We wtorek i środę silne wiatry, ulewne deszcze, śnieg i gigantyczne fale sparaliżowały południowe Włochy. W wielu regionach konieczne były ewakuacje, a strażacy interweniowali serki razy, ratując ludzi uwięzionych przez żywioły.
Według włoskiej straży pożarnej, w ciągu trzech dni przeprowadzono aż 1650 interwencji, w których uczestniczyło 1480 strażaków. Najwięcej działań, ponad 1013 odnotowano na Sycylii, gdzie panowała najtrudniejsza sytuacja.
W Palermo, po gwałtownych sztormach morskich, które zalały piwnice budynków, strażacy ewakuowali osiem osób, sześciu dorosłych i dwoje dzieci.
W małym porcie Arenella doszło do wyjątkowo niebezpiecznego zdarzenia. Potężna fala zmyła zaparkowany samochód prosto do wody. Pojazd zatonął, jednak jego właściciel zdążył się uratować.
Do dramatycznej sytuacji doszło także w rejonie wulkanu Etna. Włoska policja uratowała tam szwajcarską rodzinę z czteroletnią dziewczynką, która została uwięziona przez burzę śnieżną.
Służby ostrzegają, że w wielu miejscach wciąć utrzymuje się trudna sytuacja pogodowa, a mieszkańcy zagrożonych regionów proszeni są o zachowanie szczególnej ostrożności.