Nowe rozdanie w NATO. Dowodzenie będzie bardziej europejskie
Decyzja o przekazaniu dowodzenia nad dwoma z trzech kluczowych dowództw operacyjnych na pierwszy rzut oka wygląda jak gest oddania inicjatywy Europie. W praktyce Amerykanie nadal będą dowodzić wojskami NATO na poziomie strategicznym. Europejczykom przekazali brudną robotę.
Przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO, admirał Giuseppe Cavo Dragone, przekazał we wtorek, że w Sojuszu osiągnięto porozumienie dotyczące nowego podziału kompetencji na najwyższych stanowiskach wojskowych. Zakłada on większy udział europejskich państw w wojskowym kierowaniu Sojuszem.
Amerykańska administracja podkreśla, że prezydent Donald Trump od dawna naciskał na większe zaangażowanie Europy w obronę kontynentu i teraz, dzięki przekazaniu dowodzenia Europejczykom, widoczne jest praktyczne odzwierciedlenie tej polityki. Zmiany w systemie dowodzenia, które są obecnie wdrażane, dotyczą poziomu operacyjnego i nie naruszają fundamentów sojuszniczego układu sił. Amerykanie nadal pozostawili sobie dowództwo strategiczne.
Co dzieje się na ukraińskim froncie? Gen. Pacek o "nowym etapie wojny"
Kluczowe dowództwa
Stany Zjednoczone zgodziły się na przekazanie dowodzenia dwoma dowództwami połączonych sił - Joint Force Command Naples oraz Joint Force Command Norfolk. Dowództwo w Neapolu odpowiada za południową flankę NATO. Obejmuje obszar Morza Śródziemnego, Bałkanów, części Bliskiego Wschodu oraz regiony, w których NATO styka się z niestabilnością Afryki Północnej.
Zostało ono utworzone tuż po powstaniu NATO w 1951 r. jako Dowództwo Połączonych Sił Sojuszniczych Europy Południowej AFSOUTH. W obecną strukturę zostało przeformowane w 2004 r. Przez cały ten czas Naczelnym Dowódcą Sił Sojuszniczych w Europie Południowej niezmiennie był admirał Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych z siedzibą w Neapolu, który zajmował równocześnie stanowisko Naczelnego Dowódcy Sił Morskich Stanów Zjednoczonych w Europie. Jedynie jego zastępcami byli oficerowie innych krajów NATO. Obecnie zastępcą jest Kanadyjczyk, a szefem sztabu Włoch.
To właśnie w Joint Force Command Naples planowane są operacje reagowania kryzysowego, misje morskie i ćwiczenia wzmacniające bezpieczeństwo południa Europy.
Obecne dowództwo w Norfolk również powstało po wielokrotnym przeformowaniu powstałego w 1952 r. Naczelnego Dowództwa Sił Sojuszniczych NATO Atlantyk. Obecna struktura powstała na przełomie 2017 i 2018 r. Została utworzona w związku ze wzrastającym zagrożeniem ze strony Rosji. Opowiada za ochronę połączeń morskich między Ameryką Północną a Europą, w tym za podwodne kable łącznościowe. Ma to kluczowe znaczenie dla ewentualnego przerzutu wojsk w sytuacji kryzysowej.
Dotychczas tylko raz, na początku stulecia, dowództwem w Norfolk kierował brytyjski oficer. Poza tym wyjątkiem dowódcą zawsze był Amerykanin. Zastępca dowódcy pochodził z Royal Navy, Szefem Sztabu zawsze był naprzemiennie oficer niemiecki lub hiszpański, oficerem operacyjnym był Norweg, oficerem planowania Francuz, a logistykiem Duńczyk.
Teraz oba dowództwa przejmą europejscy oficerowie. Neapol obejmą Włosi, Norfolk Brytyjczycy. Oficerowie sztabowi będą pochodzić z pozostałych krajów, leżących na obszarze operacyjnym danego dowództwa. To oznacza, że bieżące planowanie operacji, koordynacja ćwiczeń i reagowanie na incydenty będą prowadzone przez Europejczyków. Nie oznacza to jednak pełnej zmiany układu sił w NATO.
Polacy dostaną swoją działkę
W nowej układance również polski oficer obejmie jedno z trzech głównych dowództw, obok Neapolu i Norfolk. Rotacyjnie polski generał będzie dowodził Joint Force Command Brunssum, które odpowiada za planowanie i prowadzenie działań NATO na wschodniej flance, w tym w rejonie Morza Bałtyckiego, Europy Środkowej oraz północno-wschodniej części kontynentu. W praktyce oznacza to nadzór nad przygotowaniem planów obronnych dla państw granicznych NATO, koordynację ćwiczeń oraz utrzymywanie gotowości sił przypisanych do tego obszaru.
Dowództwo w Brunssum powstało po reorganizacjach Kwatery Głównej Sił Sojuszniczych Europy Środkowej, która została utworzona w sierpniu 1953 r. w Fontainebleau pod Paryżem. W odróżnieniu od dowództw w Neapolu i Norfolk było od zawsze domeną Europejczyków. Początkowo dowodzili Francuzi. Po rozszerzeniu strefy podległości o Bałtyk i Skandynawię dowódcami pozostawali głównie Niemcy. Raz dowódcą był Brytyjczyk, a trzy razy dowodzili Włosi. Po skończeniu kadencji gen. Ingo Gerhartza dowództwo obejmie Polak.
Będzie nim gen. Sławomir Wojciechowski, aktualnie jeden z dwóch czterogwiazdkowych generałów. Drugim jest gen. Wiesław Kukuła, Szef Sztabu Generalnego. Generał Wojciechowski ma duże doświadczenie w międzynarodowych strukturach. Przez trzy lata dowodził natowskim Wielonarodowym Korpusem Północno-Wschodnim, a potem pełnił funkcję Polskiego Przedstawiciela Wojskowego przy Komitetach Wojskowych NATO i UE.
Dowództwo strategiczne
Pomimo zmian Stany Zjednoczone zachowają kontrolę nad wszystkimi najważniejszymi elementami systemu dowodzenia. Dowództwa komponentów sił lądowych, powietrznych i morskich pozostają obsadzone przez Amerykanów. Funkcja naczelnego dowódcy sił sojuszniczych w Europie również pozostaje w rękach USA. To właśnie na tym poziomie przygotowywane są plany obronne całego Sojuszu, scenariusze reagowania oraz decyzje dotyczące użycia sił o największym znaczeniu.
W praktyce oznacza to, że Amerykanie przekazują odpowiedzialność za prowadzenie działań, ale zachowują decydujący wpływ na ich kształt i ramy. Europa ma po prostu planować i realizować operacje zaplanowane na wyższym szczeblu, gdzie nadal dowodzą Amerykanie.
Mimo to, dla państw europejskich przekazanie dowodzenia operacyjnego oznacza wyraźnie większą odpowiedzialność za codzienne funkcjonowanie NATO. Europejscy dowódcy będą częściej odpowiadać za planowanie operacji, za tempo reagowania na kryzysy i za zarządzanie siłami przypisanymi do konkretnych regionów. To podnosi znaczenie Europy na poziomie wykonawczym i wzmacnia jej rolę w bieżących działaniach Sojuszu.
Nie jest to jednak zmiana, która dawałaby Europie pełną swobodę decyzyjną. Kluczowe kierunki polityki wojskowej NATO, rozwój zdolności i decyzje dotyczące użycia najważniejszych komponentów nadal zapadają w strukturach, w których dominującą pozycję mają Stany Zjednoczone. Europa dostaje więcej pracy i większy zakres odpowiedzialności, ale nie przejmuje kontroli nad całością systemu.
Sławek Zagórski dla Wirtualnej Polski