O co dzisiaj toczy się wojna? "Plan wobec wschodniej flanki NATO"
- Władimir Putin chce wygrać zimną wojnę, ale nie tę, która trwa obecnie, ale tę, która formalnie zakończyła się w 1991 roku. On chce wygrać tamtą wojnę dlatego, że to była dla niego trauma. Sam stwierdził, że upadek Związku Sowieckiego był największą geopolityczną tragedią XX wieku - mówił były ambasador RP w Stanach Zjednoczonych Marek Magierowski w programie “Żeby Wiedzieć” Wirtualnej Polski.
W ostatnim wywiadzie dla BBC prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski mówił, że "Zachód powinien skupić się na powstrzymywaniu Rosji, a nie na próbach przypodobania się Władimirowi Putinowi. On już rozpoczął trzecią wojnę światową". W specjalnym wydaniu programu "Żeby Wiedzieć" Wirtualnej Polski goście Pawła Pawłowskiego dyskutowali na temat zasadności tej przestrogi.
Były ambasador RP w Stanach Zjednoczonych i Izraelu, analityk geopolityczny Wirtualnej Polski Marek Magierowski stwierdził, że Rosja nie tylko prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie, ale również przeciwko całemu Zachodowi. - Władimir Putin chce wygrać zimną wojnę, ale nie tę, która trwa obecnie, tę, która formalnie zakończyła się w 1991 roku - podkreślał.
- Putin nie toczy tej wojny od 2022 roku - dodał Zbigniew Parafianowicz, dziennikarz WP i korespondent wojenny, odnosząc się do ambicji Putina po upadku ZSRR. - Dziś jesteśmy w tej wojnie średniej intensywności, która ma Ukrainę wykańczać, ale z drugiej strony w tle jest szerszy plan wobec wschodniej flanki NATO - podkreślił.
Z tezą Zełenskiego nie zgodził się w pełni trzeci gość Marcin Giełzak. - Gdyby była trzecia wojna światowa. To ofiar byłyby miliony - stwierdził. Zgodził się jednak z wypowiedziami swoich poprzedników w kwestii szerszych ambicji Putina.
- Rosja jest państwem rewizjonistycznym, które nie przyjmuje do wiadomości swojej porażki. Realną stawką tej wojny nie jest tylko to, gdzie będzie przebiegała granica rosyjsko-ukraińska, jak to się niektórym wydaje. W tym rozumieniu jest to także nasza wojna - mówił.