Studenci zamknięci za bramą. Trwa strajk okupacyjny na UW
Od piątku na terenie kampusu Uniwersytetu Warszawskiego trwa strajk okupacyjny. Grupa studentów protestuje przeciwko braku reakcji ze strony uczelni i państwa na rosnące koszty życia oraz - jak twierdzą - postępującą prywatyzację uniwersytetu.
Co musisz wiedzieć?
- Gdzie i kiedy? Strajk rozpoczął się w piątek, 23 maja, na terenie kampusu Uniwersytetu Warszawskiego przy Krakowskim Przedmieściu.
- Dlaczego? Studenci protestują wobec braku reakcji na rosnące koszty życia oraz - jak twierdzą - prywatyzację uniwersytetu, domagając się m.in. utworzenia publicznych stołówek.
- Co dalej? Władze uczelni odizolowały budynek, a studenci planują organizację wykładów i warsztatów, nawet jeśli będą musieli to robić w przejściu.
Od godziny 19 w piątek (23 maja) grupa kilkudziesięciu studentów i studentek Uniwersytetu Warszawskiego okupuje budynek przy Krakowskim Przedmieściu.
O co walczą studenci?
- Naszym głównym postulatem są publiczne stołówki na UW. I nie tylko, apel kierujemy również do ministerstwa. Chcemy, żeby utworzono osobny fundusz, który będzie zajmował się otwieraniem publicznych stołówek. Chcemy też, żeby uniwersytet zaczął planować budowę kolejnych akademików i udostępniać przestrzenie studentom bez zbędnej biurokracji - wyliczają w rozmowie z dziennikarką Wirtualnej Polski, Kamilą Gurgul strajkujący.
Czytaj także: Dramat w kampusie UW. Zapis tragedii minuta po minucie
Studenci domagają się również potępienia represji władz Uniwersytetu Jagiellońskiego na studentach walczących o Kamionkę (władze uczelni chciały sprzedaży akademika).
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
"Pojawił się ten grymas". Ekspert pokazał, co robił Trzaskowski
Władze uczelni zdecydowały się odizolować zajmowany budynek. Studenci domagają się, aby uczelnia umożliwiła prowadzenie otwartej okupacji, co pozwoliłoby na organizację wykładów i warsztatów dla wszystkich zainteresowanych, oraz podjęła oficjalne negocjacje. Nie są wpuszczani również ci, którzy chcą dołączyć do strajku.
- Mamy zaplanowane wydarzenia na najbliższe dni, więc jeśli władze nie zdecydują się otworzyć bramy, to będziemy musieli organizować wykłady w bramie. To już zależy od uniwersytetu, czy zamierza otworzyć budynek dla studentów, czy będziemy rozmawiać przez kraty - mówią strajkujący.
Uniwersytet dotychczas nie zajął publicznego stanowiska ws. protestu.