Izraelski atak na irańskie pole gazowe. Ekspert mówi o reakcji Trumpa

Trump zapewnia, że nie wiedział o ataku na irańskie złoże gazowe South Pars. Iran w odwecie uderzył w największą na świecie instalację LNG w Katarze, powodując rozległe zniszczenia. - Musiała być koordynacja USA i Izraela. Reakcja Trumpa wynika z tego, że państwa Zatoki Perskiej coraz bardziej są zaniepokojone tym, co się dzieje - mówi WP Mariusz Marszałkowski, zastępca redaktora naczelnego Defence24.pl.

Zdaniem Mariusza Marszałkowskiego, atak na irańskie pole gazowe Zdaniem Mariusza Marszałkowskiego, atak na irańskie pole gazowe Izrael skoordynował z USA
Źródło zdjęć: © EPA, Getty Images, PAP | Aaron Schwartz, Morteza Nikobauzl, Ronen Zvulun
Sylwester Ruszkiewicz

W głównym irańskim zakładzie gazowym, położonym w Bandar Kangan nad Zatoką Perską, doszło w środę do pożaru w wyniku ataku. Irańska telewizja przekazała, że część zakładów została trafiona pociskami USA i Izraela. Izraelskie media donosiły natomiast, że atak na South Pars został przeprowadzony przez Izrael za zgodą Stanów Zjednoczonych.

"Trump wiedział zawczasu o planowanym izraelskim ataku i poparł uderzenie, chcąc w ten sposób wysłać sygnał Teheranowi w związku z blokowaniem przez Iran Cieśniny Ormuz" - czytamy w "The Wall Street Journal".

Według agencji AFP, South Pars to największe znane złoże gazu na świecie, dzielone przez Iran z Katarem. Dostarcza ono około 70 proc. gazu ziemnego zużywanego przez Iran.

Trump obstaje przy swoim

Po ataku Trump twierdził, że nie wiedział wcześniej o planowanym uderzeniu. "Stany Zjednoczone nie wiedziały nic o tym konkretnym ataku w Katarze. I w żaden sposób ani w żadnej formie nie były w to zaangażowane, ani nie miały pojęcia, że do tego dojdzie" - napisał Trump w serwisie Truth Social.

To pierwszy podczas konfliktu na Bliskim Wschodzie atak wymierzony bezpośrednio w obiekt związany z produkcją energii z paliw kopalnych.

W odpowiedzi Teheran zaatakował Ras Laffan, największą na świecie instalację LNG, odpowiadającą za ok. jedną piątą światowych dostaw tego surowca. Katar jest drugim co do wielkości eksporterem LNG na świecie i największym dostawcą tego surowca do Azji.

"Będziemy odczuwali skutki"

"Ataki Iranu na Katar uszkodziły instalacje odpowiadające za 17 proc. zdolności eksportowych skroplonego gazu ziemnego (LNG) tej firmy, a ich naprawa zajmie od trzech do pięciu lat" - powiedział agencji Reutera prezes QatarEnergy Saad al-Kaabi.

W czwartek rano ceny gazu w Europie skoczyły o 30 proc., osiągając poziom 70,7 euro za megawatogodzinę - to najwyższy poziom od początku obecnego konfliktu. Jednocześnie notowania ropy Brent wzrosły o ponad 5 proc., dochodząc do 114 dolarów za baryłkę.

- Zawsze atakowanie infrastruktury energetycznej, czy to irańskiej, czy to państw Zatoki Perskiej, będzie wpływało na cenę surowców. Z jednej strony mamy wówczas problemy z logistyką dostaw. A drugą kwestią jest magazynowanie tego surowca. Po ostrzałach i uszkodzeniach możliwości stają się bardzo ograniczone. W konsekwencji te państwa będą musiały ograniczać wydobycie ropy naftowej i gazu - zauważa Mariusz Marszałkowski.

I jak dodaje, Irańczycy atakują już właściwie całe spektrum celów energetycznych. - I tu pojawia się bardzo duży problem, bo pamiętajmy, że infrastruktura uszkodzona czy zniszczona będzie odbudowywana wiele miesięcy. A to oznacza, że nawet po zakończeniu wojny będziemy odczuwali skutki zmniejszonej podaży zarówno surowej ropy, jak i produktów naftowych pochodzących z tych krajów – podkreśla ekspert.

- Amerykańskie i izraelskie media informowały o tym, że Biały Dom miał wiedzę na temat ataku na irańskie złoże gazowe South Pars. Trump zaprzecza, bo widzi, że wojna powoduje coraz więcej kłopotów dla państw Zatoki Perskiej. A pamiętajmy, że Amerykanie, choć rozpoczęli inwazję, to praktycznie ona nie dotyka ich surowców. Jedynie uderza ich po kieszeni, jeśli chodzi o ceny paliw czy gazu. A państwa Zatoki Perskiej po irańskich uderzeniach w paliwową i gazową infrastrukturę wstrzymują produkcję, ponosząc przy tym ogromne koszty. To te kraje najbardziej odczuwają wojnę. Nawet nie Izrael, który cały czas może sprowadzać surowce i handlować - ocenia Mariusz Marszałkowski.

"Zyskuje na tym Izrael"

I jak przypomina, obecna sytuacja może powodować presję na Waszyngton, by myśleć nad zakończeniem działań wojennych. - Izrael atakuje nie tylko pola gazowe, ale rafinerie czy terminale eksportowe. Iran w odpowiedzi uderza w infrastrukturę państw Zatoki Perskiej. Traktuje je de facto jako zakładników tych działań, po to, żeby wywierały presję na administrację w Waszyngtonie. Niedawno, podczas wizyty Trumpa w Rijadzie, mówiło się o wielkich funduszach inwestycyjnych w Stanach Zjednoczonych i inwestowaniu miliardów dolarów przez kraje arabskie. Teraz prezydent USA może biznesowo na tym stracić. Może więc, pod wpływem swojej finansjery czy rodziny, zacząć się wycofywać z tej wojny – uważa rozmówca Wirtualnej Polski.

W jego ocenie Izrael "chce przy okazji wojny upiec kilka pieczeni na jednym ogniu".

- Jerozolimie najbardziej zależy na tym, żeby maksymalnie osłabić Iran. Przy jednoczesnym, raczej bezpiecznym położeniu w porównaniu do krajów Zatoki Perskiej. Do tej pory funkcjonowały one w niebezpiecznym obszarze, ale kontrolowanym. A do tego utrzymywały relacje z Teheranem. I teraz te relacje uległy dewastacji. Zyskuje na tym Izrael, przyzwyczajony do irańskich ataków, "obrywa" znacznie mniej niż państwa Zatoki Perskiej. Mają one za wroga Iran, a nie Izrael - ocenia Mariusz Marszałkowski.

Trump zrewanżuje się za Katar?

Przypomnijmy, że Donald Trump we wpisie w mediach społecznościowych ostrzegł Teheran przed uderzeniami w instalacje Kataru i zagroził całkowitym zniszczeniem pola gazowego.

"Iran w sposób nieuzasadniony i niesprawiedliwy zaatakował część obiektu gazowego LNG Kataru. Izrael nie przeprowadzi więcej ataków na to niezwykle ważne i cenne złoże South Pars, chyba że Iran nierozsądnie zdecyduje, by zaatakować bardzo niewinny w tym przypadku Katar. W takim przypadku USA, za pomocą i zgodą Izraela albo bez, wysadzą w powietrze całość South Pars z taką siłą i mocą, jakich Iran nigdy wcześniej nie widział" - napisał Trump w serwisie Truth Social.

I jak dodał, "nie chce autoryzować tego poziomu przemocy i zniszczenia ze względu na długoterminowe skutki dla przyszłości Iranu, ale jeśli LNG Kataru zostanie ponownie zaatakowane, nie zawaha się."

Sylwester Ruszkiewicz, dziennikarz Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Polacy zdobyli ten kraj. "Najliczniejsi turyści"
Polacy zdobyli ten kraj. "Najliczniejsi turyści"
Maduro przed sądem. Trump zapowiada kolejne zarzuty
Maduro przed sądem. Trump zapowiada kolejne zarzuty
Próba zamachu na siedzibę Dowództwa Centralnego. FBI wskazuje winnych
Próba zamachu na siedzibę Dowództwa Centralnego. FBI wskazuje winnych
Tych Irańczyków Izrael usunął z listy "do zabicia"
Tych Irańczyków Izrael usunął z listy "do zabicia"
Iran szykuje się na inwazję. Ogromna mobilizacja żołnierzy
Iran szykuje się na inwazję. Ogromna mobilizacja żołnierzy
Tak minął dzień. Pakiet "CPN" rządu Tuska [SKRÓT DNIA]
Tak minął dzień. Pakiet "CPN" rządu Tuska [SKRÓT DNIA]
Zimowy akcent tej wiosny. Nadciągają nocne przymrozki
Zimowy akcent tej wiosny. Nadciągają nocne przymrozki
Szef sztabu IDF grozi "załamaniem się" armii. "10 czerwonych flag"
Szef sztabu IDF grozi "załamaniem się" armii. "10 czerwonych flag"
Nawrocki leci do USA. To jego pełny plan
Nawrocki leci do USA. To jego pełny plan
"Radku". Ziobro uderza w Sikorskiego ws. Orbana i Węgier
"Radku". Ziobro uderza w Sikorskiego ws. Orbana i Węgier
Niepokojące doniesienia z Waszyngtonu. Trump: Robimy to cały czas
Niepokojące doniesienia z Waszyngtonu. Trump: Robimy to cały czas
"Papierowy tygrys". Trump ostro podważa NATO
"Papierowy tygrys". Trump ostro podważa NATO