Łukaszenka składa ofertę Trumpowi. Chodzi o Wenezuelę
Samozwańczy prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że ma propozycję dla USA ws. wyjścia z twarzą z sytuacji wokół Wenezueli. Dyktator powiedział przy tym, że już wcześniej proponował Waszyngtonowi "idealny sposób działania" wobec reżimu Maduro, ale "zrobili głupotę". - Poszli własną drogą. Donald (Trump - red.) chciał jakoś zadowolić wojsko - ocenił.
Jak podaje propagandowa białoruska agencja BELTA, Łukaszenka zabrał głos na temat sytuacji wokół Wenezueli podczas spotkania z sekretarzem stanu Państwa Związkowego Siergiejem Głazejewem.
- Przeprowadzili jakąś operację, złapali człowieka. I co z tego? Cały świat zobaczył, kto jest kim. Ale najważniejsze - co dalej? Dlatego jest to nadal temat do mojej dyskusji z kierownictwem Stanów Zjednoczonych Ameryki. Mam propozycję wyjścia z tej sytuacji - oznajmił.
Łukaszenka zwraca się do USA. Chce pomóc ws. Wenezueli
Zdaniem dyktatora jeśli USA chcą "godnie i pięknie wyjść z tej sytuacji", jest on gotów współpracować w tym zakresie z amerykańskim przywódcą Donaldem Trumpem.
- To człowiek pragmatyczny. Ja też. Dlatego myślę, że omówimy ten problem. Nie chcę powiedzieć, że jestem tutaj głównym doradcą i mogę z nim rozwiązać jakiś problem. Nie. Ale mogę wyrazić swój punkt widzenia - przekazał.
Według jego słów, jeszcze przed pojmaniem Nicolasa Maduro, Mińsk proponował Waszyngtonowi "idealny sposób działania", ale Biały Dom "zrobił głupotę".
"Im (USA - red.) ciągle mówię, szczerze mówię, gdzie się mylą. Z Maduro się pomylili. Ostrzegałem. Zgodnie z sugestią Amerykanów (nie sam - poprosili mnie) zostałem wciągnięty w ten problem. I zaproponowałem im idealną opcję. Idealną opcję! Ale poszli własną drogą. Donald chciał jakoś zadowolić wojsko - oświadczył Łukaszenka.
Samozwańczy przywódca Białorusi wyraził jednocześnie przekonanie, że zawsze należy myśleć, co stanie się, gdy zrobi się krok. - No i co teraz? Jaką winę można wymyślić w handlu narkotykami dla Maduro? O co można go winić? Udowodnijcie, że prowadził tam jakiś kartel. A to, że cały świat handluje narkotykami, to tak jest - powiedział.
Białoruś chce być w Radzie Pokoju. "Mamy jedną flagę"
Podczas spotkania Łukaszenka skomentował także udział swojego państwa w Radzie Pokoju. Polityk zadeklarował, że w przyszłości zamierza uczestniczyć w działalności gremium i jego wydarzeniach na szczeblu głowy państwa.
Podkreślił przy tym, że nie zamierza udawać się do Waszyngtonu, ale bierze pod uwagę spotkanie się "gdzieś w Europie lub na Bliskim Wschodzie, być może w Izraelu, w Turcji". Zapewnił również, że Białoruś "tradycyjnie propaguje pokojową agendę".
- Mamy jedną flagę - pokój. Chcemy pokoju, przede wszystkim tam, gdzie leży nasz los - na Ukrainie. Wszyscy chcemy tam pokoju. I to nie tylko na Ukrainie, ale także w innych częściach świata. Myślę, że nasze miejsce jest właśnie tam (w Radzie Pokoju. - red.) - przekazał dyktator.
Źródło: BELTA