"Propaganda na użytek Pałacu". KO zmienia zdanie ws. spotkania z Nawrockim. Znamy powód
Zbigniew Konwiński, przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej, nie może spotkać się z prezydentem Karolem Nawrockim. Jest na feriach zimowych - przekazali nam nieoficjalnie politycy KO. - Cel spotkania u prezydenta nie jest określony. Wygląda to na rozmowę o wszystkim. A jak jest rozmowa o wszystkim, to jest zwykle o niczym, czyli o propagandzie na użytek prezydenckiego Pałacu - przekazał WP sam Konwiński.
Spotkanie przedstawicieli klubów parlamentarnych w Pałacu Prezydenckim odbędzie się w czwartek 29 stycznia. Część odmówiła, część przyjęła zaproszenie.
- Koalicja Obywatelska nie weźmie udziału w spotkaniu z prezydentem Nawrockim. W ubiegłym tygodniu odbyło się spotkanie prezydenta z premierem Donaldem Tuskiem, na którym wszystkie najważniejsze sprawy zostały omówione - przekazała Wirtualnej Polsce rzeczniczka klubu KO Dorota Łoboda.
Jak przyznała, "klub Koalicji Obywatelskiej nie dostał informacji, czego miałoby dotyczyć spotkanie w Pałacu Prezydenckim". - Jeśli prezydent Nawrocki chciałby rozmawiać o ustawach, to jego przedstawiciele zawsze mogą uczestniczyć w pracach sejmowych komisji - wskazuje Łoboda.
Rzecznik rządu Adam Szłapka poinformował we wtorek 27 stycznia, że przewodniczący klubu KO Zbigniew Konwiński - mimo wcześniejszych zapowiedzi niektórych polityków KO - nie będzie uczestniczył w spotkaniu prezydenta Karola Nawrockiego z przedstawicielami klubów i kół parlamentarnych.
- Cel spotkania u prezydenta nie jest określony. Wygląda to na rozmowę o wszystkim. A jak jest rozmowa o wszystkim, to jest zwykle o niczym, czyli o propagandzie na użytek prezydenckiego Pałacu - przekazał Wirtualnej Polsce przewodniczący Konwiński. Jak dodał: "Kilka dni temu miało miejsce spotkanie premiera z prezydentem. I to był dobry moment, żeby omówić wszystkie najważniejsze polityczne tematy".
Zmiana zdania
Wcześniejsze - nie tylko nieoficjalne - informacje wskazywały, że przedstawiciel ugrupowania Donalda Tuska będzie obecny.
Arleta Zalewska z TVN24 przekazała wówczas, że klub wybiera się na spotkanie z prezydentem, o czym miał zdecydować sam Tusk. W niedzielnym programie "Kawa na Ławę" posłanka KO Agnieszka Pomaska mówiła: "zakładam, że jesteśmy gotowi jako Koalicja Obywatelska do rozmowy z głową państwa".
Zapowiadała to też rzeczniczka klubu KO Dorota Łoboda, która przed kamerami w Sejmie przyznała, że politycy KO prawdopodobnie przyjadą do głowy państwa, a "delegatów" wskaże szef klubu - czyli Konwiński.
Decyzję jednak zmieniono. Powód?
Według informacji WP przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej jest na urlopie (na feriach zimowych) - siłą rzeczy więc nie będzie mógł się stawić w Pałacu Prezydenckim na spotkaniu przedstawicieli klubów parlamentarnych. W klubie usłyszeliśmy jednak potwierdzenie, iż w tym tygodniu nie ma go w Warszawie.
Nie ma to być jednak główny powód nieobecności KO - twierdzą niektórzy.
To, czy ma sens iść do prezydenta, miał sondować także szef KPRM Jan Grabiec. W dniu posiedzenia rządu miał pytać o to ministrów z innych partii i przekazać relacje do KPRM. Donald Tusk - jak twierdzą niektórzy - uznał, żeby klub do prezydenta nie szedł "z pielgrzymką" - bo od reprezentowania KO u prezydenta jest on sam. - A przecież premier Tusk do Nawrockiego nie poszedłby z przewodniczącym Konwińskim - opowiada nasz rozmówca z KO.
Dlaczego zatem politycy KO sugerowali, że klub przyjmie zaproszenie? - Niezręcznie wyszło, zawiodła komunikacja - wskazuje jeden z rozmówców z KO.
- Formuła, że prezydent zaprasza przedstawicieli klubów i kół, jest formułą, której nie ma w polskim prawie. Jest przecież RBN - stwierdził w Radiu Zet wiceprzewodniczący KO Tomasz Siemoniak.
Pałac już zareagował. "Maski opadły. KO i Lewica same wyłączają się z polityki współpracy. Paradoksalnie - dobrze, że wreszcie bez udawania" - napisał na X szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker.
"Nie chodzi o kurtuazyjne spotkanie u prezydenta. Chodzi o rozmowę o sprawach ludzi: o bezpieczeństwie, tańszym prądzie, lepszej ochronie zdrowia i problemach rolników. Prezydent zaprosił do rozmowy ponad podziałami. KO i Lewica wybrały kolejny konflikt zamiast dialogu i własny polityczny interes zamiast interesu obywateli. Widać, kto gra o sprawy Polaków, a kto gra w politykę" - stwierdził Szefernaker.
Lewica od początku na "nie"
Politycy Lewicy - jak Magdalena Biejat - przekonują, że otoczenie prezydenta "chce rozgrywać kluby" koalicyjne. Są otwarci na spotkania z głową państwa, ale w ramach konstytucyjnych gremiów - jak Rada Bezpieczeństwa Narodowego lub Rada Gabinetowa.
Lewica - podobnie jak KO - nie przystąpiła też do powołanej niedawno Rady Parlamentarnej przy prezydencie. To gremium - kilkuosobowe - które ma co jakiś czas spotykać się z przedstawicielami kancelarii Karola Nawrockiego, by dyskutować o projektach ustaw.
Biejat dopytywana w Polskim Radiu, czy czwartkowe spotkanie nie byłoby dobrą okazją do przekonywania prezydenta do proponowanych zmian, oceniła, że Lewica "wielokrotnie starała się przekonywać prezydenta" i "ani razu nie udało się przekonać go do czegoś, do czego przekonany być nie chciał". - Nie wierzę w dobre intencje pana prezydenta. Chciałabym w nie wierzyć, ale nie w ten sposób to się załatwia. Załatwia się to współpracą z rządem - stwierdziła.
W czwartek do prezydenta przyjdą przedstawiciele PSL, Konfederacji i PiS. Największy klub opozycyjny może współreprezentować Jarosław Kaczyński. Na pewno do Pałacu przyjedzie szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.
Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski