Dlaczego królowe miały większe łóżka? Ten powód was zdziwi
W średniowieczu i nowożytności idea, że król i królowa śpią w jednym łóżku, była prawie niewyobrażalna. Wspólna sypialnia mogła nadszarpnąć reputację jednego z nich. Cały artykuł przeczytasz na portalu Wielka Historia.
Na dworach, także polskich, królowe miały osobne skrzydło, własny dwór, własną jadalnię i pełną prywatność. Sypiały w zupełnie innym miejscu niż ich mężowie. Królowie spędzali noce w swoich apartamentach. Do żon przychodzili tylko wtedy, kiedy uznali to za stosowne. Król nie mógł też sprowadzać do swojej oficjalnej sypialni żadnych kochanek. To nie był pokój prywatny, a symbol władzy. Nawet Kazimierz Wielki, znany z życia uczuciowego w chaosie, organizował swoje "rozrywki" daleko od Krakowa, a nie pod nosem żony.
U Bony i Zygmunta Starego różnica była wyjątkowo duża — bo oni faktycznie byli sobie bliscy. I to nie tylko na papierze. Wenecki dyplomata pisał w 1532 roku: "Król uważa się za starego, ale każdego wieczoru sypia z żoną". Jak widać, starość nie wykluczała formy. Droga Zygmunta do sypialni Bony miała około stu metrów i prowadziła przez osiem lub dziewięć komnat. Nikt nie miał wątpliwości, kiedy król zmierza "w odwiedziny". W rachunkach z 1543 roku pojawia się jeszcze jedna perełka: Zamówiono dwa nowe łóżka, mniejsze dla króla, większe dla królowej. Bo tylko w królewskiej sypialni musiało się wygodnie zmieścić dwoje ludzi. Na polskim dworze "queen size" oznaczało coś zupełnie innego niż dziś.