"Najcenniejszy towar w Iranie to nie ropa". Wojny o wodę wchodzą na nowy poziom
Wojna na Bliskim Wschodzie pokazuje, że ofiarą konfliktu staje się również infrastruktura. W Iranie i Bahrajnie dochodzi do ataków na zakłady odsalania wody. Bez nich krajom Bliskiego Wschodu i Zatoki Perskiej grozi katastrofa ekologiczna.
Rosjanie podczas wojny z Ukrainą przeprowadzili już wiele ataków wymierzonych w infrastrukturę. Za ich pomocą chcieli pozbawić mieszkańców Ukrainy prądu, ciepła i wody - i nieraz osiągnęli swój cel. W 2023 r. wysadzili też tamę Kachowską, przez co obszar o powierzchni ponad 600 km kw. został zalany wodą.
Wojna w Iranie pokazuje, że ofiarą wojny staje się też infrastruktura w Polsce nieobecna, a odgrywająca na świecie coraz większą rolę. To zakłady odsalania, które już dziś są kluczowe dla zapewnienia wody pitnej w niektórych częściach świata. A zwłaszcza na Bliskim Wschodzie i w państwach Zatoki Perskiej.
Zakłady odsalania na wojnie
Zagraniczne media informowały w marcu o atakach na zakłady odsalania w Iranie i Bahrajnie. Najpierw Iran oskarżył USA o atak na infrastrukturę na Keszmie, co utrudniło zaopatrzenie w wodę 30 wiosek (Stany zaprzeczają swojemu udziałowi). Dzień później o szkodach wyrządzonych przez irańskiego drona poinformował zaś rząd Bahrajnu.
"Infrastruktura odsalania jest jednym z najbardziej narażonych na ataki militarne celów w regionie, ponieważ bez niej rozległe metropolie Zatoki Perskiej praktycznie by upadły" - wyjaśnia "NYT".
Zdaniem Abdullaha Baabooda, omańskiego naukowca z Uniwersytetu Waseda w Japonii, informacje te oznaczają przekroczenie ważnego progu i poważną eskalację. "W Zatoce Perskiej zakłady odsalania wody to nie tylko infrastruktura. Są niezbędnymi liniami zaopatrzenia w wodę pitną dla milionów ludzi. Atak na nie grozi przekształceniem konfrontacji militarnej w bezpośrednie zagrożenie dla przetrwania ludności cywilnej" - komentuje Baabood w rozmowie z "NYT".
Odsolona woda dla 100 milionów
Gdyby nie odsalarnie wody, w turystycznych destynacjach Zatoki Perskiej nie byłoby wielu pól golfowych, fontann czy parków wodnych. Przede wszystkim technologia ta jest głównym źródłem wody pitnej w wielu krajach Zatoki Perskiej i Izraelu.
Na Bliskim Wschodzie znajduje się osiem z dziesięciu największych takich instalacji na świecie (dwie z nich w Izraelu), a kraje regionu odpowiadają za ponad 70 proc. światowych mocy odsalania wody. W przypadku niektórych państw, jak np. Kuwejtu, dostarczają one nawet 90 proc. wody pitnej. W całym regionie zapewniają one wodę dla ok. 100 milionów ludzi.
Królestwa słonej wody
"Monarchie regionu są często określane mianem petro-państw, ale stały się również tym, co ja nazywam królestwami słonej wody - globalnymi supermocarstwami w produkcji sztucznej wody słodkiej, czerpanej z morza" - pisze na łamach "The Conversation" Michael Christopher Low, dyrektor Centrum Bliskiego Wschodu na Uniwersytecie Utah.
Naukowiec zwraca uwagę, że atak Iranu na infrastrukturę w Bahrajnie to bolesna ironia. Stolica Iranu, Teheran, zmaga się z tak poważnym kryzysem niedoboru wody, że w poprzednim roku rząd miał ponoć rozważać przeniesienie stolicy nad morze.
"Niezależnie od tego, o co toczy się wojna, woda może stać się głównym czynnikiem przemocy i pozostawić trwałe blizny polityczne. A gdyby któraś ze stron celowo zaatakowała źródła wody lub zakłady odsalania wody, byłoby to ewidentnym naruszeniem praw człowieka" - podkreśla Low.
Ważniejszy towar niż ropa
"Zgodnie z prawem międzynarodowym zakłady odsalania wody są chronione. Widziałem jednak wystarczająco dużo wojen na Bliskim Wschodzie, by wiedzieć, jak poważne są konwencje genewskie, gdy zaczynają latać pociski i bomby" - pisze w analizie dla "Bloomberga" Javier Blas, dziennikarz specjalizujący się w energetyce i surowcach.
W tytule stwierdza zaś wprost, że najcenniejszym surowcem wojny irańskiej nie jest ropa naftowa. "Ropa naftowa jest niezbędna, ale woda jest niezastąpiona" - wyjaśnia.
Podobnie przedstawiają to inne media w USA. "Ropa zbudowała Zatokę Perską. Odsolona woda utrzymuje ją przy życiu. Wojna może zagrozić obu" - pisze "ABC News".
"Na Bliskim Wschodzie istnieje surowiec jeszcze ważniejszy niż ropa i gaz – i jest zagrożony wraz z narastającą wojną" - stwierdza z kolei CNN.
Woda na liście celów
Eksperci w rozmowie z CNN zwracają uwagę, że w ostatniej dekadzie zaobserwowano "znaczną erozję norm" dotyczących ataków na infrastrukturę wodną. Na przykład Rosja przeprowadziła ponad 100 ataków na ukraińską infrastrukturę wodną, a Izrael zniszczył infrastrukturę wodno-kanalizacyjną w Strefie Gazy.
"Niestety, stało się to trendem. Woda dołączyła do długiej listy celów i broni wojennej" – podsumowuje Marwa Daoudy, badaczka stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Georgetown.
Odsalarnie będą coraz ważniejsze
Pierwsze odsalarnie w Zatoce Perskiej powstały już w latach 50. XX w. Jak widać na wykresie z badania z 2022 r. ("Is Desalination a Solution to Freshwater Scarcity in Developing Countries?"), prawdziwy boom rozpoczął się jednak dopiero w tym wieku. Doszło do tego wraz z rozwojem technologii membranowej (pomarańczowy kolor), która wymaga znacznie mniej energii niż technologia termalna (niebieski kolor), a do tego pozwala na korzystanie z odnawialnych źródeł.
Do połowy wieku populacja ludzi może wzrosnąć nawet do 10 mld. Z jednej strony zapotrzebowanie na wodę cały czas rośnie, z drugiej zaś dostęp do niej znacząco ogranicza postępująca zmiana klimatu. Dzięki rozwojowi technologii odsalania infrastruktura ta staje się więc coraz ważniejszym sposobem na pozyskiwanie wody pitnej.
Znaczne projekty jej budowy i rozbudowy mają zaś nie tylko kraje Zatoki Perskiej, lecz również Chiny, Indie, Maroko, Algieria, a nawet państwa europejskie, w tym Norwegia, Portugalia i Hiszpania. Ten ostatni kraj chce podwoić obecną infrastrukturę odsalania już do 2027 r.
Dla Wirtualnej Polski Szymon Bujalski