Niewidzialni kierowcy

Rząd chce rozprawić się z kwitnącym w sieci nielegalnym handlem punktami karnymi dla kierowców. Czy zyskają na tym producenci kapeluszy i kominiarek?

Obraz
Źródło zdjęć: © PAP

Oferty takie jak „Przyjmę 10 punktów. Wrocław i okolice” to łakomy kąsek dla zawodowych szoferów. Ale też dla przemierzających w pośpiechu kraj przedstawicieli handlowych, którzy są w stanie zapłacić każdą sumę, byle tylko nie odebrano im prawa jazdy. Cena za punkt waha się od 100 do 300 złotych.

Do transakcji dochodzi, gdy kierowca przekroczy prędkość, a zdjęcie z fotoradaru jest niewyraźne. Nie można wtedy ustalić, kto siedział za kierownicą, a więc komu należy się mandat oraz punkty karne. Do niedawna o „nabicie” punktów na swoim samochodzie polscy kierowcy oskarżali dalekiego kuzyna z Ameryki czy kolegów z klasy, którzy wyemigrowali do Anglii. Dziś kolegę i kuzyna zastąpili uczynni internauci.

– To jest zwykłe oszustwo – irytuje się młodszy inspektor Marek Kąkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. I przypomina, że za składanie fałszywych zeznań grozi kierowcy kara do trzech lat pozbawienia wolności. Jak handel punktami ukrócić? – Wystarczy, że punkty karne będą obciążać nie tylko kierowcę, ale i jego samochód. Kiedy auto przekroczy dozwolony limit, jego właściciel będzie je musiał wyrejestrować. Ponowna rejestracja będzie go słono kosztować – uważa Zbigniew Skowroński, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi, który swoją propozycję przesłał właśnie w liście do Ministerstwa Infrastruktury.

Jednak ministerstwo tego pomysłu nie potraktowało poważnie. W przeciwieństwie do poselskiego projektu zmian w przepisach ruchu drogowego właśnie dopracowywanego w Sejmie. Według tego projektu, gdy zdjęcie jest nieczytelne, a właściciel samochodu ma kłopoty z pamięcią, będzie musiał zapłacić tylko mandat (nieco wyższy niż dziś, maksymalnie 700 złotych). Punktów karnych w ogóle nie dostanie. Punkty obciążą jego konto tylko wtedy, jeśli na zdjęciu zostanie rozpoznany. – To prezent dla dobrze sytuowanych piratów drogowych, którzy zrobią wszystko, żeby być dla policyjnego sprzętu „niewidzialnymi” – komentuje dyrektor WORD w Łodzi. – Bo dla wielu z nich nie liczy się kasa.

Czy zamiast handlu punktami w sieci na drogach pojawią się kierowcy w kominiarkach lub kapeluszach i czarnych okularach? Jedno jest pewne – jakość policyjnych zdjęć jest fatalna i wiele fotoradarów należałoby wymienić.

Anna Szulc

Wybrane dla Ciebie
Pierwsza fala upałów już niebawem nad Polską. Jest prognoza na 10 dni
Pierwsza fala upałów już niebawem nad Polską. Jest prognoza na 10 dni
Działo się w nocy. Opublikowano manifest zamachowca, wstrząsy w Japonii
Działo się w nocy. Opublikowano manifest zamachowca, wstrząsy w Japonii
Padł rekord świata. Łatwogang zebrał 251 mln zł dla Cancer Fighters
Padł rekord świata. Łatwogang zebrał 251 mln zł dla Cancer Fighters
Trump strofuje reporterkę. "Powinnaś się wstydzić, że to czytasz"
Trump strofuje reporterkę. "Powinnaś się wstydzić, że to czytasz"
Manifest napastnika z hotelu Hilton. Media opublikowały jego treść
Manifest napastnika z hotelu Hilton. Media opublikowały jego treść
"Wybuchnie od środka". Trump mówi, że Iranowi zostało kilka dni
"Wybuchnie od środka". Trump mówi, że Iranowi zostało kilka dni
Silne wstrząsy w Japonii. Elektrownia jądrowa pracuje bez zakłóceń
Silne wstrząsy w Japonii. Elektrownia jądrowa pracuje bez zakłóceń
Zamach w Kolumbii. Liczba ofiar wciąż rośnie
Zamach w Kolumbii. Liczba ofiar wciąż rośnie
Izraelskie ataki w Libanie. Zginęło 14 osób
Izraelskie ataki w Libanie. Zginęło 14 osób
Gen. Polko: Secret Service działał profesjonalnie
Gen. Polko: Secret Service działał profesjonalnie
"My się musimy od was uczyć". Owsiak o zbiórce Łatwoganga
"My się musimy od was uczyć". Owsiak o zbiórce Łatwoganga
Ciało na brzegu jeziora. To zaginiony w styczniu mężczyzna?
Ciało na brzegu jeziora. To zaginiony w styczniu mężczyzna?