Podczas sobotniej konwencji PiS prezes partii Jarosław Kaczyński oświadczył, że były szef MEN Przemysław Czarnek będzie kandydatem PiS na premiera po wyborach w 2027 roku. O nastroje po decyzji Kaczyńskiego pytał Polaków reporter Wirtualnej Polski Mateusz Urban.
O to, czy prezes PiS podjął dobrą decyzję, pytał na warszawskiej Pradze reporter WP. - Bardzo dobrą i bardzo trafną, on jest dobrym strategiem, wynajduje takich ludzi, na których może rzeczywiście polegać i którzy pociągają za sobą - że tak powiem - widownię - mówił jeden z mężczyzn.
Inny z rozmówców, pozytywnie odnosząc się do postępowania Czarnka, oświadczył: "Radykalny, bo trzeba radykalnie w tej chwili". Kolejna ze spotkanych osób stwierdziła, że jest on "inteligentny, kulturalny, miły".
Zupełnie przeciwnego zdania była znaczna część rozmówców. Dopytywani o to, czy Czarnek będzie polskim premierem, mówili "nie daj Boże, nie, proszę pana". Na pytanie o to, czy to dobra kandydatura, mówili, że jest ona "najgłupsza, jaka może być". "Wyjątkowy cham", "najgorszy cham w całej Polsce" - to kolejne głosy w dyskusji.
- Nie wyobrażam sobie żyć za tych czasów, kiedy rządził PiS, absolutnie sobie nie wyobrażam powrotu do tego wszystkiego - przekazała kolejna z rozmówczyń. Dopytywana, co się stanie, jeśli rzeczywiście PiS wygra, przekazała: - Ja już nawet myślę o tym, żeby po prostu się wyprowadzić z Polski, tu się po prostu nie da. Dla mnie to, co oni przedstawiają - złodziejstwo przez tyle lat i to wszystko... nie wyobrażam sobie. A pan Czarnek jest zdecydowanie nie moim kandydatem, absolutnie, już się pokazał jako minister edukacji, pokazał się z projektu "willa plus", tak że niech on się najpierw z tego rozlicza, później premieruje - podkreśliła.