"Mamy wielkie szczęście". Znaleźli 7-latka w studni
Na parkingu stacji narciarskiej w Myślenicach 7-letni chłopiec wpadł do 6-metrowej, niezabezpieczonej studni. Policja analizuje monitoring i bada okoliczności zdarzenia.
Najważniejsze informacje:
- 7-letni chłopiec wpadł do ok. 6-metrowej, niezabezpieczonej studni na parkingu stacji narciarskiej w Myślenicach.
- Strażacy wyciągnęli dziecko w ok. 7 minut; chłopiec był przytomny i bez poważnych obrażeń.
- Policja sprawdza monitoring i prowadzi czynności w kierunku nieumyślnego narażenia na niebezpieczeństwo.
Rzecznik małopolskiej straży pożarnej Hubert Ciepły przekazał Radiu ZET szczegóły akcji.
- W godzinach wieczornych otrzymaliśmy zgłoszenie, że 7-letni chłopiec wpadł do studni na głębokość około 6 metrów. Na szczęście studnia była bez wody. Strażacy wykorzystali drabinę, żeby pomóc chłopcu wydostać się na powierzchnię. Cała akcja trwała około 7 minut. Po niej dziecko zostało przekazane pod opiekę medyków - powiedział Ciepły.
Dziecko cały czas było komunikatywne. - Mamy wielkie szczęście, że po takim upadku chłopiec był przytomny i bez obrażeń. Można było się z nim bez problemu porozumieć - dodał.
Dlaczego pokrywa była otwarta? Policja o możliwej przyczynie
Sprawą zajmuje się myślenicka policja. Rzecznik komendy Dawid Wietrzyk poinformował w rozmowie z radiem ZET, że funkcjonariusze wykonali oględziny miejsca zdarzenia i sprawdzają nagrania z monitoringu. - Postępowanie będzie najpewniej prowadzone w kierunku nieumyślnego narażenia człowieka na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - przekazał.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że pokrywę studni mógł odsunąć pług podczas odśnieżania parkingu.
Źródło: Radio Zet