Skandal w wojskowym szpitalu. Mogło dojść do wycieku danych
Do wycieku danych osobowych żołnierzy mogło dojść w strategicznej dla wojska placówce medycznej na zachodzie Polski - informuje portal Onet. W sprawie wszczęto postępowanie wyjaśniające. "Zdarzenie miało charakter organizacyjny, żadne zabezpieczenia systemu medycznego i mechanizmy cyberbezpieczeństwa nie zostały naruszone" - przekazała Wirtualnej Polsce rzeczniczka szpitala.
Najważniejsze informacje:
- Do wycieku danych osobowych pacjentów, w tym danych wielu żołnierzy, mogło dojść w wojskowym szpitalu w Żarach.
- Wyciek mógł nastąpić po tym, jak pracownik szpitala udostępnił zalogowany komputer osobie trzeciej.
- W sprawie wszczęte zostało postępowanie wyjaśniające.
Do zdarzenia doszło pod koniec lutego w 105. Kresowym Szpitalu Wojskowym w Żarach. Wówczas pracownik placówki zalogował się do systemu medycznego AMMS, a następnie udostępnił stanowisko komputerowe byłemu pracownikowi szpitala.
"Jakby tego było mało, opuścił pomieszczenie, w którym znajdował się zalogowany komputer, zostawiając nieuprawnioną osobę samą przed aktywną sesją systemu zawierającego tysiące rekordów z danymi pacjentów wojskowego szpitala" - informuje Onet.
Dane żołnierzy mogły trafić w niepowołane ręce
Osoba postronna miała mieć dostęp do wrażliwych danych, w tym pełnej historii leczenia, rozpoznań i zaleceń lekarskich pacjentów, przez 40 minut.
Pytana o sprawę rzeczniczka prasowa 105. Szpitala Wojskowego Justyna Wróbel-Gądek, potwierdziła, że do incydentu doszło i poinformowała, że zdarzenie zgłoszono do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, a ponadto wszczęto wewnętrzne postępowanie wyjaśniające.
"Na tym etapie wiemy już, że zdarzenie miało charakter organizacyjny, żadne zabezpieczenia systemu medycznego i mechanizmy cyberbezpieczeństwa nie zostały naruszone. Dane osób postronnych najprawdopodobniej nie zostały pozyskane, ponieważ naruszenie z dużym prawdopodobieństwem dotyczyło wyłącznie danych osoby zainteresowanej" - przekazała nam 13 marca rzeczniczka.
Kluczowa dla wojska placówka medyczna
Onet miał ustalić, że incydent badali informatycy zatrudnieni w szpitalu, choć rozmówcy portalu są zdania, że sprawie powinni przyjrzeć się specjaliści z cyberwojsk oraz Służba Kontrwywiadu Wojskowego.
Wskazuje się także na dużą skalę problemu, gdyż wspomniana placówka jest kluczową instytucją medyczną dla wojska na Ziemi Lubuskiej, gdzie stacjonuje m.in. 11. Lubuska Dywizja Kawalerii Pancernej, tzw. Czarna Dywizja, oraz szereg podległych jej jednostek. W tym regionie zlokalizowane są też duże poligony, gdzie ćwiczą i stacjonują nie tylko polscy żołnierze, lecz również sojusznicy, w tym Amerykanie.
Źródło: wiadomosci.onet.pl, WP