Kraków: tak kantory "kantują" turystów
Turystów w Krakowie przyciągają atrakcyjne kursy walut, które okazują się jednak zwodnicze. Nieświadomi podstępu podróżnicy tracą pieniądze. Dopiero po fakcie okazuje się, że wymieniali euro na złotówki po niekorzystnym kursie.
Najważniejsze informacje:
- Kantory w centrum Krakowa stosują mylące tablice z kursami walut, wprowadzając turystów w błąd.
- Turyści otrzymują zaniżony kurs wymiany euro.
- Oszukani klienci mogą zgłaszać skargi do Narodowego Banku Polskiego lub Miejskiego Rzecznika Konsumentów.
Budzące kontrowersje sposoby działania krakowskich kantorów ujawnia "Gazeta Krakowska". Jak czytamy, chodzi o mylące informacje na tablicach kursowych. Zamiast spodziewanej wymiany euro na złotówki po stawkach zbliżonych do rzeczywistych, turyści otrzymują znacznie zaniżoną wartość. Problem ten dotyka nie tylko podróżujących z zagranicy, ale także polskich turystów.
"Problem zaczyna się, gdy ktoś dokładnie przyglądnie się wywieszonej na zewnątrz tablicy z trzema kursami walut. Na dole tablicy widnieje wielki znak euro, w środku też znaki dolara i funta. A na górze kursy liczbowe. 4.36, 3.58, 5.06. Łudząco przypominające... kursy właśnie euro, dolara i funta. ALE! To nie są kursy tych walut. To kursy m.in. waluty albańskiej. Oczywiście, znajdują się obok skróty walutowe (ALL, RSD i JOD)" - opisuje gazeta.
Okazuje się, że tego typu praktyki autorzy artykułu odkryli w kilku krakowskich kantorach.
Jakie są realne kursy walut w Krakowie?
Na ul. Szewskiej, popularnym trakcie w centrum miasta, można spotkać kantor, który oferuje wymianę euro w cenie nieco ponad 3 zł, podczas gdy oficjalny kurs wynosi ponad 4,20 zł.
Swoją sytuację opisał jeden z czytelników "Krakowskiej".
- Wymieniliśmy w kantorze na Kazimierzu 150 euro, kierując się oznaczeniami przed kantorem, sugerującymi 4,28 - skup i 4,29 - sprzedaż. Po wymianie 150 euro otrzymaliśmy 450 zł i kurs wymiany 1 euro = 3 zł. Pani wytłumaczyła nam, że waluty pokazane przed kantorem to... waluta albańska, waluta macedońska i waluta czarnogórska. Po drodze z Kazimierza widzieliśmy jeszcze dwa takie kantory, m.in. na ulicy Szewskiej - mówi gazecie.
Nieuczciwe praktyki są już znane lokalnym władzom oraz instytucjom nadzorującym rynek finansowy. Jak powtarza Iwona Chamielec z Rady Miasta Krakowa, miasto jest świadome problemu, ale brak mu kompetencji do podejmowania bezpośrednich działań.
Co mogą zrobić poszkodowani turyści?
Turystom zaleca się zgłaszanie takich przypadków do Narodowego Banku Polskiego, który nadzoruje kantory, oraz do Miejskiego Rzecznika Konsumentów. Mogą oni również skorzystać z pomocy prawnej lub szukać wsparcia w Europejskich Centrach Konsumenckich, jeśli są obywatelami UE.
- Sprawę zgłosiliśmy również do NBP i urzędu spraw konsumenckich - dodaje rozmówca "Gazety Krakowskiej".
Kraków prowadzi kampanie informacyjne i społeczne mające na celu ostrzeganie turystów przed potencjalnymi oszustwami. W ramach inicjatywy "Respect Kraków" zwraca się uwagę na ostrożność podczas korzystania z usług kantorowych.
Źródło: gazetakrakowska.pl