Orban zapowiada rozprawę z "brukselską machiną" po wyborach
Viktor Orban w dorocznym orędziu w Budapeszcie ostro skrytykował instytucje UE i zapowiedział działania po wyborach. Atakował też największą partię opozycyjną TISZA, wiążąc ją z zagranicznymi interesami.
Najważniejsze informacje:
- Viktor Orban zapowiedział, że po wyborach zajmie się „brukselską machiną represji”.
- Premier powiązał partię TISZA z "brukselskim establishmentem" oraz wielkim biznesem.
- Wybory na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia; sondaże wskazują przewagę TISZY nad Fideszem.
W dorocznym orędziu o stanie państwa Viktor Orban stwierdził, że na Węgrzech nadal działa "brukselska machina represji". Zapowiedział, że po wyborach jego obóz ma się nią zająć.
- Pseudoobywatelskie organizacje, przekupieni dziennikarze, sędziowie, politycy, algorytmy i biurokraci, obracający milionami euro. Tym właśnie dzisiaj na Węgrzech jest Bruksela - grzmiał Orban podkreślając, że "wpływy zagraniczne ograniczające węgierską suwerenność muszą zostać wypchnięte".
Orban o „brukselskim establishmencie”
Szef węgierskiego rządu nawiązał do raportu amerykańskiego Kongresu, w którym krytykowano Komisję Europejską za rzekome wymuszanie na firmach technologicznych ograniczania treści przed wyborami w krajach UE.
- To jest prawdziwy głos Ameryki. Musimy przyzwyczaić się do myśli, że ci, którzy kochają wolność, powinni bać się nie Wschodu, ale Brukseli i powinni z niepokojem patrzeć na Brukselę - mówił Orban. Ostrzegł, że jeśli obecne trendy się utrzymają, ten wiek stanie się "wiekiem upokorzenia Europy".
Premier obwinił UE o słabość gospodarczą kontynentu "paraliżujące koszty energii i nadmierne regulacje". Jednocześnie stwierdził, że Węgry "wciąż mają szansę". W tym kontekście mówił o uzgodnieniach z przywódcami USA, Rosji i Turcji dotyczących utrzymania dostępu do tańszych surowców z Rosji w 2025 r.
W wystąpieniu Orban wskazał na Unię Europejską jako "prawdziwego przeciwnika" i oskarżył "międzynarodowy wielki biznes" o dążenie do kontynuowania wojny na Ukrainie rękami Ukraińców lub - jak mówił - innych narodów Europy Środkowej. - Czas, aby Węgry się obudziły i potraktowały poważnie, śmiertelnie poważnie, to, do czego przygotowuje się międzynarodowy wielki biznes - podkreślił premier.
Atakował także największą partię opozycyjną TISZA, łącząc ją z podmiotami zagranicznymi. - Jest absolutnie oczywiste, że to przemysł naftowy, elita bankowa i brukselski establishment przygotowują się do utworzenia rządu na Węgrzech - stwierdził, nazywając ugrupowanie Petera Magyara "tworem Brukseli".
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Jak podają niezależne sondaże, TISZA ma od kilku do kilkunastu punktów proc. przewagi nad Fideszem.