Siłą odbierze Grenlandię? Trump: nie ma tego na stole
Prezydent USA Donald Trump oświadczył podczas spotkania z prezydentem Egiptu Abdelem Fattahem el-Sisim w Davos, że kwestia użycia siły zbrojnej wobec Grenlandii nie jest rozważana. Ocenił przy tym, że takie działania nie będą potrzebne, ponieważ jego rozmówcy podejmą decyzje, kierując się "najlepszym osądem".
Zapytany o powody wycofania się z gróźb użycia siły w kontekście przejęcia Grenlandii, Donald Trump stwierdził, że w jego ocenie nie zajdzie taka potrzeba.
- Wojsko nie jest na stole. Nie sądzę, żeby to było konieczne. Myślę, że ludzie będą kierować się lepszym osądem, swoim najlepszym osądem i nie sądzę, żeby to było konieczne - powiedział Trump podczas spotkania z prezydentem Egiptu w kuluarach Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.
Potwierdził tym samym swoje wcześniejsze słowa z przemówienia. Powiedział wtedy, że choć zapewne USA "nic nie otrzymają" bez użycia siły, to nie zamierza jej używać.
Świat odetchnął z ulgą?
W środę 21 stycznia prezydent USA Donald Trump przyjechał do Davos w Szwajcarii na tegoroczne Światowe Forum Ekonomiczne. Swoje przemówienie rozpoczął od podkreślania rzekomych ogromnych sukcesów gospodarki USA i skrytykowania Europy.
W pewnym momencie nagle zapytał dziennikarzy, czy chcą, aby powiedział coś o Grenlandii. Stwierdził, że nie miał zamiaru nic mówić na ten temat, jednak postanowił zabrać głos.
- Stany Zjednoczone proszą tylko o takie miejsce, które się nazywa Grenlandia, które już mieliśmy, ale oddaliśmy to Danii. Wcale nie tak dawno temu. Wtedy, kiedy pokonaliśmy Niemców, Japończyków, Włochów i innych podczas II wojny światowej, oddaliśmy tę Grenlandię. Byliśmy wtedy potężną siłą, ale teraz jesteśmy jeszcze bardziej potężną - mówił prezydent USA.
- Chcę wejść w natychmiastowe negocjacje - podkreślił, jednak dodał, że "USA nie uzyskają niczego bez użycia siły". - Ale ja tego nie zrobię - zapowiedział Trump.