Trwa ładowanie...
d226xca

Przemek Skwirczynski: Polsce grozi utrata suwerenności

Realizacja unijnego planu będzie skutkować utratą suwerenności przez Polskę. Nadszedł czas, żeby ludzie, mając świadomość tego, co im grozi, wypowiedzieli się na temat swojej przyszłości – mówi Przemek Skwirczynski, prezes Friends of Poland in UKIP w rozmowie z Piotrem Gulbickim, londyńskim korespondentem Wirtualnej Polski. Organizacja, działająca przy Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), wysłała w tej sprawie list do prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Przemek Skwirczynski: Polsce grozi utrata suwerenności
(PAP/DPA, Fot: Marcus Brandt)
d226xca

WP: Polska jest w Unii już niemal 10 lat. Dlaczego dopiero teraz bijecie na alarm?

Bezpośrednim pretekstem jest ostatnia wypowiedź komisarz ds. sprawiedliwości, praw podstawowych i obywatelstwa Unii Europejskiej Viviane Reding, która po raz pierwszy tak wyraźnie, bez ogródek, wypowiedziała się o planach przekształcenia Unii w Stany Zjednoczone Europy. Wcielenie tego projektu w życie będzie zagrażać autonomii mniejszych państw, prowadząc do centralizacji i ich podporządkowania. Powstanie twór na kształt USA, tyle że Polska nie będzie w nim stanem Nowy Jork, a zdecydowanie bliżej jej będzie do Dakoty. Dlatego w naszym liście do prezydenta Komorowskiego, który z mocy prawa jest strażnikiem suwerenności i konstytucji RP, wnioskujemy o zagwarantowanie przez niego, że taka ewolucja nie obejmie naszego kraju.

WP: Jednak większość Polaków zgodziła się na członkostwo w Unii…

d226xca

Owszem, tyle że kiedy wchodziliśmy do niej w 2004 roku główne akcenty kładziono na wymianę handlową, wspomaganie gospodarki, swobodny przepływ ludzi itp. Nie było natomiast mowy o utracie suwerenności, chociaż niektórzy już wówczas to przewidywali. Tamte obawy przybierają teraz realny kształt, dlatego musimy brać sprawy w swoje ręce.

WP: Wysyłając list do prezydenta?

To jedna z form naszych działań, w liście wnioskujemy m.in. o przeprowadzenie referendum. Społeczeństwo ma prawo do decydowania o własnym losie, po dekadzie doświadczeń z Unią czas sprawdzić, jak się ten projekt rozwija. I zadać sobie pytanie – jakie wymierne korzyści z tego mamy?

WP: A mamy?

d226xca

Na pewno zrealizowano wiele projektów. Co prawda, żeby dostać na nie środki trzeba było wcześniej wpłacić określoną kwotę do wspólnego budżetu, jednak mimo wszystko uważam, że w unijnych realiach realizacja projektów odbywa się szybciej. Ma na to wpływ większa przejrzystość, odpowiedzialność, presja zewnętrzna…

Ale są też mankamenty. Bodaj największym z nich jest zastraszający ubytek ludzi, głównie młodych. W kraju nie mogą znaleźć pracy, zwykły człowiek bez koneksji i układów praktycznie nie ma szans wybicia się. W efekcie Polacy pozostawieni samym sobie emigrują na Zachód, a kraj się wyludnia. Tak ogromna skala wyjazdów ze chlebem nie jest normalnym zjawiskiem, to destrukcja państwa. A ma być jeszcze gorzej. Według prognoz demografów, ludność Polski za kilkanaście lat stopnieje do 20 milionów, a to będzie oznaczać, że z geopolitycznego punktu widzenia staniemy się krajem marginalnym.

WP: Rozwiązaniem jest wyjście z Unii?

Wyjście, albo renegocjacja umów. Zauważmy, że np. Szwajcaria czy Norwegia są poza unijnymi strukturami i świetnie sobie radzą. Obecność Polski w Strefie Wolnego Handlu (EFTA), gdzie oba te kraje należą, jest pomysłem wartym rozpatrzenia.

d226xca

WP: Opuszczenie Unii uderzy w setki tysięcy polskich emigrantów.

Niekoniecznie. Przed 1 maja 2004 roku Polacy też mieszkali na Zachodzie i jakoś sobie radzili. Ludzie, którzy znają języki obce, są fachowcami i pracują na dobrych stanowiskach dadzą sobie radę w każdych warunkach. Natomiast ci, którzy wykonują zawody typowe dla imigrantów, a dotyczy to większości Polaków, i tak będą potrzebni, bez względu na to skąd są. Rodzi się jednak inny problem – co będzie, jeśli to Wielka Brytania wystąpi z Unii? Co wówczas stanie się z naszymi rodakami, którzy tu mieszkają?

WP: Wrócą do Polski?

W wielu przypadkach zapewne będzie to nieuniknione. Dlatego już teraz warto starać się o pozwolenie na stały pobyt, a potem aplikować o obywatelstwo brytyjskie. Oczywiście, dotyczy to tych, którzy z Wyspami wiążą swoje dalsze życie, mają tu rodziny i są tu przynajmniej pięć lat. Bo takie są formalne wymogi prawne, żeby wszcząć procedurę w tym kierunku. Pozostali będą musieli sobie radzić na własną rękę.

d226xca

WP: Scenariusz wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii jest realny?

Sondaże pokazują, że społeczeństwo jest coraz bardziej za takim rozwiązaniem. Na początku Brytyjczycy byli w Unii jednym z czołowych rozgrywających, jednak od czasu wprowadzenia waluty euro sytuacja się zmieniła. Teraz prym wiodą Niemcy, a pozostałe kraje członkowskie są ich dłużnikami. Francja została zjedzona przez kryzys, podobnie jak Włochy, tymczasem brytyjska gospodarka rozwija się całkiem nieźle. Wymiana handlowa z USA i Chinami generuje coraz większe obroty i to właśnie na tych kierunkach biznes skupia swoją uwagę. Natomiast w Europie Brytyjczycy i tak będą atrakcyjnym partnerem, niepotrzebne jest im do tego członkostwo w Unii.

WP: Wasza eurosceptyczna partia UK Independence Party coraz bardziej zyskuje na popularności.

Biorąc pod uwagę fakt, że główne media nie są nam przychylne, to ewenement. I znak, że ludzie chcą poważnych zmian. My jesteśmy libertarianami, głosimy hasła wolności ekonomicznej i społecznej, z ograniczoną do minimum władzą państwa nad jednostką. To się społeczeństwu podoba, dlatego w wyborach do europarlamentu mamy realne szanse na zwycięstwo. Popiera nas też wielu zakotwiczonych tu Polaków.

d226xca

WP: Ostatnio spore poruszenie wywołały antypolskie wypowiedzi brytyjskich polityków, m.in. o odebraniu benefitów na dzieci.

Nie widzę powodu dla którego naszym rodakom, którzy tu zarabiają i płacą podatki, miano odebrać zasiłki. Nawet jeśli ich pociechy nie mieszkają na Wyspach. Ale zauważmy, że to nie pierwsze tego typu wypowiedzi, populistycznych zagrań było więcej. Polacy są najliczniejszą grupą imigrancką, a ponieważ akurat toczyła się dyskusja w sprawie otwarcia rynku dla Rumunów i Bułgarów, rykoszetem uderzyło to również w nas. Premier Cameron chciał podnieść swoje wyborcze notowania, jednak trzeba pamiętać, że również szef Partii Pracy gra nieczysto. To właśnie Ed Miliband był pierwszym politykiem, który już w 2011 roku mówił, że miejsca pracy powinny być dla Brytyjczyków, a nie Polaków.

UKIP twierdzi podobnie…

Nie do końca. Uważamy, że jeśli ktoś uczciwie pracuje, należą mu się wszystkie płynące z tego przywileje – niezależnie od tego, skąd pochodzi. Dlatego wysłaliśmy trzy listy otwarte do Camerona, Milibanda oraz burmistrza Londynu Borisa Jonsona apelując o niepodgrzewanie antypolskiej atmosfery.

d226xca

To ważna sprawa, natomiast nie można kwestii pobytu Polaków na Wyspach sprowadzać tylko do poziomu dyskusji o zasiłkach. Wielu przybyszów znad Wisły chce tu normalnie żyć, asymilować się, uczestniczyć w tutejszych strukturach. Dla nich ważne są niskie podatki, bezpieczeństwo publiczne czy sprawne funkcjonowanie służby zdrowia. Reforma tych gałęzi życia to nasze główne cele.

Z Londynu dla WP.PL Piotr Gulbicki

d226xca

Podziel się opinią

Share
d226xca
d226xca
Więcej tematów