Dla kogo Donald Trump uratował TikToka? © EastNews | Mark Schiefelbein

Komu bije TikTok [OPINIA]

Marek Magierowski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Donald Trump miał rację. TikTok stanowił zawsze zagrożenie dla bezpieczeństwa obywateli USA. Czy jednak prezydent zdaje sobie sprawę, że dziś, gdy amerykańska część tej platformy społecznościowej została przejęta przez rodzimych graczy, owo zagrożenie jest dużo większe? - pisze Marek Magierowski.

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

"Uratowałem TikToka dla Was" - zwykł mawiać Donald Trump, gdy zmusił chińskich właścicieli do sprzedaży części ich biznesu, funkcjonującego w Stanach Zjednoczonych. Wcześniej mówiono o kilku potencjalnych nabywcach - m.in. Elonie Musku czy o Microsofcie. Ostatecznie ponad 80 proc. udziałów przejęli głównie amerykańscy inwestorzy, na czele z Larrym Ellisonem, założycielem koncernu Oracle, jednym z najbogatszych ludzi na świecie (majątek szacowany na ponad 200 mld dolarów).

Spot kampanii Wirtualnej Polski #DZIEJESIEWPOLSCE

Stosowna umowa została sfinalizowana kilka dni temu. I niemal natychmiast użytkownicy TikToka, a jest ich w Stanach Zjednoczonych ponad 130 milionów, zaczęli narzekać, że aplikacja nie pozwala im przesyłać niektórych linków, ich zasięgi zostały mocno ograniczone, filmiki, oglądane dotąd przez miliony, nagle miały zero wyświetleń, a wiele tematów politycznych, poprzez stosowne algorytmy, zostało z dnia na dzień "ukrytych" gdzieś w czeluściach tego najpopularniejszego w USA medium.

A najbardziej "ukryte", czy wręcz wprost wykasowane zostały m.in. wzmianki o osławionej "Liście Epsteina" czy o kontrowersyjnych działaniach ICE, czyli Urzędu Celno-Administracyjnego, m.in. w kontekście ostatnich incydentów w Minneapolis oraz zabójstwa Alexa Prettiego. W ciągu 48 godzin administratorzy TikToka otrzymali 600 tysięcy zapytań i oficjalnych skarg, a inne platformy zostały zalane zrzutami z ekranu, gdzie hasłu "Epstein" towarzyszył czerwony wykrzyknik i ostrzeżenie, iż "Ta wiadomość może naruszać standardy naszej społeczności".

Strzały w Minneapolis. Amerykanie wyszli na ulice. "To jest chore"

Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, szefostwo TikToka zrzuciło wszystko na karb "problemów technicznych", zastrzegając, że nie mowy o żadnej cenzurze.

Następnego dnia okazało się, że dziwne rzeczy zaczęły się dziać także na Facebooku, Instagramie i Threads (należących do koncernu Meta Marka Zuckerberga). Na wszystkich platformach zablokowano dostęp do tzw. "listy ICE", gromadzącej osobowe dane dotyczące funkcjonariuszy tej instytucji - potencjalnie zamieszanych w łamanie prawa, w ramach ich "akcji deportacyjnych".

Oczywiście wszyscy od początku wiedzieli, które kropki należy połączyć. Larry Ellison jest bliskim przyjacielem i darczyńcą Donalda Trumpa. Mark Zuckerberg stał się jego bliskim sojusznikiem, podobnie jak kilku innych miliarderów, trzęsących rynkami nowych technologii i mediów - zarówno tych tradycyjnych, jak i społecznościowych. Nic dziwnego, że liberalni komentatorzy zaczęli oskarżać Trumpa o cenzorskie ciągoty, a obu biznesmenów o nieomal orwellowską próbę manipulowania rzeczywistością. Niektórzy wprost twierdzili, że na chińskim TikToku cieszyli się większą swobodą wypowiedzi, co jest oczywiście grubą przesadą.

Niemniej problem jest poważny i budzi zrozumiały niepokój. Zwłaszcza, gdy porównamy te z lekka autorytarne zapędy Ellisona i Zuckerberga z zapewnieniami obecnej republikańskiej administracji, jak bardzo dba ona o wolność słowa w USA.

Przyjrzyjmy się pewnemu cytatowi:

"Pierwsza Poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych […], gwarantuje prawo narodu amerykańskiego do swobodnego wypowiadania się w przestrzeni publicznej bez ingerencji rządu. W ciągu ostatnich czterech lat poprzednia administracja deptała prawo do wolności słowa, cenzurując wypowiedzi Amerykanów na platformach internetowych, często wywierając znaczną presję na podmioty zewnętrzne, takie jak firmy zarządzające mediami społecznościowymi, w celu moderowania, usuwania z platform lub tłumienia wypowiedzi, których rząd federalny nie aprobował. Pod pretekstem zwalczania dezinformacji rząd federalny naruszał konstytucyjnie chronione prawo do wypowiedzi obywateli amerykańskich w całych Stanach Zjednoczonych w sposób, który promował preferowaną przez rząd narrację dotyczącą istotnych kwestii debaty publicznej. Cenzura wypowiedzi ze strony rządu jest niedopuszczalna w wolnym społeczeństwie".

To pierwszy akapit dekretu prezydenckiego, wydanego przez… Donalda Trumpa w dniu inauguracji jego drugiej kadencji ("Restoring Freedom of Speech and Ending Federal Censorship", dokument dostępny na stronie Białego Domu).

Ograniczenie wolności słowa ze strony rządu jest oczywiście niedopuszczalne, ale ruch MAGA zostawia sobie tutaj furtkę: Biały Dom przecież niczego nie cenzuruje, a jakie reguły ustanawia wedle wlasnych kompetencji TikTok czy Facebook, to już przecież nie nasza sprawa. To decyzja prezesów i prywatnych akcjonariuszy.

Inna sprawa, że władze federalne i tak mają ogromny wpływ na rynek medialny, choćby poprzez wydawanie zgód na łączenie czy przejmowanie firm. Nie wspominając już o procesach wytaczanych przez samego Trumpa koncernom medialnym, otwartych groźbach odebrania licencji nieprzychylnym telewizjom czy karaniu gazet publikujących niekorzystne dla prezydenta wyniki ankiet ("Fejkowe sondaże powinny zostać uznane za przestępstwo" - napisał w jednym z postów). Skończywszy na pozornie błahych drobiazgach, jak np. ograniczenie dostępu dziennikarzy Associated Press do Białego Domu, gdyż ta skądinad zacna agencja nie zgodziła się na używanie nazwy "Gulf of America", zamiast "Gulf of Mexico".

Granice są przesuwane powoli, ale systematycznie. Szczególnie drażliwe są wszelkie wzmianki dotyczące obecnej polityki Izraela, gdy niektórzy politycy, ale także szefowie platform internetowych, często zrównują wypowiedzi krytyczne wobec rządu Benjamina Netanjahu z antysemityzmem. Nowy prezes amerykańskiego TikToka, Adam Presser, stwierdził w jednym z wywiadów, że użycie słowa "Syjonista" w pozytywnym kontekście jest dopuszczalne. Ale w kontekście negatywnym - już nie.

Może się więc okazać, na TikToku będzie można wychwalać syjonistę Itamara Ben Gvira, ministra w rządzie Netanjahu, znanego ze swoich rasistowskich poglądów.

Za to Marek Edelman, bohater Powstania w getcie warszawskim, zagorzały przeciwnik syjonizmu, może trafić na czarną listę historycznych postaci, "niespełniających zasad społeczności".

Marek Magierowski

Analityk Wirtualnej Polski ds. geopolityki, dyrektor programu "Strategia dla Polski" w Instytucie Wolności, ambasador RP w Izraelu (2018-21) i Stanach Zjednoczonych (2021-24), były wiceminister spraw zagranicznych

Wybrane dla Ciebie
Zgrzyt na linii Polska-Ukraina. Poszło o wymianę więźniów
Zgrzyt na linii Polska-Ukraina. Poszło o wymianę więźniów
Wizerunkowa wpadka Magyara. "Ależ zgrzyt na start"
Wizerunkowa wpadka Magyara. "Ależ zgrzyt na start"
"Naśladują wleczenie kotwicy". Tak Rosjanie ukrywają ataki w wodzie
"Naśladują wleczenie kotwicy". Tak Rosjanie ukrywają ataki w wodzie
ZEA wprowadzają zakaz podróży do kilku krajów. "Ministerstwo wzywa"
ZEA wprowadzają zakaz podróży do kilku krajów. "Ministerstwo wzywa"
Odrzucili weto. Wyrok byłego prezydenta Brazylii złagodzony
Odrzucili weto. Wyrok byłego prezydenta Brazylii złagodzony
Sikorski wrzucił zdjęcie masła. "Zdrada i zaprzaństwo"
Sikorski wrzucił zdjęcie masła. "Zdrada i zaprzaństwo"
"Dziecinne". Kreml reaguje ws. blokady lotu dla Ficy
"Dziecinne". Kreml reaguje ws. blokady lotu dla Ficy
"Poważny kryzys". Na Kubie wyczerpała się ropa z Rosji
"Poważny kryzys". Na Kubie wyczerpała się ropa z Rosji
Człowiek Putina uderzył w Sikorskiego. Jest odpowiedź: "Nie znam cię, oszuście"
Człowiek Putina uderzył w Sikorskiego. Jest odpowiedź: "Nie znam cię, oszuście"
Litewka miał partyjny zakaz? Zaskakujące wyznanie Nawrockiego
Litewka miał partyjny zakaz? Zaskakujące wyznanie Nawrockiego
Iran i nowe doniesienia ws. próby zamachu na Trumpa [SKRÓT NOCY]
Iran i nowe doniesienia ws. próby zamachu na Trumpa [SKRÓT NOCY]
Sprzeczne doniesienia ws. Iranu. Taki ma mieć plan Trump
Sprzeczne doniesienia ws. Iranu. Taki ma mieć plan Trump