Polska wojsk nie wyśle, ale i tak może dostać rykoszetem od USA. Co się mówi w rządowych kuluarach o sprawie Grenlandii

Pałac Prezydenta i rząd są wyjątkowo zgodni, co do taktyki stania Polski z boku, jeśli chodzi o narastający spór o Grenlandię pomiędzy USA a poszczególnymi krajami NATO. Mimo to Polska i tak może odczuć negatywne gospodarcze skutki tej międzynarodowej scysji. Nawet jeśli zamiast żołnierzy, wyślemy tam jedynie swojego ambasadora, by ten ocenił sytuację.

Posiedzenie Rady Gabinetowej
27.08.2025 Warszawa Posiedzenie Rady Gabinetowej Fot. Jacek Dominski/REPORTER
N/z: Wladyslaw Kosiniak-Kamysz, Donald Tusk, Karol Nawrocki
Jacek Dominski/REPORTERPremier Donald Tusk i prezydent Karol Nawrocki na posiedzeniu Rady Gabinetowej. 27.08.2025 r., Warszawa
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Jacek Dominski/REPORTER
Grzegorz OsieckiTomasz Żółciak

Mimo różnic, które na co dzień w różnych sprawach obserwujemy pomiędzy prezydentem Nawrockim a premierem Tuskiem, kwestia Grenlandii wydaje się - póki co - czymś co obie strony łączy. Konkretnie w przekonaniu, że Polska nie powinna się przesadnie w tę sprawę angażować.

Przede wszystkim chodzi o nie wysyłanie tam wojsk, nawet w symbolicznej liczbie. Pewne różnice między obu ośrodkami władzy, jak słyszymy, dotyczą natomiast kwestii politycznego rozgrywania tej kwestii na linii Warszawa-Waszyngton.

- Absolutnie nie powinniśmy wysyłać naszych wojsk, nawet na ćwiczenia "europejskiego NATO" - przekonuje współpracownik prezydenta Nawrockiego. - Już podpisanie listu w sprawie Grenlandii przez Tuska to poważny błąd - dodaje.

Chodzi o oświadczenie europejskich przywódców z początku stycznia (prezydenta Francji Emmanuela Macrona, kanclerza Niemiec Friedricha Merza, premier Włoch Giorgii Meloni, premiera Polski Donalda Tuska, premiera Hiszpanii Pedro Sáncheza, premiera Zjednoczonego Królestwa Keira Starmera oraz premier Danii Mette Frederiksen), w odpowiedzi na ruchy Trumpa dotyczące przejęcia przez USA władzy nad Grenlandią. Jako że jest to terytorium zależne od Danii, europejscy przywódcy stwierdzili, że "prawo do podejmowania decyzji w kwestiach dotyczących Danii i Grenlandii przysługuje tylko i wyłącznie Danii i Grenlandii".

Rozmówca z rządu wskazuje, że "przyjmujemy taką linię w tej sprawie jak Europa". Na naszą uwagę, że przecież część krajów członkowskich wysyła tam swoje wojska, odpowiada, że "niech inni działają w tej sprawie".

 - My mamy trochę większe problemy obok nas. Z USA też mamy trochę inne interesy niż Francja czy Hiszpania. Dlatego nie ma powodu do naszej szarży - utrzymuje rozmówca z rządu.

Jego zdaniem tej sprawie trzymamy się zasady złotego środka. - W najbliższym czasie wysyłamy na Grenlandię naszego ambasadora w Danii, by ocenił sytuację na miejscu. Dzięki temu mamy kogoś na miejscu, a z drugiej strony nie wysyłamy żołnierzy - dodaje.

Podobne argumenty słyszymy od kolejnego rządowego rozmówcy - że przyjęliśmy strategię "nie wyrywania się przed szereg". - Uważamy, że sprawa zostanie rozwiązana polubownie, dlatego ostatnią potrzebną rzeczą, jest dosypywanie do tego pieca - przekonuje rozmówca z rządu.

Jego zdaniem, nie możemy sobie pozwolić na przedłużanie dyskusji w sprawie Grenlandii z uwagi na inne problemy, z jakimi zmaga się Polska - przede wszystkim zagrożeniem ze strony Rosji, która sprawę Grenlandii już komentuje w swojej propagandzie jako upadek NATO. Jednocześnie nasz rozmówca broni listu europejskich przywódców i odpiera krytykę Pałacu w kierunku Donalda Tuska za to, że się pod nim podpisał. - To była słuszna deklaracja w sprawie zasad. A skoro podpisał się pod nią polski premier, to znaczy, że polski prezydent już nie musi - zgryźliwie komentuje rządowy rozmówca.

Ze strony kolejnego rozmówcy, zbliżonego do szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, słyszymy sugestie, że pozycja Donalda Tuska względem Donalda Trumpa jest osłabiona, w związku z czym ciężar kształtowania tych relacji w większej mierze po stronie rządowej musi wziąć na siebie minister obrony.

Rozmówca wskazuje też, że dzięki naszej linii trzymania się na marginesie sprawy Grenlandii, Polska uniknie retorsji, które Donald Trump już ogłosił wobec krajów, które wysłały swoje wojska. Prezydent USA zapowiedział bowiem nałożenie 10-proc. ceł na Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Niemcy, Wielką Brytanię, Holandię i Finlandię, które weszłyby w życie od 1 lutego.

Stawka celna miałaby wzrosnąć do 25 proc. od czerwca i obowiązywać do czasu, aż Stany Zjednoczone uzyskają zgodę na "całkowity zakup Grenlandii". A skoro Polska miałaby uniknąć podwyższonych ceł, to - zdaniem naszego rozmówcy - uzysk będzie szybko widoczny. Wzmocni się bowiem pozycja polskiego eksportu na rynek amerykański i otworzą się nowe perspektywy dla przenoszenia produkcji do Polski.

Tyle że z taką wizją nie zgadza się nasz inny rządowy rozmówca. Jego zdaniem w przypadku wszczęcia przez Stany Zjednoczone wojny celnej tylko przeciwko wybranym krajom członkowskim, odpowiedź Unii może być wyłącznie wspólna. - Przypominam, że Unia Europejska jest też unią celną - wskazuje rozmówca.

To oznacza, że nawet jeśli początkowo "wojna celna" Trumpa będzie miała ograniczony charakter, to dość szybko może się stać problemem całej Wspólnoty. Jeśli bowiem Komisja Europejska przygotuje pakiet ceł odwetowych, to naturalnym odruchem USA będzie wprowadzenie podwyższonych ceł na całą Unię. Polska nie będzie się mogła z tego starcia wymiksować, bo w przypadku nakładania przez Unię Europejską ceł odwetowych nie jest wymagana jednomyślność wszystkich państw członkowskich (decyzje te są zazwyczaj podejmowane większością kwalifikowaną).

- Nie wyobrażam sobie, byśmy mieli się w tej sytuacji wyłamać. Wątpię, byśmy byli narzucającymi tu jakiś język, raczej będziemy apelować o porozumienie.

Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak, dziennikarze wp.pl i money.pl

Wybrane dla Ciebie
Pierwsza kobieta arcybiskup Canterbury. Papież zabrał głos
Pierwsza kobieta arcybiskup Canterbury. Papież zabrał głos
Dwa dodatkowe dni wolne. Tusk wskazał termin
Dwa dodatkowe dni wolne. Tusk wskazał termin
Zwrot w pogodzie. "Ponadprzeciętna suma opadów"
Zwrot w pogodzie. "Ponadprzeciętna suma opadów"
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki