Modi potępia rzekomy atak na rezydencję Putina. "Apelujemy"
Premier Indii Narendra Modi wyraził zaniepokojenie rzekomym atakiem dronów na rezydencję Władimira Putina. "Trwające działania dyplomatyczne oferują najskuteczniejszą drogę do zakończenia działań wojennych i osiągnięcia pokoju. Apelujemy do wszystkich zainteresowanych o koncentrowanie się na tych działaniach" - napisał.
"Jesteśmy głęboko zaniepokojeni doniesieniami o ataku na rezydencję prezydenta Federacji Rosyjskiej" - napisał premier Indii Narendra Modi na portalu X.
"Trwające działania dyplomatyczne oferują najskuteczniejszą drogę do zakończenia działań wojennych i osiągnięcia pokoju. Apelujemy do wszystkich zainteresowanych o koncentrowanie się na tych działaniach i unikanie wszelkich działań, które mogłyby je zniweczyć" - napisał.
Relacja Modi-Putin to czysto pragmatyczne małżeństwo z rozsądku, w którym Indie pełnią rolę gospodarczego koła ratunkowego dla Rosji, skupując rekordowe ilości taniej ropy i finansując tym samym machinę wojenną Kremla w zamian za własną stabilność energetyczną.
Ten sojusz wzmacnia wciąż głęboka, historyczna zależność indyjskiej armii od rosyjskiego sprzętu i części zamiennych, jednak nadrzędnym spoiwem pozostaje skomplikowana gra polityczna. Delhi utrzymuje bliskie kontakty z Moskwą przede wszystkim po to, by nie dopuścić do jej całkowitego zdominowania przez Chiny, a to stanowiłoby największe zagrożenie dla bezpieczeństwa Indii.
Rzekomy atak na rezydencję Putina
Rosyjskie MSZ podało wcześniej, że Ukraina próbowała w nocy zaatakować dronami rezydencję Putina w obwodzie nowogrodzkim. Według Siergieja Ławrowa, szefa rosyjskiej dyplomacji, Ukraińcy użyli 91 dronów, z których wszystkie zostały zestrzelone. Minister dodał, że w ataku nikt nie ucierpiał, a bezzałogowce nie wyrządziły żadnej szkody.
W poniedziałek rano ministerstwo obrony Rosji poinformowało jednak, że nad całym krajem strącono bądź zniszczono 89 dronów, w tym 18 - nad obwodem nowogrodzkim.
Kreml, powołując się na domniemaną próbę ataku na rezydencję, zagroził zmianą stanowiska w trwających rozmowach na temat zakończenia wojny.
Sprawę skomentował też w poniedziałek prezydent USA Donald Trump, mówiąc, że Putin poinformował go o rzekomym ukraińskim ataku, przez co Trump był "bardzo zły". Przyznał jednak, że możliwe, że do ataku w ogóle nie doszło.