"NATO się ośmieszyło". Płk Lewandowski o brutalnym interesie Polski
Gościem Pawła Pawłowskiego w programie "Żeby wiedzieć" był płk Piotr Lewandowski, weteran misji w Libanie, Iraku i Afganistanie, obecnie związany z Centrum Szkolenia WOT. Rozmowa zdominowała kwestia drastycznego napięcia na Bliskim Wschodzie, skali ukraińskiego kontruderzenia oraz niepokojącego stanu przygotowań paktu zbrojnego i Polski do wojny dronowej. Wojskowy bezlitośnie obnażył luki w systemach obronnych i wygłosił niezwykle brutalną diagnozę dotyczącą dalszych losów rosyjskiej inwazji.
Najważniejsze tematy rozmowy:
- Ekspert ocenia, że transport wojsk USA na Bliski Wschód to nie tylko presja polityczna, ale realne przygotowania do potężnej konfrontacji militarnej.
- Rozmówca potwierdza, że ukraińskie uderzenie na Zaporożu to największa operacja od czasów ataku na Kursk, mająca na celu zdezorientowanie wroga.
- Gość programu wprost przyznaje, że podczas głośnych manewrów w Estonii sojusz północnoatlantycki "ośmieszył się sam", obnażając przed Ukraińcami swoją bezradność na polu walki elektronicznej.
- Pułkownik wysuwa brutalną tezę, że w interesie Warszawy leży jak najdłuższe krwawienie wojsk na froncie wschodnim, co daje nam niezbędny czas na przygotowania obronne.
Amerykańskie przygotowania i symboliczna pomoc Moskwy
Gromadzenie wielkich sił amerykańskich w rejonie Bliskiego Wschodu budzi na świecie ogromne zaniepokojenie. Jak zaznaczył w rozmowie płk Piotr Lewandowski, działania zbrojne to w tym przypadku coś więcej niż tylko prężenie dyplomatycznych muskułów przez administrację Donalda Trumpa.
- Z tych ruchów wynika, że Stany Zjednoczone na poważnie przygotowują się do konfrontacji militarnej - ocenił stanowczo ekspert, dodając, że dowództwo w przemyślany sposób rotuje swoje siły. - Część wojsk jest wycofywana ze stałych baz, które są w zasięgu pocisków rakietowych irańskich - tłumaczył wojskowy, wskazując, że w ich miejsce wchodzą potężne grupy uderzeniowe floty i lotnictwa.
Zupełnie inaczej wygląda zaangażowanie Kremla w pomoc swojemu sojusznikowi w regionie. Na zaplanowane ćwiczenia wysłano ledwie dwa okręty. - To jest taki przekaz, że Rosja wcale nie jest tak silna, jak jej przekaz, który z Rosji płynie - argumentował gość Pawła Pawłowskiego, zaznaczając, że Władimir Putin panicznie boi się jakiegokolwiek bezpośredniego starcia z armią USA.
Ukraińska szarża i demografia jako główny wróg
Zapytany o to, co faktycznie dzieje się na zaporoskim odcinku frontu, oficer potwierdził nieoficjalne doniesienia o dużej skali ukraińskich działań: - Jest to na pewno największe kontruderzenie ukraińskie od czasów operacji kurskiej - raportował wojskowy, szacując siły Kijowa na co najmniej dziesięć tysięcy żołnierzy uderzających na wielu kierunkach jednocześnie.
Wojskowy ostudził jednak nadmierny optymizm, przewidując, że cały 2026 rok upłynie pod znakiem zaciętych walk, a największym problemem obrońców staje się demografia.
- Głównym problemem Ukraińców w tej chwili nie jest brak sprzętu, tylko brak ludzi - ostrzegał pułkownik. Zauważył jednocześnie, że ewentualne przerwanie linii obrony nie musi oznaczać błyskawicznej przegranej. - Armia rosyjska obecnie nie ma zdolności do prowadzenia operacji głębokich. Nawet załamanie frontu nie spowoduje sytuacji, gdzie Rosjanie będą dobowo pokonywać 20 kilometrów - ripostował oficer.
Kompromitacja doktryny i brutalny interes Polski
Prawdziwe uderzenie w stół nastąpiło, gdy gospodarz kanału "Żeby wiedzieć" poruszył temat natowskich manewrów, podczas których nieliczni ukraińscy operatorzy dronów mieli rzekomo zdziesiątkować pancerne oddziały sojuszu.
- Rzeczywiście NATO się ośmieszyło samo na własną prośbę - skwitował gorzko wojskowy. Jak wyjaśnił, dowództwo zachowało się lekkomyślnie, puszczając pojazdy bojowe bez kompleksowej osłony. Ekspert ostro ocenił również polskie przygotowania do odparcia ewentualnej agresji, w tym powstawanie Tarczy Wschód. - Z tego co wiemy, fortyfikacje powstają na razie na kierunkach najmniej zagrożonych - punktował gość, tłumacząc ten absurd problemami z wykupem gruntów prywatnych w kluczowych węzłach komunikacyjnych.
- Prawda jest taka, że w polskim interesie jest, i to zabrzmi bardzo źle, ale to powiem, żeby ta wojna jeszcze trwała, dlatego że Ukraina nam kupuje czas - podsumował brutalnie płk Lewandowski. Zaznaczył, że rosyjska machina oblężnicza jest po latach walk potężniejsza, a my musimy wykorzystać ten czas, aby wróg w przyszłości "wybrał do ataku kogoś innego".
Zobacz, o czym jeszcze rozmawiamy:
- Tajemnica odciętych Starlinków na froncie. Jak sprzęt Elona Muska przechwycony przez Rosjan zmienił równowagę sił na Zaporożu?
- Wojskowa cenzura po amerykańsku. Dlaczego Pentagon zabiera żołnierzom telefony i dyktuje warunki głównym stacjom telewizyjnym?
- Ataki w głąb Rosji aż po Republikę Komi. W jaki sposób ukraińskie drony oszukują rosyjską obronę przeciwlotniczą na kosmicznym dystansie 1750 kilometrów?
- Polski żołnierz szkolony do wojen przeszłości? Ekspert ujawnia, dlaczego nasza taktyka całkowicie odstaje od realiów nasyconego dronami pola bitwy.
- Strzelba w rękach piechoty. Czy prosta broń gładkolufowa z amunicją rozpryskową to naprawdę ostatnia szansa na przetrwanie w nowoczesnym okopie?
Powyższy tekst to jedynie skrót rozmowy - obejrzyj nagranie, by poznać pełny kontekst i wszystkie argumenty gościa.