Nie będzie ewakuacji koczujących Polaków? Rząd na razie czeka na rozwój wypadków

Rząd na razie nie podjął decyzji o przeprowadzeniu szerokiej akcji zorganizowanego powrotu Polaków, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie w związku z konfliktem w Iranie. Póki co obserwuje sytuację, angażuje w pomoc konsulaty i po cichu liczy, że to Zjednoczone Emiraty Arabskie wezmą na siebie największy ciężar organizacyjny. Bardziej stanowczych działań od rządu domaga się prezydent Karol Nawrocki. - To nierealne oczekiwania - odpowiadają na takie apele rządzący.

Rząd nie podjął decyzji ws. ewakuacji PolakówRząd nie podjął decyzji ws. ewakuacji Polaków
Źródło zdjęć: © East News, PAP
Tomasz ŻółciakGrzegorz Osiecki

W rządzie poniedziałek upływa pod znakiem spotkań i narad dotyczących sytuacji na Bliskim Wschodzie po tym, jak USA i Izrael przeprowadziły skoordynowany atak na Iran, a konflikt rozlał się także po innych krajach regionu wskutek działań odwetowych władz w Teheranie. To spowodowało, że co najmniej milion Europejczyków - w tym Polacy - przebywających tam lub mających loty przesiadkowe utknęło na lotniskach w Dubaju czy katarskiej Dosze.

W rozmowach z przedstawicielami rządu i koalicji da się wyczuć nutę pretensji, że przecież były ostrzeżenia o nadciągającym konflikcie.

- Premier już ze dwa tygodnie temu ostrzegał przed możliwym konfliktem z Iranem. Przecież nie opierał się na wiedzy gazetowej - przekonuje osoba z otoczenia szefa rządu.

ZEA płaci, bo ma w tym interes

Mimo to w kręgach rządowych i koalicyjnych trwają rozważania, czy i w jaki sposób pojawi się potrzeba organizacji powrotu Polaków z Bliskiego Wschodu. Ale wszyscy rozmówcy zgodnie przyznają, że sytuacja jest teraz zbyt niestabilna, by coś na większą skalę organizować. - W tej chwili nie lata się nad Rosją, nie lata się nad Ukrainą, cały Bliski Wschód został zablokowany. Wiem, że ludzie mają prawo do nerwów, prawo do powrotu i ich to niepokoi. Ale trzeba zorganizować przerzut kilkuset tysięcy ludzi różnych nacji - tłumaczył w poniedziałkowy poranek w programie "Tłit" Wirtualnej Polski marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.

- Ci ludzie może narzekają w mediach na duży chaos, ale niespecjalnie chcą wracać za wszelką cenę. Nie ma wielu takich głosów. Niestety, nawet niektóre biura podróży ciągle oferują jakieś wycieczki. Na razie nie ma żadnych decyzji po stronie rządu - usłyszeliśmy w poniedziałek Kancelarii Premiera.

W rządzie słyszymy, że na ten moment najrozsądniejsze wyjście to przeczekanie sytuacji w bezpiecznym miejscu i słuchanie komunikatów.

- Jeśli ludzie mają opłacone przez władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich hotele, wyżywienie, jest względnie bezpiecznie, to byłoby nieodpowiedzialne, by teraz im radzić samodzielne próby wyjazdu do sąsiednich krajów - przekonuje rozmówca.

Jak słyszymy, na razie to ZEA finansuje pobyt naszych rodaków, np. w hotelach. - Oni tak sami z siebie nam komunikują w roboczych rozmowach, że traktują swoich gości jak własnych obywateli. Oni też mają w tym swój interes, bo nie chcą, by im turystyka siadła - tłumaczy rozmówca rządowy.

Samoloty wykluczone

Na ten moment wykluczona jest opcja wysłania samolotów z uwagi na przelatujące w regionie rakiety i drony. To samo dotyczy samolotów wojskowych. - One mają zupełnie inny status niż loty cywilne. Nie wszystkie kraje mogą chcieć je przepuścić przez swoją przestrzeń powietrzną - podkreśla rozmówca.

Gdy pytamy o to w Pałacu, rozmówca przywołuje przykład Czechów. - Oni jakoś potrafią wysłać samoloty w tamten rejon - podkreśla rozmówca. Premier Czech Andrej Babisz powiedział po porannym posiedzeniu rady bezpieczeństwa państwa, że do Egiptu i Jordanii zostaną wysłane samoloty rządowe po czeskich obywateli. Podkreślił jednak, że samoloty spółki Smartwings, które są w drodze do Omanu, zabiorą tylko klientów tej firmy.

Głos zabrał także sam Karol Nawrocki.

- Może to też jest okazja, żeby zaapelować do polskiego rządu, żeby trochę bardziej zabrał się do pracy w pomocy polskim turystom i mieszkańcom Zatoki Perskiej - oznajmił Karol Nawrocki w trakcie Europejskiego Kongresu Samorządów.

Argumentację dotyczącą organizacji lotów przez inne kraje odrzuca rozmówca z rządu.

- Zobaczmy, dokąd te loty i jaka jest skala działania. W Omanie Czesi mają w tej chwili około 900 swoich obywateli, a nad samym Omanem niebo jest otwarte. Słowenia też mówi, że wyśle samoloty, ale to kraj liczący 5 mln ludzi, czyli osiem razy mniej niż w Polsce. Tymczasem od nas jest oczekiwane, że wyślemy samoloty do narażonego na ataki Dubaju, gdzie przebywa 10 tysięcy naszych obywateli, a to i tak tylko ci zarejestrowani w naszych systemach. To nierealne oczekiwania - argumentuje rozmówca z rządu.

Czasem padają argumenty, że przecież w czasie COVID-u udało się takie transporty zorganizować. Tylko że wirus nie strzelał rakietami i nie latał dronami - dodaje rozmówca.

Bez szans na autokary

W tej sytuacji niektórzy w obozie władzy zastanawiają się nad opcją zorganizowania autokarów, które przewiozłyby koczujących na lotniskach czy w hotelach Polaków w bardziej bezpieczne rejony, np. do Egiptu czy Omanu, by stamtąd móc wylecieć z powrotem do kraju. Ale nie wszyscy w rządzie są entuzjastami tego pomysłu. - Skąd wziąć tyle autokarów? Poza tym zorganizowanie tego potrwa bardzo dużo czasu, a sytuacja jest bardzo dynamiczna - słyszymy od rozmówcy z rządu.

Inny rozmówca z obozu władzy nie ukrywa, że problemem są braki kadrowe na miejscu. - W ZEA mamy raptem cztery osoby z uprawnieniami konsularnymi, one nie mają takich mocy przerobowych, a przetransportowanie do nich kolejnych urzędników zajęłoby dużo czasu - przekonuje rozmówca z koalicji.

Jego zdaniem najlepiej by było, gdyby rękawy zakasały władze np. Zjednoczonych Emiratów Arabskich. - Mają na swoim terytorium setki tysięcy Europejczyków, koczujących w hotelach czy na terminalach lotniczych, którym trzeba zapewnić wikt i opierunek na bliżej nieokreślony czas. Może władze tego kraju same dojdą do wniosku, że bardziej kalkuluje się zorganizować im jakiś transport do sąsiednich krajów, skąd mogliby organizować sobie połączenia lotnicze - zastanawia się rozmówca.

Ale scenariusz "autokarowy" odrzuca kolejna osoba z rządu.

- Jak ta flotylla autokarów z Polski miałyby tam dojechać? Przez Syrię, Irak a może Izrael? Powodzenia - kwituje i wskazuje na problem skali działania.

Nasz rozmówca rządowy nie widzi też na ten moment sensu w organizacji busów na miejscu. - Do autobusu wchodzi może 30 osób. A mamy 10 tysięcy obywateli do przewiezienia. Pytanie też dokąd ich zawieźć, bo Egipt już sygnalizuje, że ich lotniska zaczynają się przytykać. Inna sprawa, że mówimy też o Polakach, którzy utknęli na innych lotniskach, np. w Wietnamie czy Tajlandii, bo nie dotarli nawet do Dohy czy Dubaju. To, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, jest odczuwalne właściwie na całym świecie - podkreśla rozmówca.

W korespondencji z jednym z użytkowników platformy X wiceszef MSZ Marcin Bosacki stwierdził, że Polacy - z pomocą konsulów - już wyjeżdżają z takich krajów jak Izrael czy Jordania, dostając się wpierw do Egiptu. "W krajach Zatoki sytuacja jest inna - tam najlepiej pozostać w hotelach, droga przez Oman czy Arabię też niesie ze sobą ryzyka, choć każdy może próbować ją rozważyć" - napisał wiceminister.

Niektórzy rozmówcy sugerują, że dalszych decyzji można się spodziewać we wtorkowy poranek, po rutynowym, cotygodniowym posiedzeniu rządowego komitetu ds. bezpieczeństwa z udziałem przedstawicieli prezydenta. Niewykluczone, że głos w sprawie zabierze także premier Donald Tusk przed posiedzeniem rządu.

Tomasz Żółciak i Grzegorz Osiecki, dziennikarze wp.pl i money.pl

Wybrane dla Ciebie
Pierwsza kobieta arcybiskup Canterbury. Papież zabrał głos
Pierwsza kobieta arcybiskup Canterbury. Papież zabrał głos
Dwa dodatkowe dni wolne. Tusk wskazał termin
Dwa dodatkowe dni wolne. Tusk wskazał termin
Zwrot w pogodzie. "Ponadprzeciętna suma opadów"
Zwrot w pogodzie. "Ponadprzeciętna suma opadów"
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Alarmujące sondaże dla Trumpa. Amerykanie nie popierają wojny
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Mieli pobierać krew i fałszować zgody. Prokuratura weszła do szpitala
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Węgierski wywiad szpiegował opozycję? Magyar stawia ciężkie zarzuty
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Czarnek znów o fotowoltaice. "Ceny mnie zmusiły"
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Przeżył chwilę grozy. Naukowiec z USA znalazł się w środku tornada
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump ostrzega państwa NATO. "USA nigdy nie zapomni"
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Trump twierdzi, że Irańczycy "błagają" USA o porozumienie
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Orban oskarża Zełenskiego o wysłanie agentów na Węgry. "Nakaż powrót"
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Przygotowywali zamachy w Europie. W Berlinie usłyszeli wyroki
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Wiadomości