Komentarze po wpisie Tuska. "Efekt presji społecznej"
Premier Donald Tusk skomentował zamknięcie schroniska w Sobolewie po interwencjach dotyczących złego traktowania zwierząt. "Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie" - podkreślił. Jego słowa wywołały poruszenie w sieci.
Najważniejsze informacje:
- Schronisko "Happy Dog" w Sobolewie zostało zamknięte przez Powiatowego Lekarza Weterynarii z powodu nieprzestrzegania zaleceń dotyczących warunków dla zwierząt.
- Premier Donald Tusk podkreślił, że nie będzie taryfy ulgowej dla osób odpowiedzialnych za cierpienie zwierząt.
- Piosenkarka Dorota Rabczewska oraz poseł Łukasz Litewka zwrócili uwagę opinii publicznej na dramatyczne warunki panujące w schronisku.
Co zadecydowało o zamknięciu schroniska?
Dramatyczna sytuacja zwierząt w schronisku "Happy Dog" w Sobolewie stała się ostatnio szeroko komentowana w całej Polsce. Posel Łukasz Litewka oraz piosenkarka Dorota "Doda" Rabczewska zwrócili uwagę na tę sprawę, co przyciągnęło krajowe zainteresowanie. W wyniku ich interwencji oraz doniesień obrońców praw zwierząt, Powiatowy Lekarz Weterynarii postanowił zamknąć placówkę.
"Powiatowy Lekarz Weterynarii w Garwolinie doręczył właścicielowi schroniska w Sobolewie decyzję o natychmiastowym zamknięciu obiektu" - poinformowało MSWiA, powołując się na nietrzymanie się przez właściciela wcześniejszych zaleceń dotyczących usunięcia uchybień.
Wpis Donalda Tuska wywołał lawinę komentarzy
Po decyzji o zamknięciu schroniska premier Donald Tusk podkreślił, że nie będzie taryfy ulgowej dla osób odpowiedzialnych za cierpienie zwierząt. "Schronisko w Sobolewie to kolejny dowód na to, że ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności, charakteru. Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął dziś to schronisko. Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie" - napisał Tusk na platformie X.
Jego słowa nie pozostały bez odpowiedzi. "Jak opisałby Pan państwo, które do zwalczania takich patologii potrzebuje interwencji popularnych osób? Gdzie są procedury i osoby, które powinny takie placówki kontrolować? Czy system zdał egzamin w tym przypadku?" - zapytał analityk polityczny Radosław Karbowski.
"Presja ma sens" - napisała w mediach społecznościowych Agnieszka Gozdyra. Dziennikarka Polsat News zaapelowała przy tym do premiera, że "czas na zmianę prawa". "By nikt już nie zarabiał na krzywdzie zwierząt. Dość prywatnych patoschronisk. Jest ich w Polsce więcej. Państwo ma likwidować bezdomność, a nie dotować kreatury bez sumień" - dodała Gozdyra.
Komunikat ws. wydarzeń z Sobolewa wydał w sobotę Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, który w ostatnich miesiącach podejmował temat nieprawidłowości w schronisku.
"W związku z sytuacją na miejscu informujemy, że w Sobolowie doszło do rozcięcia siatek. Psy są zabezpieczane i wywożone, aby nie zniknęły. Zwierzęta stanowią dowód w postępowaniu, a doniesienia o ich zabijaniu w celu ukrycia prawdy w Sobolowie są liczne. Priorytetem działań organizacji jest obecnie jak najszybsze zabezpieczenie zwierząt, aby możliwa była ich identyfikacja oraz dalsze procedury: powrót do dotychczasowych opiekunów (jeśli zostaną ustaleni) lub przygotowanie i przekazanie do adopcji" - napisano w oświadczeniu.
"Dopiero normalni ludzie się zebrali i zakończyli to piekło" - napisał jeden z użytkowników platformy X, zwracając uwagę na to, że przez lata bagatelizowano nieprawidłowości w schronisku w Sobolewie.
"Zamknięcie schroniska to efekt presji społecznej i realnych działań ludzi spoza polityki. To Doda nagłośniła patologie i ruszyła lawinę. Reszta pojawiła się dopiero wtedy, gdy było po wszystkim i można było dopisać się do sukcesu" - dodał kolejny z internautów.
"Prywatne schroniska finansowane w patologiczny sposób z publicznych środków powinny być zakazane. Nigdy los zwierząt nie będzie ważny, gdy właściciel schroniska ma płacone od schwytanego zwierzaka. Mam nadzieję, że rząd zajmie się w końcu na poważnie rozwiązaniem tej kwestii" - to opinia innego użytkownika platformy X.
"Doda" poruszyła temat schroniska w Sobolewie
"Doda", która osobiście odwiedziła schronisko, nie szczędziła emocji opisując ciężkie warunki, w jakich przebywały zwierzęta. - To jest sytuacja, w której 200 psów, wchodząc do schroniska, wchodzi do jeszcze większego piekła. Miesiącami są głodzone" - relacjonowała ze łzami w oczach, zwracając uwagę na fatalne jedzenie, utrudnione adopcje ze schroniska w Sobolewie i szereg innych problemów.
Oprócz znanych postaci, sprawą zainteresowała się również Najwyższa Izba Kontroli, która planowała kontrolę w schronisku na podstawie licznych skarg dotyczących jego funkcjonowania.