Maryjna złota klatka [OPINIA]

Maryjność jest i pozostaje istotną cechą katolicyzmu. To ona nadawała mu przez pokolenie oblicze bardziej kobiece, otwierała na odmienne formy religijności i łagodziła patriarchalny charakter religijności chrześcijańskiej. Współcześnie jednak pewne formy myślenia o Matce Bożej przekształcają się w złotą klatkę, w której zamyka się zmitologizowaną kobiecość i odmawia jej udziału we władzy - pisze dla WP Tomasz P. Terlikowski.

Złota klatkaKatolicki feminizm staje się w znacznym stopniu próbą zachowania "złotej klatki" dla kobiet - pisze Tomasz P. Terlikowski
Źródło zdjęć: © Pixabay
Tomasz P. Terlikowski

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Matka Boża jest - i co do tego nie ma i nie może być żadnych wątpliwości - najważniejszą postacią religijnej wyobraźni i pobożności katolickiej. Jej wizerunki znajdziemy w niemal każdym katolickim (ale też prawosławnym) domu, a modlitwy za jej wstawiennictwem pozostają dziedzictwem niepodzielonego jeszcze Kościoła. Maryja (czy też po hebrajsku Miriam) od wieków jest obecna także w chrześcijańskiej doktrynie wiary, która przyjęła biblijne przekonanie o dziewiczym poczęciu Jezusa, a potem za pośrednictwem tradycji uznała, że Matka Pana nigdy nie utraciła dziewictwa i pozostała przed narodzinami, w ich trakcie i po nich, dziewicą.

Istotnym dla rozwoju mariologii był także chrystologiczny w istocie dogmat Soboru Efeskiego, w którym uznano Maryję za Matkę Bożą (Theotokos), a nie jedynie za matkę ludzkiej natury Jezusa z Nazaretu. Kolejne wieki przyniosły - głównie na chrześcijańskim Zachodzie - rozwój wiary w Niepokalane Poczęcie (czyli w to, że Maryja nie była dotknięta grzechem pierworodnym) Najświętszej Maryi Panny, a później w Jej Wniebowzięcie. Oba te przekonania zostały zdogmatyzowane bardzo późno, bo pierwsze w wieku XIX, a drugie w XX.

Boom na maryjność

Reformacja, która ograniczyła (w niektórych nurtach w ogóle skasowała) kult maryjny, bynajmniej nie przerwała jego burzliwego rozwoju w Kościele katolickim. Tu maryjność - także jako element zdecydowanie odróżniający od protestantyzmu - przeżywał burzliwy rozwój. Nowe maryjne tytuły, kult obrazów i rzeźb, tysiące modlitw (w tym przede wszystkim - tak istotny dla katolickiej, łacińskiej religijności - różaniec) zdobywały szturmem umysły i dusze katolickie. Papieże wiązali z rozmaitymi formami religijności kolejne obietnice, a prywatne objawienia często dotyczyły właśnie Matki Bożej.

Ten religijny boom na maryjność miał przynajmniej kilka wymiarów. Pierwszym z nich było odróżnienie się od surowej, niekiedy purytańskiej i często bardzo patriarchalnej kultury protestanckiej. Kościół katolicki dzięki swojej maryjności nie tylko odróżniał się od protestantyzmu, ale też otwierał się na kobiece przeżywanie religii, łagodził surowy obraz Boga i dawał jasny i wyrazisty wzór życia dla kobiet. Męskie (bo tak je wówczas określano, wbrew zresztą Biblii, która często przypisuje Bogu cechy kobiece) cechy Bóstwa - takie jak surowość, sprawiedliwość - uzupełniano kobiecymi (miłosierdzie, pochylanie się nad biedakiem i grzesznikiem), które przypisywano Maryi, a to pozwalało Kościołowi zachować bardziej łagodne oblicze.

Maryjność, a szerzej otwarcie dla kobiet możliwości życia zakonnego, oznaczało także - czego z dzisiejszej perspektywy nie widać - ogromne możliwości emancypacyjne. Młode kobiety, które nie chciały wchodzić w często przemocowe życie rodzinne, miały otwartą możliwość życia klasztornego. I choć ono także nie było wolne od przemocy, to i tak szczególnie w wielkich, średniowiecznych klasztorach możliwe było odmienienie życia, zarządzenie (dla nielicznych, ale jednak) wielkimi dobrami, a także pewne formy wykształcenia.

W okresie późniejszym zgromadzenia żeńskie (a konkretniej pierwsze przeznaczone dla dziewcząt z bogatych rodzin) dawały także możliwość zaangażowania w edukacje kobiet czy w pomoc społeczną, co także budowało (owszem podległą duchownym, ale jednak co do zarządzania odrębną) pozycję kobiet, które zdecydowały się na ten model życia. I nie ma co ukrywać, że te elementy pozytywne dla miejsca kobiet w patriarchalnych strukturach społecznych związane były właśnie z maryjnością katolicką.

Kontrolowanie kobiecości

Pewien model maryjności katolickiej był jednak także sposobem kontrolowania i określania kobiecości. Kaznodzieje, teologowie i hierarchowie wbrew biblijnym obrazom Matki Pana uczynili z niej przede wszystkim wzór pokory, posłuszeństwa i poddania mężczyznom (choć uczciwie czytane Ewangelie budują zupełnie inny obraz Miriam z Nazaretu), a z tytułu Dziewica Matka zbudowali dwie jedynie dostępne dla pobożnych kobiet modele życia.

Katoliczka mogła być tylko albo zakonnicą, albo matką, a jej macierzyństwo miało się realizować w modelu możliwie najbardziej wstrzemięźliwym seksualnie i możliwie najbardziej poddanym mężowi. Ten element religijności maryjnej zdecydowanie nie był już emancypacyjny, a nawet często służył za usprawiedliwienie przemocy stosowanej wobec kobiet, które go z różnych powodów nie akceptowały, lub które zostały skrzywdzone przez mężczyzn.

Emancypacyjna fala feminizmu, przechodząca także przez teologie i doktryny rozmaitych wyznań chrześcijańskich, zmieniła głęboko świat. Ogromna większość wyznań chrześcijańskich zaaprobowała posługę duchowną kobiet, a także nie tylko zaczęła akcentować kobiece oblicze Boga, ale niekiedy nawet wprowadziła język neutralny płciowo do teologii. Ekumeniczne otwarcie sprawiło, że w wieku wspólnotach protestanckich zaczęły wracać pewne elementy kultu maryjnego, a teolożki i teolodzy zaczęli budować nowe, bardziej biblijne, ale też czasem bardziej rewolucyjne narracje maryjne. Papieże, w tym Jan Paweł II, dostrzegli to zjawisko i zaczęli nawet podkreślać, że to właśnie kult maryjny może się stać fundamentem nowego katolickiego feminizmu.

Pozbawianie władzy

I choć nie sposób nie przypisać maryjności wymiaru prefeministycznego, to w wydaniu doktrynalnym ten katolicki feminizm staje się w znacznym stopniu próbą zachowania "złotej klatki" dla kobiet. Maryjność proponowana przez kolejnych papieży (bo i Benedykt XVI, i Franciszek, i Leon XIV pozostają wierni linii zarysowanej przez Jana Pawła II) podkreśla bowiem ogromne znaczenie kobiecości, heroizuje jej przeżywanie rozpięte między dziewictwem a macierzyństwem, buduje służebną stronę Kościoła, a jednocześnie pozbawia ją jakiejkolwiek władzy w nim.

Świetnie widać to przy okazji jakiejkolwiek próby rozmowy o święceniach kapłańskich (czy choćby diakonatu) dla kobiet. Franciszek, Leon XIV, a także ich najbliżsi współpracownicy natychmiast nawiązują wówczas do maryjności i podkreślają, że Kościół nie ma problemu z rolą kobiet. Tyle, że ta rola ma być sprowadzona właśnie do wymiaru obecności, macierzyństwa, a pozbawiona wpływu hierarchicznego. Zasada Maryjna (służba) stawiana jest obok zasady Piotrowej (władzy) - obie są mistycznie traktowane jako równe, ale tylko jedna z nich związana jest z realną władzą w Kościele.

W ten sposób to, co przez pokolenia także budowało pozycję kobiet (a przynajmniej umożliwiało im odmienne od męskiego przeżywanie swojej wiary), teraz staje się już tylko gwarancją, że mężczyźni (celibatriusze dodajmy) nie stracą władzy związanej ze święceniami. I ten model argumentacji widać w kolejnych dokumentach i wypowiedziach dotyczących święceń dla kobiet. Wyniesienie Matki Bożej, heroizacja i mitologizacja pewnego (w znacznym stopniu wyobrażonego przez celibatariuszy idealizujących własne matki) modelu kobiecości staje się ograniczeniem dla konkretnych, już nie wyobrażonych kobiet.

I dopóki Kościół hierarchiczny sobie z tym nie poradzi i nie przemyśli swojej własnej religijności, dopóty będzie tracił kobiety. Ich odejście nie jest bowiem związane z emancypacją i z feminizmem, a raczej z tym, że Kościół nie jest w stanie zaakceptować tej zmiany i próbuje religijnie usprawiedliwiać anachroniczne (i dodajmy, że wcale niekoniecznie z religijnego punktu widzenia) rozumienie ról płciowych.

Dla Wirtualnej Polski Tomasz Terlikowski

Tomasz P. Terlikowski jest doktorem filozofii religii, pisarzem, publicystą RMF FM i RMF 24. Ostatnio opublikował "Wygasanie. Zmierzch mojego Kościoła", a wcześniej m.in. "Czy konserwatyzm ma przyszłość?", "Koniec Kościoła, jaki znacie" i "Jasna Góra. Biografia".

Wybrane dla Ciebie
CBA zatrzymało troje notariuszy. Chodzi o przejęcie niemal 50 mln zł
CBA zatrzymało troje notariuszy. Chodzi o przejęcie niemal 50 mln zł
Czarne chmury nad Braunem. Parlament Europejski zdecydował
Czarne chmury nad Braunem. Parlament Europejski zdecydował
Uzależniła się od social mediów. Wygrała w sądzie z Metą i YouTube
Uzależniła się od social mediów. Wygrała w sądzie z Metą i YouTube
Surowsze kary. Minister zapowiada dokręcenie śruby pijanym kierowcom i dezinformatorom
Surowsze kary. Minister zapowiada dokręcenie śruby pijanym kierowcom i dezinformatorom
Komitet Noblowski pokaże listę prezentów. To pokłosie afery Epsteina
Komitet Noblowski pokaże listę prezentów. To pokłosie afery Epsteina
Autobus runął do rzeki. Nagranie z dramatycznego wypadku w Bangladeszu
Autobus runął do rzeki. Nagranie z dramatycznego wypadku w Bangladeszu
Przydacz o różnicach w rozmowach z Orbanem. Polska złożyła propozycję
Przydacz o różnicach w rozmowach z Orbanem. Polska złożyła propozycję
Sikorski do Przydacza: "Bzdura". Poszło o wizytę u Orbána
Sikorski do Przydacza: "Bzdura". Poszło o wizytę u Orbána
Śmieciowy przewrót w stolicy. Plomby na pojemnikach
Śmieciowy przewrót w stolicy. Plomby na pojemnikach
Kobiety z Leska mówią o przerażeniu, nowe informacje ws. cieśniny Ormuz, TISZA zwiększa przewagę [SKRÓT PORANKA]
Kobiety z Leska mówią o przerażeniu, nowe informacje ws. cieśniny Ormuz, TISZA zwiększa przewagę [SKRÓT PORANKA]
Odpowiadał za blokadę Ormuz. Izrael miał go wyeliminować
Odpowiadał za blokadę Ormuz. Izrael miał go wyeliminować
Będzie taniej na święta? Znamy plan rządu w sprawie cen paliw
Będzie taniej na święta? Znamy plan rządu w sprawie cen paliw