Zaczęła ponaglać taksówkarza, pokazała "legitymację". Słono za to zapłaci
Pasażerka taksówki w Poznaniu, udająca policjantkę, usłyszała zarzuty po tym, jak próbowała nakłonić kierowcę do złamania przepisów. Sprawa zyskała rozgłos dzięki nagraniu z kamery w aucie.
Najważniejsze informacje:
- Pasażerka użyła fałszywej legitymacji, aby zmusić kierowcę do jazdy na czerwonym świetle.
- Policja oskarżyła kobietę o podawanie się za funkcjonariusza publicznego.
- Grozi jej do roku więzienia.
Rozgłos zyskała sprawa kobiety z Poznania, która próbowała wymusić na kierowcy taksówki złamanie przepisów drogowych, przedstawiając się jako policjantka. Sytuacja została zarejestrowana przez kamerę w samochodzie, gdy kierowca odmówił jazdy na czerwonym świetle.
Jak doszło do zdarzenia?
Do zdarzenia doszło 9 stycznia, kiedy pasażerka zamówiła przejazd w Poznaniu ze Starego Zoo do dworca głównego. Kobieta spieszyła się na pociąg i zaczęła ponaglać kierowcę do skrócenia trasy. Gdy taksówka utknęła w korku, pasażerka wyciągnęła "policyjną legitymację" i nakłaniała kierowcę do jazdy mimo czerwonego światła.
- Światło już zmieniało się na czerwone. Wcisnąłem hamulec, a pani zaczęła mi mówić, żebym jechał na czerwonym. Powiedziałem, że nie pojadę, bo jak. Już mi z prawej strony zaczęli jechać kierowcy. Pani mi pokazała 'blachę', żebym jechał na czerwonym. Jakbym przejechał na czerwonym, tobym dostał mandat i kto by go zapłacił? - powiedział kierowca taksówki w rozmowie z TVN24.
Jakie konsekwencje grożą pasażerce?
Identyfikacja kobiety potwierdziła, że posługiwała się fałszywą legitymacją, nie będącą policyjną ani służbową dokumentacją. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, poinformował, że kobieta usłyszała zarzut podania się za funkcjonariusza publicznego. Według prawa grozi jej za to do roku więzienia.
Poznańska policja przy współpracy z prokuraturą badała szczegóły zdarzenia. Jak zapewnił rzecznik, kobieta nie ma żadnego związku z tamtejszą policją ani nie jest jej pracownikiem cywilnym.
Źródło: TVN24