Makabra w niemieckim szpitalu. Pacjent konał w męczarniach
W szpitalu w Pforzheim doszło do tragicznego wypadku. 58-letni pacjent zmarł w straszliwych okolicznościach. Czterech pracowników placówki, w tym dwóch lekarzy, stanie przed sądem.
Najważniejsze informacje:
- Pacjent został znaleziony martwy po tym, jak próbował się oswobodzić za pomocą zapalniczki.
- Personelowi szpitala zarzuca się poważne zaniedbania w kwestii nadzoru nad pacjentem.
- Przed sądem stają dwaj lekarze i dwie pielęgniarki.
W szpitalu w Pforzheim doszło w 2023 roku do dramatycznego zdarzenia. 58-letni mężczyzna, pacjent jednego ze szpitalnych oddziałów, zginął w wyniku pożaru. Był przypięty pasami do noszy i prawdopodobnie podjął desperacką próbę uwolnienia się.
Podpalił pasy zapalniczką, co doprowadziło do rozprzestrzenienia się ognia na jego ubranie i materac. Wszystko to rozegrało się w zawrotnym tempie, a personel szpitala nie zdołał ugasić płomieni na czas.
Jak doszło do tragedii w szpitalu?
Pacjent został przyjęty z raną ciętą głowy po upadku na parkingu pod wpływem alkoholu i leków. Wydawał się niezrównoważony psychicznie, ale jak twierdzi przesłuchiwany ratownik medyczny, który zajął się nim w drodze do szpitala, ostatecznie współpracował. Jednak, jak podaje akt oskarżenia, 58-latek zachowywał się agresywnie na oddziale ratunkowym, rzucając drukarką i uderzając pielęgniarkę, dlatego personel medyczny przypiął go pasami.
Dwaj lekarze oraz dwie pielęgniarki są oskarżeni o zaniedbania, których mieli się dopuścić w Pforzheimer Klinikum. - Pacjent spłonął żywcem i przy pełnej świadomości - mówił adwokat reprezentujący rodzinę zmarłego.
Zdaniem adwokata, doszło do szeregu naruszeń, w tym brak wymaganej prawem opieki. Prawnik wskazuje również, że nie było zgody sądowej na dłuższą izolację i unieruchomienie pacjenta, co stanowi poważne uchybienie.
Jaka jest linia obrony?
Trzech oskarżonych zostało oskarżonych o nieumyślne spowodowanie śmierci, a jeden z lekarzy o bezprawne pozbawienie wolności skutkujące śmiercią. 45-letni medyk broni się, że nie wydał on nakazu zastosowania środka przymusu bezpośredniego, ani nie był tego świadomy.
Lekarz twierdzi, że nie towarzyszył mężczyźnie w drodze do szpitala, a po przewiezieniu 58-latka do placówki nie doszło do formalnego przekazania go. Drugi lekarz i dwie pielęgniarki zadeklarowali, że odniosą się do zarzutów w dalszej części procesu.
Przeczytaj również: Prokuratura wzywa Brauna na przesłuchanie. Jest data
Na jakim etapie jest proces?
Sprawa toczy się przed Sądem Krajowym w Karlsruhe. Rozpoczęły się przesłuchania, wyrok spodziewany jet w marcu.
Źródło: "Die Welt"