Skandal korupcyjny w Ukrainie. Grupa deputowanych z zarzutami
Organy antykorupcyjne Ukrainy poinformowały w poniedziałek o zarzutach wobec uczestników zorganizowanej grupy przestępczej, która działała w Radzie Najwyższej. Wśród podejrzanych jest pięciu deputowanych.
Najważniejsze informacje:
- NABU i SAP przedstawiły zarzuty członkom grupy przestępczej w Radzie Najwyższej. Wśród podejrzanych jest pięciu deputowanych.
- Według śledczych, chodzi o korzyści majątkowe za "właściwe głosowania", koordynowane przez jednego z posłów.
- Polecenia miały trafiać przez WhatsApp. Po głosowaniach przekazywano systematyczne wpłaty.
Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) oraz Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) poinformowały o zarzutach wobec uczestników zorganizowanej grupy przestępczej działającej w Radzie Najwyższej. Jak podano, podejrzanych jest pięciu deputowanych. Według organów śledczych, sprawa dotyczy uzyskiwania korzyści majątkowych w zamian za określone wyniki głosowań.
Jak działał mechanizm płatnych głosowań w parlamencie?
"Zgodnie z ustaleniami śledztwa, grupa miała strukturę hierarchiczną oraz wyraźny podział ról. W jej skład wchodzili obecni deputowani Ukrainy oraz urzędnicy kancelarii Rady Najwyższej Ukrainy. Działalność grupy koordynował jeden z deputowanych" - poinformowało NABU w komunikacie na swojej stronie internetowej.
Śledczy przekazali, że organizując głosowania, uczestnicy grupy przesyłali polecenia z numerami projektów ustaw w specjalnie utworzonej grupie w komunikatorze WhatsApp. Po przeprowadzonych głosowaniach poszczególnym deputowanym systematycznie przekazywano wpłaty - wyjaśniła agencja Interfax-Ukraina.
W sobotę portal Ukrainska Prawda ujawnił, z powołaniem na własne źródła, że podejrzani to posłowie partii prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, Sługa Narodu: Jewhen Pywowarow, Ihor Nehułewski, Olha Sawczenko i Jurij Kisiel. W informacji portalu figuruje także nazwisko Jurija Koriaczenkowa.
Czy sprawa łączy się z aferą w Enerhoatomie?
10 listopada NABU i SAP ujawniły informacje na temat uczestników rozległego systemu korupcyjnego w ukraińskiej branży energetycznej. Pobierali oni od kontrahentów Enerhoatomu, państwowego operatora elektrowni jądrowych, łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Środki te miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa, przez który - jak ustalono - przeszło około 100 mln dolarów.
Prezydent Zełenski poinformował 28 listopada, że szef jego biura (kancelarii) Andrij Jermak podał się do dymisji. Jermak jest objęty dochodzeniem NABU w związku ze śledztwem w sprawie korupcji w Enerhoatomie pod kryptonimem "Midas". Afera, ujawniona przez NABU i SAP, wybuchła na początku listopada, a w aktach śledztwa Jermak figuruje pod pseudonimem Ali Baba.
NABU zostało powołane w 2014 r. Jego utworzenie było jednym z warunków współpracy Ukrainy z Unią Europejską i Międzynarodowym Funduszem Walutowym.