Merz szykuje się na gospodarcze groźby Trumpa. Zlecił sporządzenie listy
Kanclerz Niemiec zlecił sporządzenie listy środków nacisku, których mógłby użyć w sytuacji gospodarczych gróźb Donalda Trumpa. Zależność USA od Europy i Niemiec nie jest wcale mała - pisze "Suedddeutsche Zeitung".
Jak pisze w piątek, 13 lutego, dziennik "Sueddeutsche Zeitung" "SZ" Donald Trump nieustannie wykorzystuje potęgę gospodarczą swojego kraju, aby wymusić ustępstwa polityczne. "W związku z tym Merz zlecił swoim urzędnikom sporządzenie listy, która ma pokazać, w jakich obszarach to nie Niemcy są zależne od USA, ale USA od Niemiec. Najwyraźniej kanclerz chce wiedzieć, jakie środki nacisku miałby do dyspozycji w przypadku próby sił. Jak słychać w Berlinie, jest to po prostu dostosowanie się do zwyczajów amerykańskich, a także chińskich" - czytamy.
Słabe punkty USA
Jak czytamy, debata dotycząca słabych punktów światowej i niemieckiej gospodarki koncentrowała się dotąd głównie na "bezradnym przyznaniu, że dobrobyt i losy Niemiec oraz Europy zależą od towarów i usług pochodzących z potężnych Stanów Zjednoczonych" - pisze "SZ". Gazeta podkreśla, że nie jest to błędne założenie, jeśli weźmie się pod uwagę np. dostawy skroplonego gazu ziemnego, oprogramowania, usług technologicznych i finansowych, a przede wszystkim ochronę militarną USA. Świadomość tego sprawiała, że europejscy przywódcy zachowywali się powściągliwie w swoich reakcjach na groźby Trumpa.
Zdaniem "SZ" od czasu konfliktu wokół Grenlandii Merz zdał sobie sprawę, że same pochlebstwa nie wystarczą, aby powstrzymać prezydenta USA. "Niemcy i Europa muszą raczej lepiej się uzbroić, aby w przypadku kolejnego konfliktu nie być tak bezradnymi" - czytamy.
Opierając się na danych Instytutu Gospodarki Niemieckiej (IW) w Kolonii, dziennik podkreśla, że nie tylko gospodarka Europy i Niemiec jest zależna od USA. Zależność ta działa również w drugą stronę. Co więcej, według IW Stany Zjednoczone są obecnie bardziej zależne od importu z UE niż z Chin - informuje "SZ".
Stal, turbiny, sprzęt medyczny
Również Niemcy są ważnym dostawcą dla amerykańskich firm. 83 proc. wszystkich rur stalowych wykorzystywanych np. do wydobycia ropy i gazu produkowanych jest przez niemieckie firmy. Duża jest także zależność USA od importu z Niemiec urządzeń medycznych. W przypadku aparatów do rezonansu magnetycznego i tomografów komputerowych import z Niemiec wynosi odpowiednio 79 i 71 procent.
Podobnie jest w przypadku walców parowych, turbin wiatrowych i wodnych, a także słupów wysokiego napięcia - wymienia gazeta. "W niemieckich kręgach gospodarczych często mówi się jeszcze o jednej rzeczy - mianowicie, że Stany Zjednoczone produkują najlepszą broń na świecie, ale tylko dlatego, że niemieckie firmy dostarczają im niezbędne do tego maszyny" - czytamy.
Gazeta przypomina, że bez dostępu do 450 mln konsumentów w UE amerykańskie big techy jak Apple, Amazon czy Microsoft straciłyby "dramatycznie" na giełdzie. Duża część amerykańskich obligacji skarbowych znajduje się zaś w rękach europejskich inwestorów, którzy mają wpływ na kurs dolara.
"Ale to nie wszystko. Rząd Niemiec może również zwrócić uwagę na inne obszary, takie jak łańcuchy dostaw amerykańskich firm" - czytamy. Gazeta podaje przykład lotniska Kolonia/Bonn, które w przeciwieństwie do wielu innych, może przyjmować samoloty również w nocy. To właśnie z tego portu lotniczego duże koncerny logistyczne z USA obsługują znaczną część Europy. "Zamknięcie lotniska dla firm amerykańskich spowodowałoby załamanie się działalności" - argumentuje "SZ".
Potrzebne szybkie decyzje
Na listę Merza trafiły także baza lotnicza Ramstein, z której USA obsługują operacje w Europie i Afryce, a także szpital wojskowy w Landstuhl - największy amerykańska placówka poza granicami USA.
Według gazety lista środków nacisku ma być póki co przechowywana pod kluczem, aby "niepotrzebnie nie prowokować Trumpa". Podobny katalog ma opracować Komisja Europejska. Jak dodaje "SZ", problemem w Europie może być w sytuacji kryzysowej gotowość do podjęcia szybkich i skutecznych decyzji, a także "tymczasowego zaakceptowania niekorzystnych skutków gospodarczych w poszczególnych obszarach". Według ekspertów cytowanych przez gazetę jest to obszar, który należy bezwzględnie poprawić.