 129 zamówień. Nie ma opcji, by tam coś się nie wywróciło. Tusk o tym wie, dlatego temat podpisania umów z Komisją w sprawie zaciągnięcia pożyczki z SAFE ceduje na swoich ministrów. Tak samo jak kiedyś scedował na Kosiniaka-Kamysza temat podniesienia wieku emerytalnego - ocenia rozmówca z Pałacu.