Atak na rezydencję Putina? Liczby się nie zgadzają
Władze Rosji podają sprzeczne dane dotyczące liczby dronów, które rzekomo miały przeprowadzić atak na rezydencję Władimira Putina. Rosyjska gazeta argumentuje ukraińską tezę o manipulacji Kremla.
Wiele informacji podawanych przez rosyjskie media lub przedstawicieli władzy to element propagandy. Takie doniesienia są częścią wojny informacyjnej prowadzonej przez Federację Rosyjską.
Ministerstwo spraw zagranicznych Rosji utrzymuje, że Ukraina próbowała zaatakować rezydencję prezydenta Rosji Władimira Putina w obwodzie nowogrodzkim 91 dronami, ale liczby te rozmijają się z danymi rosyjskiego ministerstwa obrony, według których w sumie nad całą Rosją tego dnia zestrzelono zaledwie 89 dronów. Na rozbieżność zwróciła uwagę niezależna rosyjska gazeta "Nowaja Gazieta".
Rosyjskie ministerstwo obrony podało w poniedziałek rano, że nad obwodem nowogrodzkim, w którym znajduje się rezydencja Putina, strącono 18 dronów. Ministerstwo nie poinformowało o żadnych innych dronach w regionie. Z kolei szef MSZ Siergiej Ławrow mówiąc o rzekomej próbie ataku na rezydencję podał liczbę 91 dronów, a więc pięciokrotnie wyższą. Z rosyjskiej narracji wynika, że rzekomy atak został powstrzymany, co sugeruje, że ukraińskie drony miały zostać strącone.
Kreml, powołując się na domniemaną próbę ataku na rezydencję, grozi zmianą swego stanowiska negocjacyjnego w trwających rozmowach na temat zakończenia wojny. O sytuacji poinformowany został prezydent USA Donald Trump w rozmowie telefonicznej z Putinem.
Ukraina dementuje doniesienia. Zełenski zabrał głos
W poniedziałek 29 grudnia rosyjskie doniesienia zdementował minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. Szef ukraińskiej dyplomacji twierdzi, że są to działania mające zasiać zamęt i wprowadzić opinię publiczną w błąd. Podkreślił, że Rosja wykorzystuje oskarżenia jako pretekst do zaostrzenia swoich żądań podczas negocjacji w sprawie zakończenia wojny. Dodał, że jest to narzędzie uzasadnienia własnych działań zbrojnych na terytorium Ukrainy.
Sybiha napisał w swoich mediach społecznościowych, że rosyjskie zarzuty o rzekomym ataku na rezydencję Putina służą wyłącznie stworzeniu pretekstu i fałszywego uzasadnienia dla dalszych ataków Rosji na Ukrainę oraz podważeniu procesu pokojowego. "Po pierwsze, Rosja już w tym roku zaatakowała budynek ukraińskiego rządu. Po drugie, Ukraina atakuje wyłącznie legalne cele wojskowe na terytorium Rosji, w odpowiedzi na rosyjskie ataki na Ukrainę. Po trzecie, Rosja jest agresorem, a Ukraina jest krajem, który został zaatakowany i broni się zgodnie z artykułem 51. Karty Narodów Zjednoczonych" – podkreślił minister.
Szef MSZ Ukrainy stwierdził, że "świat powinien potępić prowokacyjne wypowiedzi Rosji, których celem jest utrudnianie procesu pokojowego". Sybiha podkreślił również, że Ukraina angażuje się na rzecz negocjacji pokojowych w ścisłej współpracy z partnerami z USA i Europy. Swoje stanowisko przedstawił również prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. "To próba storpedowania rozmów pokojowych" – ocenił Zełenski, odnosząc się do rosyjskich oskarżeń. "Te działania mają przygotować grunt pod ataki na ukraińskie obiekty rządowe" – dodał prezydent.
Źródło: PAP / WP