Od tego się zaczęło. Tak wybuchła awantura z ambasadorem USA w Polsce
Trwa gorąca polityczna dyskusja na temat zaskakującego oświadczenia ambasadora USA w Polsce Toma Rose'a. "Nie będziemy już utrzymywać kontaktów, ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Czarzastym" - oświadczył Tom Rose. W ten sposób zareagował na odmowę poparcia przez Czarzastego wniosku o Pokojową Nagrodę Nobla dla Donalda Trumpa.
"Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów, ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Donalda Trumpa poważnie zaszkodziły naszym doskonałym relacjom z premierem Tuskiem i jego rządem" - napisał w czwartek na swoim profilu na platformie X ambasador USA w Polsce Tome Rose.
To zaskakujące oświadczenie wywołało prawdziwą burzę. I to nie tylko w Polsce. "Czas na nowego ambasadora w Polsce" - napisał republikański kongresmen Don Bacon. "Polski rząd powinien uznać naszego tak zwanego ambasadora za persona non grata i wykopać jego żałosny zadek z kraju" - tak z kolei napisał Luis Moreno, wieloletni zawodowy dyplomata i ambasador USA na Jamajce.
Były ambasador USA w Polsce Daniela Frieda, stwierdził, że nie przypomina sobie podobnych sytuacji w przeszłości. - Niezależnie od naszych różnic czy obiekcji na temat tego, co wysoki rangą urzędnik mógłby powiedzieć, starałbym się unikać kreślenia twardych linii. Nigdy nie wiadomo, kiedy możesz potrzebować pomocy od kogoś, od kogo nie spodziewałeś się jej potrzebować - stwierdził.
O co chodzi ambasadorowi USA?
Co wywołało tę polityczną burzę? Wszystko wskazuje na to, że chodzi o poniedziałkową konferencję marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, który stwierdził, że nie poprze kandydatury Donalda Trumpa do pokojowej Nagrody Nobla.
Podczas konferencji marszałek ocenił, że "ład oparty na prawie międzynarodowym odchodzi niestety powoli w przeszłość", a w polityce międzynarodowej zaczyna dominować siła.
- Siła to element systemu, którego Polska była wielokrotnie ofiarą, podczas rozbiorów czy w roku 1939, to zła dla Polski polityka. Gdy supermocarstwa próbują dzielić świat na podległe sobie strefy wpływów, pozostałe państwa muszą zewrzeć szeregi. W tej sferze tego zwierania szeregów szczególną rolę ma koncepcja sojuszu państw w ramach Unii Europejskiej - powiedział marszałek Sejmu.
Jego zdaniem UE może i powinna być mocarstwem mówiącym jednym głosem, a nie - jak podkreślał - być wspólnotą podzieloną na państwa, które zabiegają osobno o "względy bogatego prezydenta Stanów Zjednoczonych".
- Budowanie przez Stany Zjednoczone nowych platform takich jak Rada Pokoju jest moim zdaniem złudne. Wzmacniać trzeba Unię Europejską, ONZ, WHO i siebie - mówił Czarzasty. - Prezydent Trump moim zdaniem destabilizuje sytuację w tych organizacjach, reprezentując politykę siły i przy użyciu siły prowadzi politykę transakcyjną - dodał.
Ocenił, że to "łamanie polityki zasad, wartości, często łamanie prawa międzynarodowego". Czarzasty wspomniał też m.in. o "innym interpretowaniu historii" przez Trumpa w sprawie udziału polskich żołnierzy w misjach czy "instrumentalnym traktowaniu" innych terytoriów, takich jak Grenlandii.
- To wszystko powoduje, że nie poprę wniosku o Nobla dla prezydenta Trumpa, bo na niego nie zasługuje - zadeklarował marszałek Sejmu.
Czarzasty podkreślił, że jest to jego stanowisko jako marszałka Sejmu, a nie całej izby. Zapowiedział, że odpowiedź na korespondencję ws. starań o Pokojowego Nobla dla prezydenta USA zostanie wysłana jeszcze w poniedziałek.
Wyjaśnił, że to szefom parlamentów poszczególnych państw została złożona propozycja poparcia starań o Pokojową Nagrodę Nobla dla Trumpa. - Szefowie parlamentów w poszczególnych krajach biorą odpowiedzialność za to, jaką decyzję podejmą. Ja biorę za to odpowiedzialność, wątpię, żeby wzbudziło to jakąś burzę - podkreślił Czarzasty, pytany, czy nie obawia się, że następstwem jego decyzji będzie pogorszenie stosunków polsko-amerykańskich.
Źródło: PAP, x.com