Padło porównanie do Smoleńska. Ostra ocena. Parafianowicz alarmuje
- Po obydwu stronach mniej więcej taki sam jest zasób amunicji i po stronie rządu, i po stronie prezydenta. Obrzucają się obydwie strony epitetami zdrady. Media publiczne, które co do zasady starają się sprzyjać władzy, o zdradę oskarżają prezydenta. Prywatny sektor medialny sympatyzujący z prawicą mówi o "Der SAFE für Deutschland". (...) Moment, do którego dotarliśmy, który jest powtórką tak naprawdę z wojny o krzesło, tylko w innej dziedzinie, w dziedzinie bezpieczeństwa - mówi w najnowszym programie WP "Bez Doktryny" Zbigniew Parafianowicz, ceniony reporter i autor książek, specjalizujący się w tematyce bezpieczeństwa.
- Od jednego z polityków prawicy usłyszałem, że doszliśmy do takiego pułapu polaryzacji w tym sporze o wszystko, który zaczyna strukturalnie zagrażać bezpieczeństwu państwa - mówi dalej i daje przykład sporu "o krzesło", który na jakimś etapie zakończył się Smoleńskiem. Parafianowicz wskazuje, że "docieramy do absurdalnego punktu debaty".
- Obydwie strony puszą się. Te argumenty wypowiadane są z taką emfazą, z patosem, oskarżenia rzucane są z takim wielkim zaangażowaniem emocjonalnym, a tak naprawdę chodzi dokładnie o to samo, co wtedy w tym sporze o krzesło, czyli o delegitymizację - ocenia.
- Ta sama klasa polityczna, która dziś jest rozdyskutowana o tym, kto zdradził, będzie dyskutowała, czy Putin rozpoczął wojnę z Europą, i czy tak naprawdę już mamy wojnę - ostrzega.
Oglądaj program Marka Magierowskiego i Zbigniewa Parafianowicza "Bez Doktryny" w każdy piątek o 20:00 na WP.pl.