Marta Nawrocka udzieliła w weekend wywiadu, w którym mówiła między innymi o swoim podejściu do aborcji czy metody in vitro. Po rozmowie pojawiła się fala negatywnych komentarzy. Katarzyna Kotula z Lewicy stwierdziła jednak w programie "Tłit", że "nie rozumie tego hejtu.
- Przez lata mieliśmy pierwszą damę, która milczała i wszyscy mieliśmy pretensje, że Agata Kornhauser-Duda nie wypowiada się nie tylko w tematach dotyczących kobiet, ale także wymagano od niej, żeby zabrała głos w kwestii edukacji, kiedy ministrem był pan minister Czarnek. A przecież byłą nauczycielką - stwierdziła Katarzyna Kotula.
- Teraz mamy pierwszą damę, która ma pomysł na siebie, która chce się w jakiś sposób realizować. Nie rozumiem oburzenia. Tym bardziej nie rozumiem hejtu, który wylał się na pierwszą damę. Możemy się z pierwszą damą różnić, możemy się nie zgadzać co do jej poglądów. Natomiast to był bardzo ciekawy wywiad - podkreśliła.
- Po pierwsze, przyznała pośrednio, że wspiera procedurę in vitro. Nie odpowiedziała na pytanie, czy państwo powinno wspierać te osoby, czyli czy powinno być wsparcie finansowe, ale wydaje mi się, że jej milczenie to sugeruje. Ba, opowiedziała historię swojego życia o tym, jak bardzo wcześnie została matką, jak sama podjęła taką, a nie inną decyzję ze względu na swoje przekonania, ze względu na swoją wiarę. I ja się tu diametralnie różnie z pierwszą damą, ale naprawdę nie rozumiem, dlaczego niektóre kobiety także chcą odbierać innym kobietom prawo głosu - kontynuowała.
Katarzyna Kotula w obronie Nawrockiej
Kotula podkreśliła, że "jako feministka jest oburzona tym hejtem, który się na panią prezydentową wylał".
Pierwsza dama Marta Nawrocka w głośnej rozmowie jednoznacznie wyraziła swoje poparcie dla życia, deklarując sprzeciw wobec aborcji. - Przede wszystkim jestem za życiem - powiedziała. W rozmowie dla TVN24 podkreśliła, że jej osobiste doświadczenia są w tym przypadku kluczowe.
Prowadząca rozmowę dopytywała Nawrocką o to, czy zgadza się z porządkiem prawnym w Polsce, który mówi o dwóch sytuacjach, kiedy można przerwać ciążę. Reakcja pierwszej damy? Żona prezydenta odwróciła tylko głowę i westchnęła.
W trakcie rozmowy poruszono także wątek in vitro. - Ja nie ograniczałabym, jeżeli ktoś nie może mieć dziecka. Ja nie jestem w takiej sytuacji, jestem szczęśliwą mamą trójki dzieci. Zaszłam naturalnie w ciążę, urodziłam zdrowe dzieci i nie mierzyłam się z tym problemem i nie ograniczałabym drugiemu człowiekowi tego prawa - oznajmiła.