WAŻNE
TERAZ

Oto "11" na dziś? Jedna niewiadoma w składzie

Sikorski postawił na umiar zamiast "kodziarstwa" [OPINIA]

Niewykluczone, że najważniejszym elementem sejmowego expose wicepremiera Radosława Sikorskiego było powstrzymanie się od eskalowania sporu z opozycją i prezydentem. Jeśli mamy za kilka lat iść na wojnę – a wierzę, że analiza Sikorskiego jest trafna i mojemu pokoleniu oraz moim synom przyjdzie walczyć o nasze granice – taką zmianę tonu trzeba docenić.

WARSAW, POLAND â" FEBRUARY 26: Polish Foreign Minister Radoslaw Sikorski outlines the nation's 2026 foreign policy roadmap during an expose at the Sejm in Warsaw, Poland, on February 26, 2026. Sikorski emphasized strengthening European defense autonomy, maintaining transatlantic ties with the US, and continued strategic support for Ukraine. (Photo by Artur Widak/Anadolu via Getty Images)Podczas sejmowego expose minister Radosław Sikorski podkreślił konieczność dalszego wsparcia dla Ukrainy (Photo by Artur Widak/Anadolu via Getty Images)
Źródło zdjęć: © GETTY | Anadolu
Zbigniew Parafianowicz
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Szef MSZ nie jest politykiem pozbawionym temperamentu. Nie gryzie się w język, gdy opowiada o swoich przeciwnikach. Tym razem było inaczej. Wyraźne zaznaczenie krytycznego momentu, w jakim znalazła się Polska (szaleństwo supermocarstwa – USA i filozofia wiecznej wojny realizowana przez Władimira Putina) dało mu papiery, by szukać drogi rozsądku, a nie KODziarskiej krzykliwości.

Nie zabrakło przy tym pewnych manipulacji. Wzywając do jedności poza granicami kraju szef dyplomacji zapomniał o tym, jak premier Donald Tusk traktował podczas swoich wizyt część ambasadorów, którzy zostali wysłani na placówki za poprzedniej władzy. Nie wspominał o tym, że na spotkania ze - sprawującym urząd do ubiegłego roku - prezydentem Rumunii Klausem Iohannisem nie zabierał byłego szefa BBN, a obecnie ambasadora w Bukareszcie Pawła Solocha. Nie wspomniał też o tym, jak pod Hradczanami swoje musiał odstać ambasador Mateusz Gniazdowski. O spotkaniach w Ukrainie z Wołodymyrem Zełenskim, na których nie było szefa placówki Jarosława Guzego, nie warto nawet wspominać.

Emocje w Sejmie po expose. Posłowie opozycji bez litości dla Sikorskiego

Jeśli szef MSZ chce uczyć jedności, musi być precyzyjny. Obie strony w tej małostkowej grze zachowują się niepoważnie. Nie tylko prezydent Karol Nawrocki deprecjonując Bogdana Klicha w USA. Również Donald Tusk jest mistrzem dawania partnerom zagranicznym do zrozumienia, że polscy dyplomaci są nieważni.

To jednak tylko szczegóły. Szef MSZ i wicepremier przygotował expose naprawdę dobrze. Jest w nim wszystko, co najważniejsze. Nie mogło być zresztą inaczej. Radosław Sikorski jest najdłużej urzędującym szefem dyplomacji w najnowszej historii Polski. I człowiekiem o ogromnym zasobie pamięci instytucjonalnej na temat kluczowych dla polskiego bezpieczeństwa spraw. To on przygotowywał wraz z Carlem Bildtem Partnerstwo Wschodnie. W dużej mierze za jego sprawą do przodu była pchana umowa stowarzyszeniowa Ukrainy z Unią Europejską w czasach rządów Wiktora Janukowycza. Tak, aby wyprzedzić Rosję i nie dać wciągnąć tego kleptokraty w "krugową porukę" - zmowę posowieckich satrapów, dla których narzędziem sprawowania władzy jest przemoc.

To w końcu Sikorski odegrał kluczową rolę podczas Majdanu 2014. Najpierw zorganizował misję unijnych ministrów, aby rozmiękczyć stanowisko Janukowycza wobec protestujących, a później przekonał władze Majdanu do zaakceptowania wypracowanych rozwiązań. Jego słowa "wszyscy zginiecie" rzucone do liderów protestu do dziś są przedmiotem manipulacji i mają wskazywać na złe intencje. Rzeczywistość była jednak bardziej złożona.

To tylko kilka przykładów wydarzeń, które pozycjonują Sikorskiego w gronie osób, które linearnie potrafią odtworzyć logikę polityki Rosji wobec najbliższych sąsiadów. I kompleksowo zrozumieć, jak złożona jest natura wyzwań dla polskiego bezpieczeństwa.

Ta wiedza znalazła swój wymiar w expose. Sikorski słusznie zauważa, że nie możemy być frajerami w stosunkach z USA. Były wiceszef MSZ Paweł Jabłoński słusznie dodaje, że nie możemy być frajerami wobec nikogo. Wicepremier i szef MSZ trafnie definiuje konieczność zachowania wsparcia dla Ukrainy i – rytualnie – cytuje Jerzego Giedroycia. Słuszne są również tezy zaczerpnięte z raportów wywiadowczych państw zachodnich dotyczące rosyjskich przygotowań do wojny.

Nie ma sensu żyć w wyparciu. Rosja nas najpewniej zaatakuje. Musimy być do tego przygotowani, okazać siłę i wygrać.

Równie trafne są oceny Unii Europejskiej. To pracowitość Polaków i warunki, jakie stwarza Wspólnota, pozwoliły nam stać się dwudziestą gospodarką świata.

Wszystko to prawda. Tylko co dalej? Jaka jest odpowiedź na te wyzwania? Tego w expose zabrakło. Jeśli USA zwariowały, to jak kształtować te stosunki, aby nie być frajerem? Jak sprawić, aby w relacjach z Waszyngtonem mieć choćby pełnego ambasadora, a nie kierownika, którym dziś jest Bogdan Klich? Minister wspomniał o konferencji poświęconej odbudowie Ukrainy, która pod koniec czerwca odbędzie się w Gdańsku. Ale nie powiedział, jak opracować ścieżkę dla wejścia polskiego biznesu do tego kraju. Wciąż jesteśmy w Ukrainie szczątkowo. A nasz trudny sąsiad na każdą próbę mówienia o chęci wejścia Polaków do gry, odpowiada symetrycznym: "ale my też w zamian chcemy wejść do Polski i na jednolity rynek UE".

I na tak postawiony dylemat słowa Giedroycia już nie wystarczą. Jest tak, jak mówi Sikorski: "Polska pozostaje bramą do inwestycji w tym kraju (w Ukrainie – red.)". Problem tylko w tym, że przez tę bramę nie przechodzi póki co polski inwestor. Zamiast próby odpowiedzi na pytanie, jak sprawić, by w Ukrainie zarobić, usłyszeliśmy krótki wykład o korzyściach z diaspory ukraińskiej w Polsce, która tu pracuje i dokłada się do PKB.

To wszystko prawda, ale z drugiej strony pracując, płacąc podatki i budując polskie PKB nikt tu nam łaski nie robi. Tak, jak Polacy w Wielkiej Brytanii nie robią łaski królestwu swoją obecnością. Jeśli ktoś chce dobrze żyć w porządnym państwie, jakim jest Polska, i korzystać z jej dóbr, to musi pracować, płacić podatki i dokładać się do PKB. Nic w tym nadzwyczajnego. Alternatywą jest wyjazd dalej na Zachód lub powrót do Ukrainy. Z jakichś powodów niewielu jednak się na to decyduje.

Również obecna w sejmowej sali ukraińska aktywistka Natalia Panczenko nie wydobywa z Polaków dobra, jak stwierdził minister. Bo Polacy są po prostu dobrzy od początku wojny i chętnie pomagają Ukraińcom. O czym czasami zdaje się zapominać część zarówno diaspory, która "przyklepuje" im cechy szmalcowników, ruskich onuc i botów, ewentualnie faszystów, jak i przywództwa politycznego Ukrainy, które swego czasu wrzuciło polskiego prezydenta do jednego wora z Putinem. W tej kwestii minister nie musiał się z niczego w Sejmie tłumaczyć ani szukać atencji u liderów diaspory.

W przypadku Rosji było więcej konkretów. Sikorski przypomniał, że polikwidował konsulaty służące Putinowi za coś na wzór forward operating base do dywersji w Polsce. Powiedział również o ważnej inicjatywie, jaką było ograniczenie możliwości poruszania się dyplomatów rosyjskich między państwami strefy Schengen. Wcześniej zadania wywiadowcze mógł realizować w Polsce rosyjski konsul z Pragi, który nie trafiał z automatu na bęben ABW. Dziś to już niemożliwe. Konkretem były również omówione wysiłki polskiej prezydencji w UE na rzecz ograniczenia floty cieni, którą Sikorski trafnie nazywa flotą złomu.

Niecodzienne było również przypomnienie o największym jak do tej pory kontrakcie zbrojeniowym w kontekście Ukrainy - na 54 armatohaubice Krab. Sikorski nie musiał już dodawać, że dopięto go za poprzedniego rządu. Jego słowa uznania wobec tego kontraktu to przy dzisiejszych standardach i tak bardzo dużo.

W tym wystąpieniu nie było giertychowszczyzny i fantastycznych tez o tym, że rząd Mateusza Morawieckiego szykował się na rozbiór Ukrainy do spółki z Rosją. Nie było też zakładania ruskich onuc. I to jest ogromna wartość. Jeśli mamy za kilka lat iść na wojnę – a szczerze mówiąc wierzę, że analiza Sikorskiego jest trafna i mojemu pokoleniu oraz moim synom przyjdzie walczyć o nasze granice – taka zmiana tonu jest pewnym novum.

Na niedawnym spotkaniu usłyszałem od jednego z ważnych polityków PiS słowa, które do pewnego stopnia wpisują się w wystąpienie wicepremiera w Sejmie. Polityk ten przyznał, że stopień polaryzacji w Polsce stał się niebezpieczny dla istnienia państwa. W rzeczy samej tak jest. To dobrze, że polski wicepremier i szef dyplomacji zdaje się to rozumieć.

Zbigniew Parafianowicz, dziennikarz Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Liderzy Iranu błagają o pokój? Trump: "boją się o tym powiedzieć"
Seria izraelskich ataków. Niespokojna noc na Bliskim Wschodzie
Seria izraelskich ataków. Niespokojna noc na Bliskim Wschodzie
Działo się w nocy. USA usuwają dwa nazwiska z listy celów w Iranie
Działo się w nocy. USA usuwają dwa nazwiska z listy celów w Iranie
Dziwne nagrania na koncie Białego Domu. "Wkrótce start, prawda?"
Dziwne nagrania na koncie Białego Domu. "Wkrótce start, prawda?"
Nowy sondaż na Węgrzech. Widać wyraźny trend
Nowy sondaż na Węgrzech. Widać wyraźny trend
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Wiadomości