Przemyt migrantów. Aktywistka z zarzutami
Jedna z aktywistek z tzw. piątki z Hajnówki, która pomagała migrantom na granicy polsko-białoruskiej, usłyszała w ubiegłym roku zarzuty przemytu ludzi - podaje "Rzeczpospolita". Kluczowym dowodem mają być wiadomości i nagrania z jej telefonu.
We wrześniu 2025 roku została uniewinniona tzw. piątka z Hajnówki, czyli grupa aktywistów oskarżonych o pomoc migrantom na granicy polsko-białoruskiej. Sąd przyznał, że nie ma dowodów na popełnienie przez nich przestępstwa - nie przyjęli bowiem żadnej korzyści.
Jak ustaliła jednak "Rzeczpospolita", jedna z kobiet, Kamila M., w czerwcu 2025 roku usłyszała poważniejsze zarzuty - międzynarodowego przemytu ludzi. Oprócz niej zarzuty usłyszało też małżeństwo Paweł i Justyna W. Obrońca zapewnia, że sprawa nie ma związku z tzw. piątką z Hajnówki.
Nagrania i czaty dowodem
Dowodami w sprawie są czaty oraz nagrania z telefonu Kamili B., znalezionego podczas jej zatrzymania pod wycieraczką w samochodzie. Według śledczych kobieta używała pseudonimu "Mila". W SMS-ach można przeczytać m.in. porady dla migrantów, co mają mówić strażnikom granicznym. Proponowała także zorganizowanie transportu np. do Białegostoku. "Pomagam ludziom w Polsce i w Niemczech, organizuję darmowy transport i mieszkania" - pisała.
Sprawę opisywał w 2024 roku dziennikarz Wirtualnej Polski Tomasz Molga.
W kontaktach znaleziono także dane obcokrajowców skazanych za pomoc w organizacji przemytu ludzi.
Według prokuratury materiał dowodowy wskazuje na koordynowanie transportów i kontakt z organizatorami przemytu. Grozi za to do 8 lat więzienia.
Źródło: "Rzeczpospolita"