"Przypadek bez precedensu". Tajemnicza seria zgonów w Bułgarii
W zachodniej Bułgarii w ciągu ostatniego tygodnia znaleziono ciała sześciu osób. Wiadomo, że wszyscy zmarli się znali, pięciu z nich współpracowało ze sobą w organizacji pozarządowej zajmującej się ochroną przyrody. Szósta ofiara to 15-letni chłopiec, syn przyjaciela jednej z ofiar.
Najważniejsze informacje:
- W zachodniej Bułgarii odnaleziono ciała sześciu osób w dwóch miejscach: przy schronisku koło Przełęczy Petrochan i w kamperze pod szczytem Okolczyca.
- Policja łączy obie te sprawy, podejrzewając, że doszło do samobójstwa.
- Ofiary były powiązane z organizacją działającą na terenach chronionych; w chacie znaleziono książki i transparenty buddyjskie.
W ciągu ostatniego tygodnia w górach zachodniej Bułgarii odkryto ciała sześciu osób. Trzy ofiary znaleziono przy schronisku w pobliżu Petrochanu, które później spłonęło. Kolejną trójkę policja odnalazła martwą w kamperze w rejonie szczytu Okolczyca. Wśród zmarłych jest piętnastoletni chłopiec.
Co ujawniło śledztwo i nagranie monitoringu?
Śledczy łączą oba zdarzenia. Policja opublikowała nagranie z 1 lutego, na którym widać, jak cała szóstka żegna się ze sobą przed górską chatą w pobliżu Przełęczy Petrochan. Trzech, którzy zostali na miejscu, kamery zarejestrowały, jak podpalali budynek.
Na ciałach mężczyzn stwierdzono rany postrzałowe głowy - dwóch z nich postrzelono w skroń, jeden miał ranę postrzałową pod brodą. Biegli z zakresu kryminalistyki stwierdzili, że strzały oddano z bliskiej odległości.
Ciała pozostałych dwóch mężczyzn i 15-latka znaleziono w niedzielę, w kamperze w rejonie szczytu Okolczyca. Wszyscy z nich mieli rany postrzałowe głowy.
Policja poinformowała, że w pobliżu zwłok znaleziono cztery łuski po nabojach, dwa pistolety i karabin.
"To przypadek bez precedensu w naszym kraju" - powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej Zahari Waskow, szef krajowej policji.
Jakie są hipotezy prokuratury i co znaleziono na miejscu?
Pięć dorosłych ofiar należało do organizacji pozarządowej o nazwie Narodowa Agencja Kontroli Obszarów Chronionych i - jak przekazała policja - mieszkało w tej chacie. Chłopiec był synem przyjaciela jednego z nich.
Policja poinformowała, że członkowie organizacji byli zaangażowani w buddyzm tybetański, dodając, że w chacie znaleziono buddyjskie książki i transparenty. Policja powołała się również na krewnego jednego z członków, który mówił o "wyjątkowej niestabilności psychicznej" w grupie.
Prokuratorzy, którzy zajmują się sprawą nie wykluczają na razie żadnej wersji zdarzeń. Skłaniają się jednak do wersji, że mężczyźni popełnili samobójstwo lub zostali do niego nakłonieni.
Źródło: reuters.com, novinite.com