Strzały w posiadłości Trumpa. Pierwsza konferencja służb
Mężczyzna, który wdarł się na teren Mar-a-Lago, celował z broni do agentów Secret Service - przekazał szeryf hrabstwa Palm Beach. Został szybko zastrzelony.
W niedzielę około godz. 1.30 na teren posiadłości Donalda Trumpa Mar-a-Lago w Palm Beach na Florydzie wdarł się intruz. Szeryf hrabstwa Palm Beach Rick Bradshaw na konferencji prasowej przekazał, że mężczyzna został zauważony przez policjanta i dwóch agentów Secret Service.
- Napotkali białego mężczyznę z kanistrem i strzelbą. Rozkazano mu porzucić ekwipunek, który miał z sobą. Odłożył kanister, podniósł broń i przyjął pozycję strzelecką - opisywał.
- W tym momencie policjant i dwóch agentów Secret Service otworzyli ogień i zneutralizowali zagrożenie. (Intruz) zginął na miejscu - podkreślił.
FBI apeluje o pomoc
Sprawą zajmują się służby, w tym FBI, które apeluje do okolicznych mieszkańców o przekazanie wszelkich materiałów, które mogłyby pomóc w śledztwie.
Służby na razie nie ujawniły tożsamości intruza.
Jak przekazało US Secret Service, nikt z ochranianych przez nich osób nie był w momencie incydentu w Mar-a-Lago. Donald Trump i jego żona Melania przebywają obecnie w Białym Domu.