Nawrocki o Radzie Pokoju Trumpa: wielki, ważny projekt
Prezydent Karol Nawrocki przekazał, że w środę odbył "dobre, 40-minutowe spotkanie" z Donaldem Trumpem. - Oczywiście wszystkie sojusznicze zobowiązania potwierdził, wszystko to, o czym rozmawialiśmy w czasie mojej pierwszej wizyty w Białym Domu - powiedział. Pomysł Rady Pokoju określił z kolei jako "wielki, ważny projekt".
Prezydent Karol Nawrocki podczas pobytu w Davos powiedział, że w środę odbył "dobre, 40-minutowe spotkanie" z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
- Oczywiście wszystkie sojusznicze zobowiązania potwierdził, wszystko to, o czym rozmawialiśmy w czasie mojej pierwszej wizyty w Białym Domu - powiedział.
Podkreślił, że chodzi m.in. o obecność amerykańskich żołnierzy i inwestycje w rozwój infrastruktury wojskowej.
- Oczywiście z prezydentem Trumpem dyskutowaliśmy także o kwestii ekonomii, gospodarki, obecności Polski w grupie G20, co pokazuje, jak ważnymi partnerami są Polska i Stany Zjednoczone. Myślę, że ta nasza dyskusja, nasze spotkanie tylko potwierdziło doskonałe relacje, nie tylko między dwoma narodami, które są strategiczne od wielu dekad czy nawet kilku wieków, ale także osobistą, personalną relację między dwoma prezydentami. Ja w istocie dbam o relacje transatlantyckie w imieniu Rzeczypospolitej jako najwyższy przedstawiciel polskiej dyplomacji - powiedział.
Nawrocki o Radzie Pokoju: to dla Polski prestiż
- Dzisiaj, jak państwo wiecie, odbyła się inauguracja Rady Pokoju wielkiego, ważnego projektu prezydenta Donalda Trumpa. Jako strażnik konstytucji znam reguły przystępowania Polski do międzynarodowych organizacji tego typu. Podpis prezydenta wymaga oczywiście wcześniejszej akceptacji przez polski parlament, pewnej inicjatywy Rady Ministrów, więc ogromne zainteresowanie wyraziłem Radą Pokoju. To dla Polski jest prestiż, że jest zapraszana do gremiów, które mają rozstrzygać także kwestie Bliskiego Wschodu, kwestię wojny między Izraelem a Palestyną. To jest wyraz wielkiego szacunku do polskich żołnierzy, do polskiej dyplomacji, do prezydenta Polski, do całego polskiego narodu - mówił.
Zaznaczył, że ze względu na porządek prawny w Polsce nie złożył podpisu pod dokumentem dotyczącym przyłączenia się do Rady Pokoju. Dodał, że rząd w tej kwestii nie podjął żadnych istotnych kroków i "spodziewał się czegoś innego" ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
- Opinia jednego z wicedyrektorów jednego z departamentów Ministerstwa Spraw Zagranicznych to trochę mało, jak na moment, w którym zmienia się pewna geopolityka świata i powstaje nowa organizacja międzynarodowa - powiedział. Zakpił, że reakcja MSZ przypomniała mu skecz Wojciecha Manna.
Przekonywał, że był w kontakcie z premierem Donaldem Tuskiem.
- To jest naturalne, ja od samego początku, jako kandydat na urząd prezydenta, ale także jako prezydent Polski mówiłem, że w kwestiach bezpieczeństwa polski prezydent i polski rząd muszą być na tej samej stronie. Oczywiście są rzeczy, które wymagają kontrasygnaty premiera Rzeczypospolitej Polskiej i prezydenta Polski. Taki mamy porządek prawny i ustrojowy. Ja tego porządku pilnuję. Z panem premierem rozmawialiśmy telefonicznie, wymienialiśmy także wiadomości. Myślę, że to przysłużyło się sprawie takie stanowiska Polski, w którym po prostu na arenie międzynarodowej potrafimy ze sobą dyskutować - mówił Nawrocki.
Wkrótce spotkanie z Zełenskim
Nawrocki zapowiedział, że spotka się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim przy okazji innego formatu "w najbliższy weekend". Nie ma jednak planów, by jechać do Ukrainy w rocznicę ataku Rosji. Przekonywał, że obecnie w kwestii konfliktu najważniejsze jest zatrzymanie śmierci żołnierzy i cywilów w Ukrainie.
- Myślę, że dla całego świata jest to rzeczą niezbędną, stąd też dzisiaj ta Rada Pokoju. Dla Polski bardzo ważne jest trwałe porozumienie, trwały pokój pomiędzy Ukrainą a Federacją Rosyjską. Bo ja, tak jak powtarzam publicznie, także w czasie rozmów z prezydentem Trumpem, zupełnie otwarcie, że w żaden sposób nie ufam Władimirowi Putinowi i dla Polski pokój, który będzie tylko możliwością do zmobilizowania sił Federacji Rosyjskiej i ataku za 5, 10, 15 lub 20 lat, nie jest dobrym rozwiązaniem - powiedział Nawrocki.
Nawrocki dodał, że przygląda się Radzie Pokoju, jednocześnie twierdząc, że obecnie istniejące organizacje międzynarodowe, jak ONZ, nie dają sobie rady z utrzymywaniem porządku.
- Jako prezydent Polski, muszę przypomnieć, że ta piękna stabilizacja po roku 1945 na całym świecie sprawiła też, że takie państwa jak Polska i inne państwa Europy Środkowej w tej stabilizacji, bez wojny pozostawały pod butem sowieckim. Moi przodkowie, i Polacy po roku 45. umierali w więzieniach, w lasach, na ulicach, walcząc o wolność, były wykonywane na nich wyroki śmierci. Więc my akurat jesteśmy w takiej grupie państw, które po 45. roku tego spokoju nie zaznały - mówił.
- Ten porządek świata, o którym dzisiaj dyskutujemy, mimo że dzisiaj usankcjonowany i dobrze, że Organizacja Narodów Zjednoczonych funkcjonuje, pozostawia jednak na marginesie kraje Europy Środkowej i Wschodniej, w której narody bardzo cierpiały - mówił. Przekonywał, że na Radę Pokoju patrzy jako na "uzupełnienie pewnego mechanizmu międzynarodowego".
Ostre słowa o UE. "Ja tak nie uważam"
Prezydent wyraził też rozczarowanie "niektórymi działaniami Unii Europejskiej". - Przypominałem podczas panelu i przypomnę także teraz, że Unia Europejska przespała ważne lata. Gdy 2008 roku atakowano Gruzję, gdy w 2014 roku Rosja anektowała Krym, Unia Europejska zajmowała się ekologią, Zielonym Ładem, imigrantami, których upychali po kolejnych państwach Europy Zachodniej. Chwała Panu, że nie trafili oni do Polski - powiedział.
- Ja raczej staram się reformować Unię Europejską i powiedzieć, że perspektywa działalności całej Unii Europejskiej powinna pójść bardziej w kierunku Europy Środkowej i Wschodniej, bo my tutaj nie pomyliliśmy się w kwestii zagrożenia Federacją Rosyjską. Nie robiliśmy dealów z Federacją Rosyjską na tym poziomie, jak kraje Europy Zachodniej, choć wielu polityków, jak wiemy, próbowało i dokładało do tego wiele energii - mówił.
- Część liderów także na oficjalnych spotkaniach, w których brałem udział, część przedstawicieli świata biznesu, także w Davos, nadal myśli, że największym problemem w Europie i na świecie są zmiany klimatyczne. Ja tak nie uważam. Myślę, że jesteśmy w obliczu wielkich konfliktów na całym świecie - powiedział Nawrocki.