Kulisy Jasionki. CIA, loty do Sudanu, korupcja, tajna wizyta Bidena - jak działała kluczowa baza dla wojny w Ukrainie
Kiedy Amerykanie rozmieścili w Jasionce zestawy Patriot? Jak wyglądała współpraca z nimi? Dlaczego ich bazę na lotnisku nazwano Jamajka? Michał Tabisz, były prezes i były członek zarządu lotniska Rzeszów-Jasionka, opowiada w rozmowie z WP o tym, jak budowano i jak działał największy hub wojskowy we wschodniej Europie. To dzięki niemu Zachód zaopatrywał w broń walczącą Ukrainę. To stąd płynęły dostawy pozwalające niszczyć machinę wojenną Władimira Putina. Dziś jest jasne, że bez Jasionki nie byłoby mowy o skutecznym odpieraniu rosyjskiej nawały.
Tabisz wspomina, jak Amerykanie przyszli do niego z kartką papieru, na której było narysowane rozmieszczenie Patriotów.
– Zanim ulokowano je przy płycie, zobaczyłem je na kartce papieru A4, którą jeden z dowódców amerykańskich przyniósł i rozłożył na stole – opowiada. – To jedna z chwil, które będę pamiętał do końca życia. Każdy z pracowników, który widział te instalacje, miał prawo powiedzieć: pas. Nikt tego nie zrobił – opowiada Tabisz. Jak wspomina Amerykanie w ciągu zaledwie 48 godzin zorganizowali obronę powietrzną Jasionki. Później zaczęła się prawdziwa historia. Jasionka pełniła rolę Peszawaru, pakistańskiego miasta, które odegrało kluczową rolę w pokonaniu Sowietów w Afganistanie i przez które Amerykanie słali uzbrojenie mudżahedinom. Zresztą jeden z ministrów nazwał wówczas to miasto Rzeszawarem, a sami Amerykanie określali Rzeszów-Jasionkę mianem J-Town.
- Nie dało się tych samolotów zatrzymać. Cały świat nagle wysłał pomoc Ukrainie. Podręcznikowo nie powinno się to udać – mówi Michał Tabisz.
Były prezes Jasionki demitologizuje argument "o remoncie pasa startowego", który miałby być elementem nacisku na Ukrainę. Jak mówi, taki remont udało się zrobić w trakcie pracy bazy i portu lotniczego bez przerywania operacji. Po drugie, większość udziałów Jasionki należy do marszałka województwa, czyli władz samorządowych niezależnych od rządu.
Jednak zdaniem Tabisza kartą Jasionki można było grać mocniej. – Zaczynając od opłat za korzystanie z tego lotniska – mówi. Wspomina atmosferę roku 2022 i budowany, szczególnie przez Ukrainę – klimat, w którym nie wypadało pytać o to, jakie Polska może mieć prozaiczne korzyści z udostępnienia lotniska. Wszystko zamykano w sloganie, że Ukraina walczy za Polskę i Zachód i nie wypada takich tematów drążyć.
Michał Tabisz opowiada również o próbach szpiegowania Jasionki. Wspomina jak nagle po lutym 2022 pojawili się turyści, którzy przylatywali do Rzeszowa tylko na chwilę i tylko po to, by podczas podejścia do lądowania nagrywać, jak rozmieszczone są zestawy Patriot i inne instalacje obrony powietrznej. Później taka osoba wynajmowała samochód w terminalu i znikała na drodze do jednego z przygranicznych miast. Najczęściej przy granicy z Białorusią.
Jasionka odegrała również kluczową rolę jako miejsce wizyt VIPów z całego świata. Dwa razy był tam Joe Biden. Jedna z jego wizyt odbywała się niemal incognito. Ta z lutego 2023. Wówczas amerykański prezydent lądował samolotem, który nie zgłosił statusu Air Force One i nie informując nikogo przez bramę niedaleko terminala Cargo wyjechał niezauważony do Przemyśla i dalej pociągiem do Kijowa. Tabisz w rozmowie z WP opowiada o organizacji takich wizyt. Wspomina jak bardzo szczegółowo do tego podchodzili Amerykanie. I o ich asertywności przy dbaniu o bezpieczeństwo swoich przedstawicieli.
Michał Tabisz tłumaczy również czym była Jamajka w Jasionce. – Dowiedziałem się po jakimś czasie funkcjonowania tego obszaru (o jego istnieniu). Nazwa jest żartobliwa i dotyczyła zapachów, które kojarzą nam się… Z pewnością nie były to papierosy. W obszarach, które udostępniliśmy naszym sojusznikom okazało się, że niektórzy z braku papierosów sięgnęli po jakieś inne substancje i ich zapach spowodował, że pracownicy portu ochrzcili to miejsce Jamajką - mówi.
Hub logistyczny w Jasionce powstał na początku 2022 roku i został uruchomiony tuż przed wybuchem wojny na Ukrainie. Jego początkowym celem była gotowość do ewakuacji Amerykanów znajdujących się nad Dnieprem, aby nie powtórzyć chaotycznego scenariusza z Afganistanu w 2021 roku, gdy USA wycofując się z wojny w pośpiechu porzuciły państwo i lotnisko kabulskie.
Po krótkim czasie Jasionka została jednak przekształcona w pełnoprawną bazę, która zaopatrywała walczące państwo w sprzęt i amunicję. W szczytowym okresie jej działania w ciągu doby potrafiło w niej wylądować nawet 24 samolotów szerokokadłubowych z dostawami dla Kijowa.
Dziś rola Jasionki ewoluuje. Jak wynika z rozmów WP baza najpewniej stanie się zapleczem logistycznym dla maszyn NATO, które po podpisaniu porozumienia rozejmowego na Ukrainie będą strzegły nieba nad tym państwem.