Porządek międzynarodowy to Trump [OPINIA]

Rada Pokoju to organizacja, która - w formie, w jakiej została zaproponowana - nie ma żadnej racji bytu. Model powołania, wysyłania do niej zaproszeń i czasu, jaki jest dany na podjęcie decyzji, wyklucza poważne jej potraktowanie. Kłopot z zaproszeniem do rady polega zaś na tym, że potraktowanie jej tak, jak na to zasługuje, oznacza narażenie się na konflikt z USA - pisze dla Wirtualnej Polski Tomasz Terlikowski.

Prezydent USA Donald TrumpPrezydent USA Donald Trump
Źródło zdjęć: © East News | ANDREW CABALLERO-REYNOLDS
Tomasz P. Terlikowski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Trudno traktować projekt Rady Pokoju Donalda Trumpa jako realny pomysł. To raczej kiepski żart ubrany w szaty pozbawionego jakiegokolwiek zakorzenienia w prawie międzynarodowym dyplomatycznego gniota. I nie chodzi tylko o to, że w Radzie ze zbrodniarzy współczesnego świata brakuje już tylko Kim Dzong Una, ale także o wartość zapisów znajdujących się karcie nowo powołanej organizacji, a także o czas, jaki dano na decyzję o jej podpisaniu.

W co gra Trump?

Wszystko to razem wygląda tak, jakby Donald Trump nie tylko uwierzył, że jest największym z amerykańskich prezydentów, ale był także przekonany, że jego słowa tworzą prawo, tak międzynarodowe, jak i krajowe, a także moralność. To, co powstanie w jego głowie - jako głowie jakiegoś pogańskiego bożka - ma być realizowane, a każdy, kto zasugeruje, że pomysł mu się nie podoba, albo co gorsza odmówi uczestnictwa w nim, będzie ukarany może nie gromem z jasnego nieba, ale cłami.

Kuriozalność pomysłów Trumpa widać zaś na każdym poziomie. Prezydent USA zaprosił do uczestnictwa w Radzie Pokoju 60 państw, ale czasu na decyzję i jej prawne przeprowadzenie dał niewiele, bo do czwartku. Co to oznacza? Że poza monarchiami absolutnymi (i dyktaturami) żadne państwo nie może podjąć wiążącej decyzji o przystąpieniu do rady. W Polsce bowiem - choć zaproszono do niej prezydenta - decyzję o tym podjąć musi rząd (jeśli mówimy o małej ratyfikacji) albo parlament i prezydent. To zaś wymaga czasu. Czasu i analizy wymaga też zawartość prawna powołującej Radę Pokoju karty. Inne kraje demokratyczne mają analogiczne metody rozpatrywania takich propozycji i podejmowania decyzji. Pomysły Trumpa i jego szantaże nie mogą tego zmienić.

Rada Pokoju całkowicie zależna od Donalda Trumpa

Zadziwiająca i nieakceptowalna z żadnego punktu widzenia jest także wizja obecności obecnego prezydenta USA w tak powołanej radzie. On osobiście miałby w niej bowiem pełnię niekontrolowanej władzy. Jego jako przewodniczącego nie można odwołać (poza sytuacją rezygnacji lub niezdolności do pełnienia funkcji). To on decydowałby, kto w radzie jest, a kogo tam nie ma, powoływał i odwoływał zarząd, zatwierdzał wszystkie decyzje, rozstrzygał spory, kontrolował budżet i ostatecznie ustalał, jaki jest mandat nowej rady (a miałby on być niczym nieograniczony). Rada Pokoju byłaby więc całkowicie zależna od Donalda Trumpa, i to także wtedy, gdy przestanie on być prezydentem USA. Te zapisy oznaczają więc, ni mniej, ni więcej, tylko fakt, że nowo powołana rada byłaby w istocie przedłużeniem woli i planów Trumpa, a jej stali członkowie za miliard dolarów mogliby w milczeniu (bo prezydentowi USA lepiej się nie sprzeciwiać) przyjmować jego wolę i mieć dostęp do jego ucha.

Nie jest też jasne, na jakich zasadach prawnych miałaby funkcjonować owa Rada Pokoju. Warto przypomnieć, że początkowo miała ona istnieć jedynie jako narzędzie zagwarantowania trwałości rozejmu i procesu pokojowego w Strefie Gazy i do tego ewentualnie mogłaby mieć mandat. Tyle tylko, że później - już w głowie Donalda Trumpa - rozrosła się do o wiele większych rozmiarów, i obecnie jedynym co może ją ograniczyć lub ukierunkować jest… pomysłowość prezydenta USA. Nic innego - poza jego własną moralnością - nie ma już wpływu na funkcjonowanie instytucji, która ma być źródłem pokoju.

Kolejne pomysły Trumpa mógłby się stać świetnym scenariuszem na absurdalny polityczny sitcom, gdyby nie fakt, że swoją wolę Trump chce i może narzucać wszystkim. Jak ponury żart brzmi fakt, że gdy propozycję uczestnictwa w radzie odrzucił prezydent Francji, Donald Trump nie tylko ostro go skrytykował, ale też zapowiedział nałożenie 200-procentowych ceł na francuskie wina i szampany, co oznaczałoby oczywiście niemal całkowite wstrzymanie eksportu tego towaru do USA. Za brak entuzjazmu dla nierealistycznych i zwyczajnie głupich pomysłów prezydenta USA zapłaciliby więc francuscy producenci win.

Taka sytuacja stawia przed politykami szczególnie trudne zadanie. Trzeba możliwie najdłużej zwlekać z odpowiedzią, mnożyć pytania, wątpliwości - a wszystko tak, aby nie urazić narcyza z Waszyngtonu - i liczyć na to, że ostatecznie projekt upadnie, albo zmieni się w bardziej realistyczny. Kłopot z realizacją takiego programu jest tylko taki, że nie brakuje tych, którzy - a dotyczy to głównie bogatych monarchii absolutnych i dyktatur - wyłożą miliard i podpiszą każdy kwit, który da im przychylność Trumpa. Ich obecność sprawia zaś, że czasu na zwlekanie i ściemnianie jest mało, a podpisać dokument w obecnej formie jest naprawdę trudno.

Dla Wirtualnej Polski Tomasz P. Terlikowski

Tomasz P. Terlikowski jest doktorem filozofii religii, pisarzem, publicystą RMF FM i RMF 24. Ostatnio opublikował "Wygasanie. Zmierzch mojego Kościoła", a wcześniej m.in. "Czy konserwatyzm ma przyszłość?", "Koniec Kościoła, jaki znacie" i "Jasna Góra. Biografia".

Wybrane dla Ciebie
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Przepisy na osiedlach są jasne. Te rośliny są zakazane
Przepisy na osiedlach są jasne. Te rośliny są zakazane
Jest najnowsza prognoza pogody. Wiemy, kiedy w Polskę uderzy prawdziwy gorąc
Jest najnowsza prognoza pogody. Wiemy, kiedy w Polskę uderzy prawdziwy gorąc
CBA zatrzymało troje notariuszy. Chodzi o przejęcie niemal 50 mln zł
CBA zatrzymało troje notariuszy. Chodzi o przejęcie niemal 50 mln zł
Czarne chmury nad Braunem. Parlament Europejski zdecydował
Czarne chmury nad Braunem. Parlament Europejski zdecydował
Uzależniła się od social mediów. Wygrała w sądzie z Metą i YouTube
Uzależniła się od social mediów. Wygrała w sądzie z Metą i YouTube
Surowsze kary. Minister zapowiada dokręcenie śruby pijanym kierowcom i dezinformatorom
Surowsze kary. Minister zapowiada dokręcenie śruby pijanym kierowcom i dezinformatorom
Komitet Noblowski pokaże listę prezentów. To pokłosie afery Epsteina
Komitet Noblowski pokaże listę prezentów. To pokłosie afery Epsteina
Autobus runął do rzeki. Nagranie z dramatycznego wypadku w Bangladeszu
Autobus runął do rzeki. Nagranie z dramatycznego wypadku w Bangladeszu