"Magazyny życia". Leśnicy o pączkach na Babiej Górze
W tłusty czwartek tradycyjnie wszyscy sięgamy po pączki. Zgodnie ze staropolskim przesądem, kto tego dnia nie zje choć jednego, ten musi liczyć się z brakiem szczęścia przez resztę roku. Pracownicy Babiogórskiego Parku Narodowego przypominają jednak o innych pączkach - "magazynach życia".
Najważniejsze informacje:
- Babiogórscy przyrodnicy w tłusty czwartek przypominają o pączkach na gałęziach drzew i roślin wieloletnich, które stanowią "magazyny życia".
- Przypominają, że pączek wierzchołkowy kieruje wzrostem pędu; po uszkodzeniu rolę przejmują pączki boczne.
- Pączki są też zimowym schronieniem dla owadów, a ich budowa inspiruje inżynierów.
W tłusty czwartek uwagę przyciągają słodkie wypieki, ale Babiogórski Park Narodowy zwraca oczy na pączki drzew. Wysoko nad dolinami, na końcówkach świerkowych i bukowych pędów, można dostrzec zamknięte łuskami miniaturowe struktury. To w nich kryje się przyszłość górskiego lasu.
Co mówią leśnicy o pączkach i wiosennym starcie?
"Gdy dziś ktoś będzie liczył pączki na talerzu, my patrzymy na te, które czekają na wysokości kilkuset metrów nad poziomem morza. Każdy z nich to zapis przetrwanej zimy i obietnica krótkiej, intensywnej babiogórskiej wiosny" - zwracają uwagę beskidzcy przyrodnicy z BPN.
Jak wyjaśniają, na końcówkach świerkowych i bukowych pędów, wysoko nad dolinami, zimują niewielkie pączki szczelnie zamknięte łuskami. Zimowy krajobraz może sprawiać wrażenie uśpionego, jednak w rzeczywistości drzewa są przygotowane na szybki start, gdy tylko warunki staną się sprzyjające.
"Zimowy las wydaje się uśpiony. Ale wystarczy podejść bliżej do końcówki gałązki, by zobaczyć pączek - mały, precyzyjnie zbudowany magazyn życia" - czytamy w komunikacie BPN.
Dlaczego pączki są ważne dla lasu i technologii?
W pączkach, pod ochronnymi łuskami, często sklejanymi żywicą, znajdują się ciasno zwinięte liście, zawiązki kwiatów lub całe przyszłe pędy - miniaturowe, precyzyjnie uformowane struktury chronione przed mrozem, wiatrem i oblodzeniem.
Jak wyjaśnia Babiogórski Park Narodowy, na samym szczycie pędu znajduje się pączek wierzchołkowy. "To on decyduje, że młody świerk czy buk rośnie wyżej, w stronę światła, ponad sąsiednie drzewa" - podkreślają przyrodnicy. W warunkach wysokogórskich jego rola jest szczególnie istotna. Jeśli zostanie uszkodzony przez silny wiatr, ciężki śnieg lub zwierzynę, funkcję tę może przejąć jeden z pączków bocznych. W efekcie pień zmienia kierunek wzrostu, a ślad tego zdarzenia pozostaje widoczny w układzie słojów rocznych. W górach, gdzie pogoda może gwałtownie się zmieniać, takie sytuacje nie należą do rzadkości.
Pączki pełnią zimą również funkcję schronienia dla drobnych organizmów. Pod ich łuskami zimują larwy i jaja owadów. Między świerkowymi gałązkami można wtedy obserwować mysikróliki - najmniejsze ptaki w Polsce, ważące około pięciu gramów. Ptaki te przeszukują tysiące pączków, wydziobując ukryte w nich bezkręgowce. W ten sposób pomagają ograniczać liczebność owadów i wspierają naturalną równowagę w lesie.
Drzewa wytwarzają pączki z wyprzedzeniem, a ich łuski stanowią skuteczną ochronę przed utratą wilgoci i uszkodzeniami mechanicznymi. Gdy temperatura wzrasta, a dzień staje się dłuższy, rozwój następuje bardzo szybko. Na Babiej Górze sezon wegetacyjny jest krótki, dlatego rośliny muszą w pełni wykorzystać kilka miesięcy sprzyjających warunków.
Leśnicy zwracają uwagę, że sposób, w jaki liście i płatki są zwinięte w pączkach, od lat inspiruje również inżynierów. "Natura pokazuje, jak dużą powierzchnię »spakować« w niewielkiej objętości - tak, by po rozłożeniu działała sprawnie i bez strat. Podobne zasady wykorzystuje się przy projektowaniu rozkładanych struktur, także tych wysyłanych w przestrzeń kosmiczną. Las bywa najlepszym nauczycielem technologii" - zauważają przyrodnicy z BPN.