Jasielscy “łowcy skór”?

Za informację o zgonie przedsiębiorcy pogrzebowi mieli płacić do 250 złotych. Super Nowości dotarły do osoby, która kilka tygodni temu złożyła na policję doniesienie o praktykach, jakie miały mieć miejsce w jasielskim szpitalu. To Stanisław Wojdyła, właściciel zakładu pogrzebowego “Hades” w Jaśle.

- To było pod wpływem impulsu, ale różne sytuacje ciągnęły się od dawna. W pewnym momencie nie wytrzymałem. Nie chciano mi wydać ciała, specjalnie żebym nie zdążył na pogrzeb. Złożone przeze mnie doniesienie dotyczy wyłudzania pieniędzy przez pracownika prosektorium - twierdzi Stanisław Wojdyła.

Nasz rozmówca nic więcej nie chciał na ten temat powiedzieć. W Jaśle uważa się powszechnie, że kwitł w tym mieście handel informacjami o zgonach, podobny do głośnej afery łódzkich “łowców skór” oraz proceder wyłudzania pieniędzy od rodzin zmarłych za ubieranie zwłoki.

Przedsiębiorcy pogrzebowi mieli płacić za “skórę” od 120 do nawet 250 złotych. Policja i prokuratura twierdzą, że aktualnie nie prowadzą w tej sprawie oficjalnego postępowania. Z zebranych przez nas informacji wynika jednak, że prowadzone są działania operacyjne, zaś funkcjonariusze policji byli w tej sprawie w szpitalu. Poszlaki, które do nas dotarły, wskazują, że sytuacje, o których mówi się w Jaśle, rzeczywiście jeszcze niedawno mogły mieć miejsce.

Kilka tygodni temu do policji jasielskiej trafiło doniesienie o przestępstwie, którego miano się dopuścić w miejscowym szpitalu. Pogłoski o handlu “skórami” w Jaśle krążą od dłuższego czasu. Wymieniane są ceny za informacje o zmarłych. Oficjalnie wszyscy przez nas pytani temu zaprzeczają, ale fakty, do których dotarliśmy, mogą wskazywać na coś innego.

- Nasza jednostka nie prowadzi żadnego postępowania przygotowawczego w tej sprawie - powiedział nam rzecznik prasowy jasielskiej policji, Mariusz Skiba, proponując naszemu dziennikarzowi podzielenie się informacjami na ten temat.. Wiemy jednak, że działania w tej sprawie są prowadzone. W dwóch niezależnych źródłach potwierdzono nam informacje, że w jasielskim szpitalu zjawili się funkcjonariusze policji sprawdzający księgi z danymi dotyczącymi zmarłych.

Z informacji, do których dotarliśmy, wynika, że niedawno pracę w prosektorium stracił jeden z pracowników. Dyrektor jasielskiego szpitala, Zbigniew Betlej, przyznał nam, że ta osoba została wyrzucona z powodów dyscyplinarnych. Nieoficjalnie wiadomo, że po skardze właściciela jednego z zakładów pogrzebowych. Miało to miejsce kilka tygodni temu.

- Ten pracownik nie wywiązywał się ze swych obowiązków. Miałem w tej sprawie skargę. Nie mogę pozwolić na żerowanie na cudzym nieszczęściu. Podjąłem tę decyzję po konsultacji z kierownikiem prosektorium - powiedział nam dyrektor Zbigniew Betlej, unikając szczegółów na temat zwolnienia pracownika.

Jak się dowiedzieliśmy, zwolniony pracownik podejrzewany był przez przełożonych o wyłudzanie pieniędzy od rodzin za ubieranie zwłok. To miało być bezpośrednim powodem zwolnienia go z pracy, z zachowaniem jednak dwutygodniowego okresu wypowiedzenia. Sytuacja, która doprowadziła bezpośrednio do jego zwolnienia, związana była z nieuzasadnionym, zbyt długim przetrzymywaniem zwłok w prosektorium, co wzbudziło pewne podejrzenia.

Dyrektor szpitala w Jaśle zapewnia, że o handlu zwłokami w swojej placówce nic nie wie. Dodaje jednak, że planowane są pewne zmiany w funkcjonowaniu prosektorium.

- Czy ręczy pan za swoich pracowników, że nie uczestniczyli w handlu zwłokami? - pytamy wprost dyrektora szpitala. - Dla mnie nie ma skargi, jeżeli nie wpłynie ona drogą oficjalną, w formie pisemnej - słyszymy odpowiedź.

O domniemanym handlu zwłokami oficjalnie nie wie także starosta jasielski, Marian Gancarz, któremu podlega szpital. - Nic takiego, nawet nieoficjalnie, do mnie nie doszło - twierdzi starosta. Mówi, że o przypadku byłego pracownika dowiaduje się od nas. Dodaje, że jeżeli doszło do zwolnienia, to świadczy to tylko o odpowiedniej reakcji dyrekcji szpitala. W czerwcu, jak co kwartał, cały szpital, w tym prosektorium, mają być dogłębnie rozliczane ze swej pracy.

Dyrektor Betlej: - Jeżeli chodzi o zakłady pogrzebowe, to traktowałbym to ostrożnie. Każdy walczy o jakieś dochody. Nawiązują być może jakieś nieformalne kontakty. Ale ja tego nie jestem w stanie udowodnić.

- Wyjście na światło dzienne tej sprawy mogło mieć związek z walką konkurencyjną zakładów pogrzebowych. Jeden z właścicieli zdenerwował się, że inni mają lepsze układy i więcej zleceń, zaczęły się więc szepty o handlu zwłokami - twierdzi nasz informator. - Według nieoficjalnego cennika kursującego w Jaśle, osoba informująca zakład pogrzebowy o “skórze” otrzymywała za to 120 złotych. Inny nasz rozmówca mówił nawet o kwocie 150 - 250 złotych za informację.

W naszym dziennikarskim śledztwie ustaliliśmy, że to - mimo głośnej afery w łódzkim pogotowiu - wciąż powszechne zjawisko. Podkarpaccy przedsiębiorcy pogrzebowi twierdzą, że w innych regionach kraju za “skórę” płaci się nawet 500 złotych. Dla obu stron to znakomity – i uznawany za normalny - interes. Informator zarabia niezłe pieniądze, podobnie jak zakład pogrzebowy, który faktycznie finansuje wykonaną usługę za pieniądze Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Szymon Jakubowski
sjakub@pressmedia.com.pl
Z autorem artykułu można kontaktować się pod numerem telefonu (17) 852 55 55 w.210 lub tel. kom. 0697 635 913

Nasz komentarz

Informacje do jakich dotarliśmy wskazują, że niepokojące zjawiska związane z odrażającym handlem zwłokami mogły rzeczywiście mieć miejsce. Nikogo nie oskarżamy o ten niecny proceder, przedstawiamy jednak pewne poszlaki, którymi powinny zainteresować się zarówno odpowiednie służby, jak i dyrekcja szpitala, kierownictwo tamtejszego prosektorium oraz starostwo.

Z docierających do nas sygnałów wynika, że sprawa dotyczy jednak nie tylko Jasła. Także innych miast województwa. Zakłady pogrzebowe walczyć o wyrwanie jak największych kąsków z tak intratnego “interesu” często nie wahają się przed niczym. Dla wielu osób pokusa zarobienia łatwych pieniędzy może się okazać ważniejsza od ludzkiej przyzwoitości i szacunku dla zmarłych oraz ich rodzin.

Nasz tekst niech będzie więc sygnałem ostrzegawczym dla innych dyrektorów i samorządowców nadzorujących pracę placówek służby zdrowia. Hieny, zwane od czasów afery w łódzkim pogotowiu “łowcami skór” mogą czychać wszędzie...

Szymon Jakubowski

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie
Niemcy. Przemoc o podłożu prawicowym na rekordowym poziomie
Niemcy. Przemoc o podłożu prawicowym na rekordowym poziomie
Prezydent wręczy nominacje generalskie. Otrzyma je 12 oficerów
Prezydent wręczy nominacje generalskie. Otrzyma je 12 oficerów
Białoruś się wyludnia. Zgony są ponad dwa razy częstsze niż urodzenia
Białoruś się wyludnia. Zgony są ponad dwa razy częstsze niż urodzenia
Były nielegalny migrant biskupem w USA. Papież zdecydował
Były nielegalny migrant biskupem w USA. Papież zdecydował
Koszmar na drodze w Meksyku. Nie żyje 11 osób
Koszmar na drodze w Meksyku. Nie żyje 11 osób
Działo się w nocy. Pentagon wycofuje część żołnierzy USA z Niemiec
Działo się w nocy. Pentagon wycofuje część żołnierzy USA z Niemiec
Fico wybiera się na paradę do Moskwy. Sąsiad wyciąga do niego rękę
Fico wybiera się na paradę do Moskwy. Sąsiad wyciąga do niego rękę
Media: USA pozbywają się zapasów broni. Polska może zostać na lodzie
Media: USA pozbywają się zapasów broni. Polska może zostać na lodzie
Putin gra Zachodowi na nosie. Ukraińcy alarmują ws. dronów
Putin gra Zachodowi na nosie. Ukraińcy alarmują ws. dronów
Obowiązkowe szkolenie wojskowe? "Powinno się powiedzieć wprost"
Obowiązkowe szkolenie wojskowe? "Powinno się powiedzieć wprost"
Magyar wywołał aferę jedną nominacją. Teraz gęsto się tłumaczy
Magyar wywołał aferę jedną nominacją. Teraz gęsto się tłumaczy
Barbara Nowak bojkotuje państwowe obchody. Bernardyni reagują
Barbara Nowak bojkotuje państwowe obchody. Bernardyni reagują