Przypomnieli stare nagranie. Tak kłamał Kreml 4 dni przed inwazją
W sieci popularność zyskuje nagranie sprzed niemal równo czterech lat, na którym rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oburzał się na sugestie, że Rosja zaatakuje Ukrainę. Cztery dni później rozpoczęła pełnoskalową inwazję.
Serwis NEXTA przypomniał słowa Pieskowa, zamieszczając krótkie nagranie z jego udziałem. Rzecznik Kremla odpowiada na nim na pytanie, czy Rosja zaatakuje Ukrainę.
- Apelujemy do rozsądku! Jaki sens miałoby atakowanie kogokolwiek przez Rosję?! Rosja nigdy w całej swojej historii nikogo nie zaatakowała. Rosja jest ostatnim krajem w Europie, który w ogóle wypowiada słowo "wojna" - mówi na nagraniu Pieskow.
Nagranie pochodzi z 20 lutego 2022 roku. Cztery dni później Rosja rozpoczęła pełnoskalową wojnę, najeżdżając na Ukrainę.
Kreml kłamał przed inwazją wielokrotnie
W tygodniach poprzedzających 24 lutego 2022 roku rosyjskie władze konsekwentnie zaprzeczały, jakoby planowały atak na Ukrainę, mimo że przy jej granicach gromadziły się dziesiątki tysięcy żołnierzy oraz ciężki sprzęt wojskowy.
Kreml tłumaczył te działania jako "ćwiczenia wojskowe" i oskarżał Zachód oraz Kijów o sianie paniki i dezinformację. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji zapewniało, że Moskwa "nie ma żadnych agresywnych zamiarów", a Władimir Putin publicznie podważał sens doniesień wywiadów USA i państw NATO o zbliżającej się inwazji.
Jednocześnie rosyjska propaganda budowała narrację o rzekomym zagrożeniu ze strony Ukrainy i NATO, sugerując, że to Kijów szykuje prowokację lub atak na prorosyjskie republiki w Donbasie.
Te sprzeczne komunikaty - z jednej strony zaprzeczanie planom wojny, z drugiej oskarżanie Ukrainy o agresję - okazały się elementem dezinformacji, mającej zyskać czas i zdezorientować opinię międzynarodową.
Rankiem 24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję, co jednoznacznie pokazało, że wcześniejsze deklaracje Kremla o braku zamiaru ataku były oszustwem.
Źródło: NEXTA