Szkoła bez smartfonów. Tutaj zamykane są w magnetycznych saszetkach
Coraz więcej szkół w Polsce szuka sposobów na ograniczenie używania smartfonów przez uczniów. Jedna z podstawówek w Mielenku Drawskim zdecydowała się na magnetyczne saszetki blokujące telefony na czas zajęć.
W Szkole Podstawowej im. Orła Białego w Mielenku Drawskim (woj. zachodniopomorskie) wprowadzono system magnetycznych saszetek na telefony. Uczniowie po wejściu do szkoły wkładają smartfony do specjalnych kieszonek, które są blokowane magnetycznie i pozostają zamknięte aż do zakończenia lekcji. Jak wskazuje "Gazeta Wyborcza", to pierwsza publiczna szkoła w Polsce korzystająca z takiego rozwiązania, znanego wcześniej m.in. z Wielkiej Brytanii.
Dyrekcja podkreśla, że na wdrożenie systemu zgodzili się nauczyciele, rodzice i sami uczniowie. Ci ostatni przyznają, że brak dostępu do telefonu ułatwia koncentrację na lekcjach i sprzyja rozmowom oraz zabawie na przerwach. Pokrowce, kosztujące po 80 zł, zostały sfinansowane przez Radę Rodziców.
Szkoła bez smartfonów
Rozwiązanie budzi jednak kontrowersje. Krytycy zarzucają mu wysoki koszt i "przerost formy nad treścią", wskazując, że zamiast blokad lepsza byłaby edukacja cyfrowa i kształtowanie nawyków. Pojawiają się też pytania o bezpieczeństwo - w nagłych sytuacjach telefon można odblokować w sekretariacie, a rodzice muszą kontaktować się ze szkołą telefonicznie.
Zdaniem części ekspertów technologia jest ciekawa, ale zbyt radykalna. Tymczasem Ministerstwo Edukacji Narodowej sygnalizuje, że skuteczniejszy od lokalnych rozwiązań może być ogólnopolski, twardy zakaz używania telefonów w szkołach. Politycy Koalicji Obywatelskiej deklarują, że w najbliższym czasie będą chcieli zająć się nowelizacją przepisów, która pozwoli na zmiany w tej sprawie.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"