Minus 33 stopnie C w Polsce. Jak żyją? "Już widziałam trzy zamarznięte samochody"
Potężny mróz objął północno-wschodnią Polskę. W poniedziałek nad ranem w gminie Budry temperatura spadła do - 33,2 st. C, to najniższy odczyt w kraju podczas obecnej fali zimna. W gminie odwołano lekcje, a mieszkańcy zmagają się z ekstremalnymi warunkami. - Śpię pod kołdrą z prawdziwego puchu i pierza, a nasz palacz musi wrzucić około 20 worków pelletu na dzień - mówi WP dyrektor miejscowej szkoły.
Rekordowo niski pomiar (-33,2 st C) zanotowała w poniedziałek około godziny 6 nad ranem stacja meteorologiczna serwisu ASMeteo.pl, ulokowana w pobliżu miejscowości Budry - gmina leży w północno-wschodniej Polsce, przy granicy z Rosją. Od kilku dni ten region znajduje się pod wpływem fali arktycznego powietrza. W niedzielę Mariusz Molda, wójt gminy Budry podjął decyzję o odwołaniu zajęć w szkołach. Powód był jeden: bezpieczeństwo dzieci, które w większości dojeżdżają do placówek autobusami szkolnymi, często z odległych miejscowości.
Siarczyste mrozy. Dzieci nie mogą stać na przystankach
- Niektórzy nasi uczniowie dojeżdżają nawet 13 kilometrów, także z miejscowości położonych przy granicy z Rosją. To oznacza czekanie na przystankach. Nawet jeśli jest wiata, to przy takich mrozach nie zapewnia ona ochrony - tłumaczy w rozmowie z Wirtualną Polską Dorota Zapał, dyrektorka Gminnego Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 4 w Więckach w gminie Budry.
Jak podkreśla, przy temperaturze poniżej -30 st. C każde, nawet krótkie spóźnienie autobusu, może stanowić zagrożenie. - Gdyby to miało być 10 minut, to już jest za długo. W takich warunkach nie chcemy narażać dzieci. Zresztą autobusy zwyczajnie zamarzają. Nie ma czym dowieźć dzieci - dodaje. Szkoła funkcjonuje jedynie w trybie opiekuńczym, jest otwarta dla uczniów, którym trzeba zapewnić opiekę oraz przedszkolaków. Do szkoły w Więckach uczęszcza na co dzień 63 uczniów, a do przedszkola 36 dzieci.
-33 stopnie C. Jak sobie radzą? Kołdra z puchu, pellet do pieca
Rozmówczyni pytana, jak mieszkańcy radzą sobie z warunkami odparła, że większość przywykła. - Do minus 20 jesteśmy przyzwyczajeni, ale dzisiejsze minus trzydzieści już trochę robi wrażenie. Są pewne niedogodności. Choć drogi pozostają przejezdne, a wszystko zależy od tego, czy auto w ogóle da się uruchomić. Wczoraj wieczorem wracałam z Giżycka i po drodze mijałam trzy zamarznięte, porzucone samochody. Dziś rano zamarzł także mój. Idąc do urzędu gminy, zostawiłam auto na włączonym silniku, obroty spadły, silnik zgasł i już nie dało się go uruchomić - relacjonuje Dorota Zapał.
- Przy takich prognozach przygotowujemy się na chłody. Mieszkam w budynku szkoły. Przed mrozami zakleiłam folią najbardziej nieszczelne okno na poddaszu. Śpię pod kołdrą z prawdziwego puchu i pierza. W takie dni do ogrzewania szkoły musimy przygotować około 20 worków pelletu dziennie. Wówczas w budynku jest ciepło, temperatury w pomieszczeniach są różne: od 18 do 21 stopni - wylicza dyrektorka.
Rozmówczyni dodaje, że obecna zima najbardziej przypomina te najsurowsze, które zapadły jej w pamięć sprzed lat. Wspomina mrozy sięgające –28 stopni Celsjusza oraz zaspy śniegu wyższe niż znaki drogowe. - Lata temu wracałam pieszo na przystanek w okolicach Węgorzewa. Szło się wydeptaną, wąską ścieżką w śniegu. Mówiłam koleżance: idź dokładnie za mną, bo jak wpadniesz w zaspę, to już cię nie wyjmę. Na przystanku spod śniegu wystawał tylko czubek znaku - wspomina rozmówczyni WP.
Służby w gotowości. Mróz ściska Polskę
Sierż. Magdalena Hrynkiewicz z Komendy Powiatowej Policji w Węgorzewie poinformowała WP, że w poniedziałek rano dyżurny nie miał zgłoszeń interwencji związanych z ekstremalnie niskimi temperaturami. Jak dodaje, jeszcze w piątek policjanci odwiedzali podopiecznych ośrodka pomocy społecznej, sprawdzając, czy nie potrzebują wsparcia w związku z nadchodzącą falą mrozów.
Z kolei ppłk Mirosława Aleksandrowicz ze Straży Granicznej przekazała, że mimo siarczystego mrozu funkcjonariusze, jak zwykle, wyjechali na patrole monitorujące sytuację na granicy z Rosją. - Zazwyczaj, także zimą, wykorzystywane są quady, jednak przy największych mrozach w patrolach nocnych używane są wyłącznie samochody terenowe - wyjaśniła rzecznik prasowa Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej.
Kiedy termometr wskazywał -32 st C na patrol przy granicy z Rosją wyruszył chor. SG Adam Kiełbasa z Placówki Straży Granicznej w Węgorzewie: - Ruszyliśmy autem terenowym. Pod kurtkę i spodnie ubiera się warstwę ocieplającą, buty z membraną izolacyjną, rękawice również z membraną. Do tego termos z gorącą herbatą i minus 32 st. C nie jest straszne. Patrolujemy codziennie granicę z obwodem królewieckim, bez względu na warunki atmosferyczne - przekazał WP strażnik.
Ekstremalne temperatury odnotowano także po drugiej stronie granicy. W rosyjskim Królewcu (Kaliningradzie) noc okazała się jednak nieco cieplejsza i termometry wskazały tam około -25 stopni Celsjusza. W całym regionie najzimniej było w Wiłkomierzu na Litwie zanotowano aż -34 st. C, a w Suwałkach -27,7 st. C.
Tomasz Molga, dziennikarz Wirtualnej Polski