- Jeśli przypominam sobie sytuację z samego początku wojny i patrzę na nią dzisiaj, to na pewno bardzo dużo wniosków wyciągnęliśmy. Czy wszystkie? Nie wiem. Ciągle domagam się tego, żebyśmy wyciągali z tej ukraińskiej lekcji wnioski - mówiła w programie "Tłit" w Wirtualnej Polsce posłanka Koalicji Obywatelskiej Joanna Kluzik-Rostkowska.
- W przestrzeni wojskowo-politycznej ciągle pojawia się pytanie, jak bardzo podobna albo jak bardzo niepodobna byłaby ewentualnie nasza wojna. To jest pytanie, na które sobie nie odpowiemy i obyśmy nie musieli. Natomiast to wbrew pozorom jest bardzo ważne pytanie, ponieważ musimy wiedzieć, do jakiej wojny my się przygotowujemy - dodawała w rozmowie z Pawłem Pawłowskim.
Wołodymyr Zełenski podkreślił, że Zachód powinien skupić się na powstrzymywaniu Rosji, a nie na próbach przypodobania się jej przywódcy Władimirowi Putinowi, ponieważ ten nie zamierza dobrowolnie zakończyć wojny. Zdaniem prezydenta Ukrainy Putin już rozpoczął trzecią wojnę światową.
- To absolutnie uzasadnione słowa. Mam swoje doświadczenia, ponieważ będąc jeszcze dziennikarką, miałam okazję być w czasie pierwszej wojny w Czeczenii wielokrotnie. Łatwo sobie wyobrażam, do czego Rosja może się posunąć. Być może mój sceptycyzm co do ograniczenia wojny do Ukrainy jest duży. Putin rozpoczął wojnę nie po to, żeby zdobyć kawałek Ukrainy. On ją rozpoczął nawet nie po to, żeby zdobyć całą Ukrainę. On ją rozpoczął po to, żeby odbudować imperium sowieckie i by odbudować je tak mocno, jak mocno my mu na to pozwolimy - zaznaczyła.
Posłanka uderzyła także w prezydenta USA Donalda Trumpa, który jej zdaniem w wojnie Rosji z Ukrainą dba tylko o swój interes.
- Trump pokłada wielką nadzieję we współpracy gospodarczej z Rosją. On na pierwszym planie widzi wielki interes, jaki może zrobić we współpracy z Putinem. Próbuje tworzyć sytuację, w której mamy do czynienia z dwoma dżentelmenami, czyli Putinem i Zełenskim, którzy nie są w stanie się dogadać. Trump jakby nie chce widzieć rzeczy oczywistej, że jeden z nich jest agresorem, a drugi jest ofiarą tej agresji - podkreśliła.
- Bardzo ważne jest, żebyśmy my, wspierając Ukrainę, robili to nie tylko jako Polska, tylko jako członek NATO, jako element większej całości. Jeśli Putin wygra w Ukrainie, to pójdzie dalej - zaalarmowała.