Negocjacje USA-Iran w Genewie. "Wszystko jest na ostrzu noża"

- Można nazwać to dniem ostatniej szansy i wszystko jest na ostrzu noża, choć polityka międzynarodowa ma to do siebie, że się nie kończy. Zmieniają się warunki brzegowe. A przypomnijmy, że negocjacje w polityce międzynarodowej to nie tylko to, o czym mówią dyplomaci i wysłannicy, ale także to, co robią siły zbrojne – mówi Wirtualnej Polsce prof. Łukasz Fyderek z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Zdjęcie ilustracyjneZdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © East News | Iranian Army Media Office
Sylwester Ruszkiewicz

W szwajcarskiej Genewie odbywa się w czwartek trzecia runda negocjacji między USA a Iranem. W rozmowach pośredniczy Oman.

Obie strony rozmawiają głównie o irańskim programie nuklearnym. Waszyngton chce, by Teheran zrezygnował z niego całkowicie, bo jest przekonany, że Irańczycy w zaciszu budują bombę atomową. O ile już nie zbudowali. Irańczycy odpowiadają, że nie pracują nad bronią jądrową, a program mogą ograniczyć, ale na pewno z niego nie zrezygnują.

Podczas wtorkowego orędzia o stanie państwa prezydent Donald Trump ostro ostrzegł Iran, zapowiadając bezwzględną blokadę jego programu nuklearnego. - Jedno jest pewne, nigdy nie pozwolę, aby największy na świecie sponsor terroru, którym zdecydowanie jest Iran, posiadał broń nuklearną - oświadczył prezydent USA.

Punktów zapalnych jest więcej. Amerykanie chcą, by Irańczycy przestali pozyskiwać i rozwijać rakiety balistyczne dalekiego zasięgu. Zdaniem Donalda Trumpa zagrażają już dziś Europie, a lada moment zagrożą też USA. Trump chciałby też, żeby Teheran przestał siać chaos w regionie rękami szyickich bojówek, jakie aktywnie wspiera od dekad w krajach arabskich.

Amerykanie koncentrują siły w zatoce

To wszystko toczy się przy gotowości USA do wojny z Iranem. W ostatnich tygodniach w rejon Zatoki Perskiej przypłynęły dwa lotniskowce wraz z bombowcami i inne okręty wojenne – najwięcej od inwazji na Irak z 2003 r.

Czy uda się osiągnąć porozumienie i uniknąć konfliktu na Bliskim Wschodzie? - W ostatnim czasie mamy bardzo wiele rozmaitych przecieków w sprawie ewentualnych ustępstw Iranu na rzecz USA i te wersje możliwych porozumień różnią się od siebie, gdy spojrzeć, o czym mówią media bliskowschodnie - przyznaje prof. Łukasz Fyderek, ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

- Te najmniejsze możliwe ustępstwa powielają założenia porozumienia JCPOA z 2015 r. (zakładające stopniowe znoszenie sankcji na Iran w zamian za zobowiązanie się przez Teheran do ograniczenia swojego programu nuklearnego - red.). Z kolei te bardziej rozbudowane wersje ustępstw, sięgające poza program nuklearny, dotyczą ograniczenia potencjału pocisków balistycznych i stosowania ich w czysto defensywnej roli. Do tego dochodzi w tym scenariuszu także ograniczenie wsparcia aktorów regionalnych w ramach tzw. Osi Oporu – komentuje rozmówca Wirtualnej Polski.

Prof. Łukasz Fyderek przyznaje, że w obszarze nuklearnym jest bardzo dużo rzeczy, o które mogą się rozbić negocjacje.

- W zakresie broni nuklearnej istnieje co prawda pewien potencjał porozumienia, ale diabeł tkwi w szczegółach. A jest ich bardzo dużo m.in. w zakresie inspekcji, praktycznego przekazania materiału rozszczepialnego, wysoko wzbogaconego uranu, czy przechowywania go np. na terenie Iranu - wylicza prof. Łukasz Fyderek.

Jest też dodatkowy problem. Irańczycy konsekwentnie i oficjalnie komunikowali, że wykluczają z tematu negocjacji kwestie inne niż nuklearne.

- To jest ich twarde stanowisko. Natomiast oczywiście być może za zamkniętymi drzwiami sprawy mają się inaczej. Tego nie wiemy. Natomiast niechęć Irańczyków do negocjacji innych kwestii niż nuklearne należy tłumaczyć tym, że jest to właściwie ich ostatnia polisa ubezpieczeniowa - wyjaśnia ekspert i zwraca uwagę na pociski balistyczne i pociski samosterujące, które produkuje Iran.

O co chodzi? Iran niechętnie negocjuje kwestie inne niż nuklearne, ponieważ pociski balistyczne i manewrujące (Cruise) są dla niego kluczowym narzędziem odstraszania. Jako państwo objęte sankcjami, z relatywnie słabym lotnictwem i bez oficjalnej broni jądrowej, Iran opiera swoje bezpieczeństwo właśnie na zdolnościach rakietowych. Pociski balistyczne dają mu możliwość rażenia celów w całym regionie, a pociski manewrujące - precyzyjnego ataku i omijania obrony przeciwlotniczej.

Z tego powodu Teheran postrzega swój arsenał rakietowy jako realną gwarancję przetrwania reżimu i skuteczny środek nacisku politycznego. Ustępstwa w tej dziedzinie oznaczałyby dla Iranu faktyczne rozbrojenie i utratę zdolności odstraszania, na co nie jest gotów.

I jak przypomina nasz rozmówca, armia irańska jest w wielu wymiarach bardzo słaba, szczególnie jeżeli chodzi o technikę pola walki i technikę wojskową.

- Ona jest liczna, ale używa bardzo przestarzałego typu uzbrojenia, co jest zrozumiałe, gdy weźmy pod uwagę, że od niemal pół wieku to kraj obłożony sankcjami. Natomiast konsekwentnie przez prawie dwie dekady Teheran inwestował w jeden rodzaj broni, czyli właśnie w broń rakietową. I dokonał w tym zakresie bardzo znacznego postępu – przestrzega rozmówca WP.

Według prof. Łukasza Fyderka te rodzaje pocisków rakietowych, balistycznych, zarówno na paliwo ciekłe, jak i na paliwo stałe, to bardzo nowoczesne rodzaje uzbrojenia.

- Okazało się też pół roku temu, że niektóre z tych pocisków przełamywały izraelską obronę przeciwrakietową. Nie wydaje się więc, że Irańczycy mieliby dla USA rezygnować z kontynuacji programu rakietowego – uważa ekspert.

I jak dodaje, pozostaje jeszcze kwestia wzbogacania uranu.

- Iran we wcześniejszych fazach negocjacji chciał zachować sobie opcję nuclear latency. Oznacza ona sytuację, w której państwo nie posiada aktywnej broni jądrowej, ale dysponuje zaawansowaną technologią oraz materiałami (wzbogacony uran), pozwalającymi na szybką produkcję takiej broni w krótkim czasie. Dlatego Teheran chciał mieć uran na swoim terytorium - podkreśla prof. Łukasz Fyderek.

Amerykanie we wcześniejszych rundach negocjacji naciskali na to, żeby cały materiał rozszczepialny i wysoko wzbogacony, zostały wywiezione z terytorium Iranu. - Wymieniano na pewnych etapach, jako miejsce docelowe, Rosję, a na innych etapach Kazachstan. Natomiast, jak to wygląda, zupełnie tego nie wiemy z uwagi na bardzo enigmatyczną komunikację strony irańskiej. I bardzo osobliwy styl prowadzenia dyplomacji przez wysłanników Donalda Trumpa, przede wszystkim Steve'a Witkoffa – zauważa ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

Wejście Izraela w konflikt

Jak ujawnił serwis Politico, powołując się na dwa źródła znające kulisy rozmów w tej sprawie, wysokiej rangi doradcy prezydenta Donalda Trumpa woleliby, aby to Izrael zaatakował Iran, zanim działania militarne przeciwko temu państwu podejmą Stany Zjednoczone.

Jednocześnie dwóch kolejnych rozmówców Politico przyznaje, że bardziej prawdopodobnym scenariuszem, niż rozpoczęcie ataku przez Izrael, jest wspólna operacja amerykańsko-izraelska.

- Pamiętajmy, że cały czas możliwe jest wcześniejsze wejście w konflikt Izraela. To bardzo ważny element układanki. Izraelczycy mają największy interes w powstrzymywaniu Iranu i mają też cały czas bardzo duże środki militarne, których użyli w wojnie dwunastodniowej w 2025 r. - zwraca uwagę rozmówca WP.

- Ma to dwa wymiary. Zacznijmy od tego bardziej policzalnego, czyli wymiaru operacyjnego. Stany Zjednoczone, jeżeli liczymy to, co jest ujawnione - co widzimy w zakresie ilości lotnictwa bojowego w regionie, to jest to siła porównywalna z lotnictwem bojowym izraelskim. Zatem ewentualny, wspólny w wymiarze militarnym atak z Izraelem byłby dwa razy mocniejszy. To rzecz, która bardzo mocno zmienia planowanie militarne i obraz tego konfliktu – ocenia naukowiec z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

- Z kolei w wymiarze politycznym, byłoby łatwiejsze dla Donalda Trumpa, gdyby występował jako strona przychodząca ze wsparciem dla swojego sojusznika, niż jako państwo-agresor, które bez pretekstu atakuje Iran – przyznaje prof. Łukasz Fyderek.

Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Te portale porno na cenzurowanym. Pretensje KE
Te portale porno na cenzurowanym. Pretensje KE
Ruch rządu ws. cen paliw. W sieci lawina komentarzy
Ruch rządu ws. cen paliw. W sieci lawina komentarzy
Co z notatką ze spotkania z Orbanem? Ostre słowa z Pałacu
Co z notatką ze spotkania z Orbanem? Ostre słowa z Pałacu
Jak to w ogóle możliwe? Półtoraroczne dziecko wyszło ze żłobka
Jak to w ogóle możliwe? Półtoraroczne dziecko wyszło ze żłobka
Czarnek oskarża Tuska o plagiat. "Przepisał ustawę"
Czarnek oskarża Tuska o plagiat. "Przepisał ustawę"
Tańczyła, bo chciała ataków w Iranie. Reżim zabił jej kuzyna
Tańczyła, bo chciała ataków w Iranie. Reżim zabił jej kuzyna
Kolejny sukces Michała Janczury. Jego "Szarlatan" z nominacją do Nagrody im. Jarosława Ziętary
Kolejny sukces Michała Janczury. Jego "Szarlatan" z nominacją do Nagrody im. Jarosława Ziętary
Jest decyzja Sądu Najwyższego ws. immunitetu Piotra Schaba
Jest decyzja Sądu Najwyższego ws. immunitetu Piotra Schaba
Rząd chce obejść weto prezydenta. Tusk nawiązał do kibiców
Rząd chce obejść weto prezydenta. Tusk nawiązał do kibiców
Nawrocki jedzie do Teksasu. Tusk: to partyjna impreza
Nawrocki jedzie do Teksasu. Tusk: to partyjna impreza
Gigantyczny pośpiech w Sejmie. Marszałek o szczegółach ws. paliw
Gigantyczny pośpiech w Sejmie. Marszałek o szczegółach ws. paliw
Proces sądowy dobiegł końca. 25-letnia Hiszpanka umrze w czwartek
Proces sądowy dobiegł końca. 25-letnia Hiszpanka umrze w czwartek